Jedynie prawda jest ciekawa

Gorące tematy:

Co może rodzic w szkole

07.10.2012

Choć to oczywiste, że bez udziału rodziców nie da się zbudować dobrej, nowoczesnej szkoły, czy przedszkola - to często dochodzi do konfliktów na linii rodzice - dyrekcja placówki.

Podłożem konfliktu najczęściej są finanse. Dyrektorzy usiłują wpływać na decyzje podejmowane przez rady rodziców albo wręcz lekceważą ich rolę - czytamy w "Rzeczpospolitej".

Gazeta przytacza opowieść rodzica dzieci w wieku przedszkolnych.

"Na pierwszym zebraniu w przedszkolu  pani dyrektor poprosiła o wpłacanie darowizn, bo brakuje na papier, kredki, itp. – pisze Grzegorz Małek, tata Maćka (trzy lata) i Kacpra (dziesięć lat). – Zaproponowaliśmy, aby tak jak w szkole  rada rodziców założyła konto i sama dokonywała niezbędnych zakupów. Usłyszeliśmy, że przedszkole to nie szkoła i w nim rada nie ma takich uprawnień.

"To nieprawda – oburza się Grzegorz Całek, dyrektor Instytutu Inicjatyw Pozarządowych, współautor poradnika „Rodzice w szkole, przedszkolu, na osiedlu". Rada rodziców w publicznym przedszkolu działa na podstawie takich samych przepisów jak ta w szkole, czyli ustawy o systemie oświaty (uso). To ona określa tryb jej powoływania i kompetencje. Zgodnie z art. 54 ust. 8 uso  w celu wspierania działalności statutowej szkoły rada rodziców gromadzi fundusze z dobrowolnych składek oraz innych źródeł. Zasady ich wydawania określa regulamin rady. "Z punktu widzenia dyrekcji darowizna jest lepsza, bo wtedy przedszkole otrzymuje bezpośrednio wpłaty i może nimi dysponować według własnego uznania" – dodaje Grzegorz Całek.

Innym zarzewiem konfliktów bywają składy Rady Rodziców, która działa przy szkołach

Pani Agnieszka (chce pozostać anonimowa), pisze, że dyrektor był obecny podczas wyborów w klasach do rady i akceptował lub nie kandydatów. Tak jest w wielu placówkach. "Dzięki temu do rady wchodzą osoby, które nie będą się sprzeciwiać dyrektorowi – mówi pani Agnieszka.

Tymczasem zgodnie z art. 53 uso wybory są tajne. W jednym z gimnazjum w powiecie słupskim to dyrektor prowadził zebrania rady rodziców, a jej regulamin opracowali nauczyciele.

– To rażące przykłady naruszenia prawa, które powinny być zgłoszone do organu prowadzącego lub kuratora oświaty – uważa Starzyński. – To rodzice decydują o tym, czy zaproszą dyrektora. Współpraca najlepiej  się układa, gdy jest on partnerem i bierze udział w zebraniach.

– Rodzice jednak muszą też mieć możliwość dyskusji  we własnym gronie, zwłaszcza na kontrowersyjne tematy – podkreśla Starzyński.

Jak w każdym konflikcie jest tez oczywiście druga strona medalu. Jak mówi, cytowana w "Rz" Iwona Sobka, dyrektor Szkoły Podstawowej w Dobczynie, woj. mazowieckie. Jej zdaniem to rodzice nie zawsze chcą współpracować ze szkołą.

– Bardzo bym chciała, aby rada rodziców brała aktywniejszy udział w życiu szkoły. To jest świetna pomoc dla dyrektora, np. w negocjacjach z organem prowadzącym. Rodzice często są zaganiani i niewielu ma czas na angażowanie się w sprawy szkoły. A te zajmują sporo czasu – dodaje.

rp.pl/run

fot. PAP/Grzegorz Michałowski

CS145fotMINI

Czas Stefczyka 145/2017

PDF (8,85 MB)

pobierz najnowszy numer
archiwum numerów

Facebook