Jedynie prawda jest ciekawa

Gorące tematy:

Co jeszcze zignorowała komisja Millera?

09.10.2012

Ekspert zespołu parlamentarnego badającego katastrofę w Smoleńsku dr Kazimierz Nowaczyk przedstawił nowe analizy parametrów lotu TU-154M, które po raz kolejny wykluczyły oficjalną wersję przyczyn katastrofy. Komisja Millera zignorowała dane o awariach samolotu.

Naukowiec zaprezentował analizę nowych danych pochodzących z odczytu polskiego rejestratora ATM-QAR, zapisującego parametry z największą dokładnością – co do sekundy. Znamy więc już specyfikę awarii urządzeń samolotu, które doprowadziły do tragedii.

Okazuje się, że klapy skrzydła przestawiły się samoczynnie z 35 stopni, potem na 25 stopni, a później na zero. Zdaniem Nowaczyka oznacza to absolutną niesprawność skrzydła, przez co piloci nie mogli sterować TU-154M.

- Nastąpiły awarie obu radiowysokościomierzy, a komisja Millera pisze w raporcie, że w opracowaniu przebiegu lotu do końca posługiwała się radiowysokościomierzem.

To kolejne potwierdzenie, że oficjalny polski raport jest niewiarygodny.

Kolejną awarią było przegrzanie silnika.

- Eksperci z nami współpracujący analizując zachowanie silnika i dane, które mogli odczytać, stwierdzili z dużym prawdopodobieństwem, że nastąpiła awaria silnika pierwszego. To opinia potwierdzona przez kilka osób – mówił naukowiec z Uniwersytetu w Maryland.

Następnie awarii uległ pierwszy agregat, co spowodowało wyłączenie części urządzeń, chwilę później system przełączył się na dwa pozostałe agregaty, które również przestały działać. Samolot stał się kompletnie niesprawny.

- Kiedy dokładnie to nastąpiło? Tę zagadkę dopiero będziemy starali się rozwikłać – dodał dr Nowaczyk.

Jak się ma do tego oficjalna wersja zdarzeń z 10 kwietnia 2010 r.? Zarówno Jerzy Miller, jak i eksperci jego komisji wielokrotnie twierdzili, że samolot do końca lotu, do zderzenia z ziemią był w pełni sprawny…

Dr Nowaczyk powtórzył również schemat zdarzeń, który doprowadził do katastrofy rządowego samolotu w Smoleńsku. Zwrócił uwagę, że kolejne badania potwierdzają ten sam ciąg zdarzeń: oderwanie fragmentu lewego skrzydła, seria krytycznych awarii samolotu w pobliżu sygnału TAWS #38, wybuch w kadłubie samolotu, rozpad maszyny nad ziemią i uderzenie w ziemię.

Zapytany o możliwe przyczyny uszkodzenia skrzydła tupolewa, Nowaczyk powiedział:

- Nie ma żadnych śladów zderzeń wysokiej energii z drzewami czy innymi przedmiotami. Natomiast widać, że powłoki skrzydła są od niego oderwane, wyrwane są nity. Ocena dr. Szuladzińskiego (innego eksperta zespołu, pracującego w Australii – przyp. red.) jest taka, że tam nastąpiła eksplozja. Być może była to eksplozja oparów paliwa. Tego nie wiemy. Tylko, że to skrzydło nie oderwało się w wyniku uderzenia w brzozę. Żadne ślady, które powinny być na tym skrzydle nie odpowiadają uderzeniu w drzewo.

Zapowiedział też przedstawienie szczegółowych badań w tym zakresie prowadzonych przez prof. Wiesława Biniendę w czasie zaplanowanej na 22 października w Warszawie Konferencji Smoleńskiej, organizowanej przez polskich naukowców. Mają to być analizy powstałe w oparciu o możliwie najbardziej szczegółowe dane. Naukowiec z Ohio ma zaprezentować, jak powinny wyglądać efekty takiego zderzenia.

ruk

[Fot. J. Nowak]

CS145fotMINI

Czas Stefczyka 145/2017

PDF (8,85 MB)

pobierz najnowszy numer
archiwum numerów

Facebook