Jedynie prawda jest ciekawa

Pytania o polską szkołę

26.08.2012

Kończą się wakacje, dzieci niedługo wrócą do swoich szkół. Oczywiście pod warunkiem, że szkoła, do której chodziły, nie znalazła się akurat na liście placówek przeznaczonych do likwidacji.

O problemach polskich szkół w obliczu zbliżającego się roku szkolnego czytamy w Naszym Dzienniku.

"W ostatnich latach z mapy Polski zniknęło ich ponad trzy tysiące: w roku szkolnym 2006/2007 zamknięto 653 szkoły, w następnym roku - 599, dwa lata później 587, w roku 2009/2010 zlikwidowano 540 placówek, w 2010/2011 - 486, a w 2011/2012 - 300. Wszystko wskazuje na to, że w roku szkolnym 2012/2013 zostanie pobity kolejny niechlubny rekord. Już w kwietniu na stronach Sekcji Krajowej Oświaty i Wychowana NSZZ "Solidarność" pojawiła się informacja, że w tym roku liczba likwidowanych i przekształcanych placówek może przekroczyć 2500."

Według dziennika głównym argumentem likwidacji szkół nie jest podawany oficjalnie czynnik demograficzny, ale problemy finansowe gmin, na których spoczywa teraz nadzór nad szkołami i ich finansowanie.

"Samorządowcy bronią się argumentem, że otrzymując subwencję oświatową nie na liczbę szkół, ale liczbę dzieci, nie mają wyboru. Wieloletni wójt gminy Sokoły Józef Zajkowski wylicza, że od momentu przejęcia placówek oświatowych przez samorządy liczba szkół w jego gminie spadła z dziewięciu do dwóch. - A i tak gmina musi dokładać do ich utrzymania, bo wysokość otrzymywanej przez nas subwencji oświatowej wynosi 4 mln 600 tys. zł, a wydatki są o ponad 2 mln wyższe. Jak mówi wójt, na skutek rządowych decyzji wydatki na oświatę ciągle rosną, mimo że od czterech lat nie zmieniła się wysokość przekazywanej gminom subwencji. - To chora sytuacja, która prowadzi do zadłużania samorządu i paraliżu - ocenia Zajkowski."

Gigantycznym problemów, szczególnie dla rodziców są galopujące podwyżki cen podręczników. Niestety, to, że książka jest droga wcale nie oznacza, że będzie mogło korzystać z niej np. młodsze dziecko. Nauczyciele maja praktycznie nieograniczoną dowolność przy wyborze podręczników i często nawet w jednej szkole dzieci uczą się z innych książek.

"Zmieniają się podstawy programowe, a oferta podręczników dopuszczonych przez MEN do wykorzystania w szkolnictwie publicznym jest bardzo szeroka. Gdy sięgnie się do wykazu podręczników dopuszczonych do użytku np. dla klas IV-VI szkoły podstawowej, wtedy dobrze widać, że nauczyciel uczący danego przedmiotu w tych trzech klasach może wybierać nawet wśród kilkudziesięciu pozycji. I tak do nauki matematyki MEN dopuszcza 24 podręczniki, do języka polskiego - 29, a do języka angielskiego - uwaga! - aż 56."

Niestety eksperci nie wróżą dobrze "reformie" oświaty promowanej przez koalicję PO-PSL. Problem nie leży tylko w kwestii finansowej. Od kilku lat zauważane jest ograniczanie znaczenia lekcji historii i religii na każdym szczeblu nauczania.

naszdziennik.pl/run

fot. PAP/Wojciech Pacewicz

CS147fotMINI

Czas Stefczyka 147/2017

PDF (5,87 MB)

pobierz najnowszy numer
archiwum numerów

Facebook