Jedynie prawda jest ciekawa

Gorące tematy:

Cięcia w szkołach, premie w MEN

28.09.2012

Problemy polskiej oświaty nie przeszkadzają szefowej ministerstwa edukacji w nagradzaniu premiami swoich podwładnych. Tymczasem samorządowe lobby wygrywa w resorcie batalię o finansowe cięcia w szkołach.

Jak donosi "Dziennik Gazeta Prawna", to właśnie pod naciskiem samorządów minister Krystyna Szumilas zadeklarowała, że rząd przedstawi do końca roku projekt zmian w Karcie Nauczyciela. A żeby było ciekawiej, szefowa resortu oznajmiła swoją decyzję podczas Samorządowego Kongresu Oświaty, który odbywał się pod hasłem ... "Żądamy lepszej oświaty!"

Strona samorządowa chce, by Karta Nauczyciela obowiązywała tylko nauczycieli "tablicowych". Opowiada się też za wyższym pensum dydaktycznym, czyli za większą obowiązkową liczbą godzin lekcji prowadzonych przez nauczycieli. Samorządowcy chcą także zmiany zasad przyznawania urlopów dla poratowania zdrowia i skrócenia nauczycielom urlopów wypoczynkowych. Wśród ich postulatów jest również likwidacja jednorazowych dodatków wyrównawczych dla nauczycieli, wypłacanych przez samorządy.

"Samorządy, pod płaszczykiem troski o jakość kształcenia, dążą do przeforsowania restrykcyjnego pakietu oszczędnościowego w edukacji. Ich propozycje są nastawione głównie na przekazywanie samorządowych szkół fundacjom i stowarzyszeniom, wprowadzenie mechanizmów rynkowych do systemu edukacji, komercjalizację oświaty, osłabienie statusu zawodowego nauczycieli, zmniejszenie płac pracowników oświaty, zminimalizowanie nadzoru pedagogicznego i dalszą decentralizację oświaty" - ostrzega prezes Związku Nauczycielstwa Polskiego Sławomir Broniarz.

Według szefa ZNP, jeżeli samorządom uda się wprowadzić radykalne zmiany w ustawie o systemie oświaty i Karcie Nauczyciela, szkoły będą nastawione tylko na rentowność, a nie na jakość kształcenia.

Samorządowcy wydają się jednak w starciu z nauczycielami stać na wygranej pozycji. Bo resort oświaty sam okazuje się instytucją "rentowną". Dla swoich urzędników.

"1,3 mln zł przeznaczyła minister edukacji Krystyna Szumilas od momentu objęcia stanowiska na premie dla urzędników w swoim resorcie. W tym czasie zamknięto kilkaset szkół, a pracę straciło kilka tysięcy nauczycieli" - donosi "Gazeta Polska Codziennie".

 Jak ustaliła gazeta, najwyższe premie, przyznane w okresie od 18 listopada ub.r. do 18 września 2012  r., sięgały łącznie na jednego pracownika MEN ponad 8 tys. zł. Tymczasem  tylko w tym roku zlikwidowano ok. 800 placówek edukacyjnych.

 "Zamraża się pensje nauczycielom. Dla nich nie ma pieniędzy na nagrody, są za to na premie dla urzędników. To zwykła kołtuneria polityczna" – mówi w "GPC" szef nauczycielskiej Solidarności Ryszard Proksa.

JKUB/PAP/"DGP"/"GPC"

[fot. PAP/Leszek Szymański]

CS139fotoMINI

Czas Stefczyka 139/2017

PDF (4,73 MB)

pobierz najnowszy numer
archiwum numerów

Facebook