Jedynie prawda jest ciekawa

Cichocki ratuje Millera i Janickiego

02.02.2012

„Flagowy okręt w ministerialnej flotylli, pancernik Jerzy Miller, idzie na dno” – pisze „Nasz Dziennik” w obszernym tekście poświęconym nieprawidłowościom w MSWiA za kierownictwa Jerzego Millera. Czarne chmury zbierają się nad byłym ministrem z powodu kolejnych ekspertyz poświęconych przygotowaniom do lotu do Smoleńska.

Do akcji ratowniczej przystąpił wczoraj szef MSW Jacek Cichocki, próbując zdetonować ekspertyzę biegłych prokuratury, którzy w cywilnym wątku śledztwa smoleńskiego wytknęli co najmniej dwadzieścia rażących błędów Biura Ochrony Rządu. Jako ostatnia deska ratunku potraktowany został rzekomo niezależny dotąd prokurator generalny Andrzej Seremet. Skąd ta histeria? Nie ma wątpliwości, że w sprawie smoleńskiej strona rządowa jest w głębokiej defensywie, broniąc - zamiast interesu publicznego - własnych pozycji. Ministrowie rządu Donalda Tuska stali się zakładnikami swojej fałszywej opowieści snutej po 10 kwietnia – pisze gazeta.

Autorka artykułu zaznacza, że akcja ratowania skóry Millera zaczęła się od podważenia przez niego odczytów z CVR wykonanych przez Instytut Ekspertyz Sądowych w Krakowie. Wywołało to reakcję łańcuchową. Leszek Miller posunął się do wyssanych z palca oskarżeń pod adresem biegłych prokuratury, którzy pracowali nad ekspertyzą dotyczącą zabezpieczenia przez Biuro Ochrony Rządu wizyty Lecha Kaczyńskiego w Katyniu. Dwa dni później minister spraw wewnętrznych Jacek Cichocki, tuszując błędy swojego poprzednika, posunął się niemal do zastraszania prokuratury. Obwieścił, że rozmawiał w tej sprawie z prokuratorem generalnym Andrzejem Seremetem i ten miał go zapewnić, iż opinia biegłych z całą panoramą zawartych w niej zaniechań BOR jest jedynie jednym z materiałów dowodowych w toczącym się postępowaniu – czytamy w gazecie.

Jak zaznacza „Nasz Dziennik” przekaz wystąpienia Cichockiego jest jasny. Minister dał w ten sposób sygnał tym, którzy pracują nad materiałami dotyczącymi Smoleńska, że „efekty ich pracy napotkają podobny opór”. Tak oto prysł mit "niezależności prokuratury". Mało subtelne pogróżki Cichockiego nie padają w pustą przestrzeń. Senatorowie wysłuchają dziś informacji prokuratora generalnego na temat sytuacji w polskiej prokuraturze. Oznacza to, że Andrzej Seremet będzie musiał wybrać, co jest dla niego ważniejsze: pozytywny wynik głosowania koalicji rządzącej nad jego sprawozdaniem czy też zasada niezależności prokuratury. Z kolei biegli pracujący dla prokuratury wojskowej mają po słowach Cichockiego naprawdę dużo do myślenia. Bo z pewnością odczytali sygnał, że muszą się liczyć ze skargami rządu na nich do prokuratora generalnego – pisze dziennik.

Wczorajsze wystąpienie Cichockiego, wbrew logice, nie było poświęcone zmianom w kierownictwie Biura Ochrony Rządu. Ogłosił mianowicie, jakoby miażdżąca, opatrzona 20 konkretnymi zarzutami opinia biegłych w sprawie zabezpieczenia przez BOR wizyt prezydenta i premiera w Katyniu nie dawała żadnych podstaw do wyciągania wniosków o odpowiedzialności funkcjonariuszy Biura. W tym kontekście padła też wzmianka o rozmowie ministra z prokuratorem generalnym Andrzejem Seremetem, nia ta jest jedynie jednym z materiałów dowodowych w toczącym się postępowaniu – pisze „ND”.

Cichocki zaznaczył przy tym, że to do zadań prokuratury, a nie resortu, należy postawienie konkretnych zarzutów. A te jak dotąd nie padły. Śledztwo jest w toku, trzeba poczekać na jego wyniki. Oznacza to, że gen. Marian Janicki na razie pozostaje na stanowisku. Minister odmówił jednak odpowiedzi na narzucające się w tej sytuacji pytanie "Naszego Dziennika", dlaczego wobec tego nie czekano z rozformowaniem specpułku do zakończenia postępowania prokuratorskiego” – pisze dziennikarka.

Podczas wczorajszej konferencji prasowej szef resortu spraw wewnętrznych wyraźnie asekurował się raportem NIK w sprawie kontroli działania BOR. Powoływał się na to, jakoby Najwyższa Izba Kontroli nie doszukała się takich nieprawidłowości, jak biegli prokuratorscy.

Cały tekst w „Naszym Dzienniku”

saż
[fot. Stefczyk.info]

CS150MINIfot

Czas Stefczyka 150/2017

PDF (4,60 MB)

pobierz najnowszy numer
archiwum numerów

Facebook