Jedynie prawda jest ciekawa

Ciąg dalszy procesu byłego posła PO

17.02.2017

Sąd Okręgowy w Nowym Sączu podjął decyzję o tym, że dalszy proces byłego działacza PO z Podkarpacia, oskarżonego o korupcję, będzie toczył się przed sądem Rejonowym Warszawa Wola.

Sąd Okręgowy w Nowym Sączu zdecydował, że sprawa zamieszanego w tzw. aferę podkarpacką b. posła i wiceministra infrastruktury i rozwoju w rządzie PO Zbigniewa R. będzie toczyła się przed Sądem Rejonowym Warszawa Wola - poinformował PAP w piątek sędzia Bogdan Kijak.  

Decyzja sądu jest prawomocna. Akta sprawy zostały przesłane do warszawskiego sądu.

Początkowo sprawa Zbigniewa R. miała toczyć się przed Sądem Okręgowym w Nowym Sączu, wspólnie z procesem głównego oskarżonego w sprawie Mariana D. - szefa firmy paliwowej Maante z Leżajska. D. po odczytaniu aktu oskarżenia w styczniu przyznał się do winy i dobrowolnie poddał się karze czterech lat więzienia i 120 tys. zł grzywny.

Jak wyjaśnił sędzia, zakończenie procesu Mariana D. skutkowało przeniesieniem sprawy byłego posła do Warszawy.

"Właściwość Sądu Okręgowego w Nowym Sączu wynikała z tego, że sprawę przekazała tu apelacja rzeszowska, ale po zakończeniu sprawy osoby, która dobrowolnie poddała się karze, zmieniła się właściwość sądu pierwszej instancji. Zbigniewowi R. pozostały zarzuty, które powinien rozpoznawać w
pierwszej instancji Sąd Rejonowy Warszawa Wola, w którym wszczęto postępowanie" - wyjaśnił sędzia Kijak.

Były poseł PO Zbigniew R. został oskarżony o podjęcie się załatwienia spraw z korzyścią dla szefa firmy paliwowej z Leżajska, w zamian za łapówki w kwocie 120 tys. zł i drogie alkohole. R. powołując się na wpływy, miał pomóc w zamianie działek firmy Maante z Lasami Państwowymi. Były poseł i wiceminister został także oskarżony o załatwienie nominacji sędziowskiej i delegacji w Ministerstwie Sprawiedliwości. R. - zasiadający wówczas w radzie nadzorczej Banku Gospodarstwa
Krajowego - jest też oskarżony o to, że w zamian za łapówki, podjął się załatwienia kredytu dla firmy Maante na 70 mln zł.

W prowadzonym przez prokuraturę śledztwie, oprócz urzędników wysokiego szczebla przewijają się też rzeszowscy prokuratorzy oraz była szefowa rzeszowskiej delegatury UOP. Zarzuty usłyszeli również inni przedsiębiorcy związani ze spółką paliwową Maante.

W związku z aferą podkarpacką w lipcu ubiegłego roku na ławie oskarżonych zasiedli były dyrektor Regionalnej Dyrekcji Lasów Państwowych w Krośnie Edward B. oskarżony o przyjęcie korzyści majątkowej i były proboszcz katedry polowej Wojska Polskiego ks. płk Robert M. Akt oskarżenia obejmował jeszcze jednego duchownego - Jana C. - jednak ten zmarł przed rozpoczęciem procesu.

Inne wątki afery podkarpackiej bada Prokuratura Apelacyjna w Katowicach. Zarzuty w tej sprawie usłyszała m.in. była szefowa prokuratury apelacyjnej w Rzeszowie Anna H., której śledczy zarzucają przyjęcie korzyści majątkowych, powoływanie się na wpływy w instytucjach państwowych i samorządowych, a także przekroczenie uprawnień. H. została dyscyplinarnie usunięta z prokuratury.

W listopadzie 2015 roku katowicka prokuratura postawiła też sześć zarzutów korupcyjnych byłemu posłowi PSL Janowi Buremu. Później Bury usłyszał w katowickiej prokuraturze trzy kolejne zarzuty, dotyczące niezgodnego z prawem wpływania na obsadę stanowisk w Najwyższej Izbie Kontroli. W wątku
dotyczącym NIK prokuratura postawiła także zarzuty prezesowi Izby Krzysztofowi Kwiatkowskiemu, który także odrzuca zarzuty.

[fot. Katarzyna Czerwińska/senat.gov.pl/CC/Wikimedia Commons]
MW/PAP
CS146fotMINI

Czas Stefczyka 146/2017

PDF (9,21 MB)

pobierz najnowszy numer
archiwum numerów

Facebook