Jedynie prawda jest ciekawa

Gorące tematy:

Chorzy płacą za błędy rządu

03.01.2012

Rząd zrzuca na lekarzy odpowiedzialność za źle przygotowaną przez siebie i pochopnie wprowadzoną ustawę o lekach refundowanych. Prawdziwymi ofiarami są jednak chorzy, którzy nie mogą wykupić leków po niższych cenach.

Wczoraj na dobre rozpoczął się protest lekarzy przeciw ustawie o lekach refundowanych. Około 50 tys. medyków w całej Polsce, wypisując chorym recepty, nie określa poziomu refundacji. W zamian za to lekarze przystawiają stempel: „Refundacja do decyzji NFZ”.

Z kwitkiem od okienka

Pacjenci, którzy z takimi receptami przychodzą do aptek, są odsyłani z powrotem do przychodni. – Jeżeli nawet na recepcie znajdują się wszystkie konieczne dane poza określeniem stopnia refundacji, aptekarze nie mogą wydawać leków – mówi Grzegorz Kucharewicz, prezes Naczelnej Izby Aptekarskiej.

Wyjaśnia, że tylko lekarz może określić poziom odpłatności, bo zależy on od rodzaju choroby. – Np. jeden ze środków przeciwbólowych w przypadku choroby nowotworowej jest wydawany bezpłatnie. Ten sam lek przepisany osobie cierpiącej na inne schorzenie jest sprzedawany z 30-procentową refundacją. W jeszcze innym przypadku może mieć 100-procentową odpłatność – tłumaczy Kucharewicz. Dodaje, że aptekarz nie wie, na co dany pacjent choruje.

Dlatego izba rekomenduje odsyłanie pacjentów, by lekarze uzupełnili recepty. Prezes NIA zapewnia, że nie chodzi o to, by wywoływać konflikt z lekarzami, ale inaczej farmaceuci nie mogą postąpić. Mogą jedynie sprzedać leki po najniższej refundacji lub za sto procent ceny. Oznacza to, że część chorych za leki zapłaci więcej, niż powinna.

Żeby ulżyć problemom pacjentów, lekarze mogą wydawać zaświadczenia o chorobie przewlekłej. Wówczas – jak twierdzi szef Federacji Porozumienia Zielonogórskiego Jacek Krajewski – niektórzy aptekarze będą mogli wydać lek z odpowiednią zniżką.

Nawalił minister

Przeciw obarczaniu medyków odpowiedzialnością za bałagan z lekami protestuje Krzysztof Bukiel, przewodniczący Ogólnopolskiego Związku Zawodowego Lekarzy. – To nie nasza wina, że ustawa została źle przygotowana. Odpowiada za to kierownictwo resortu zdrowia zarówno obecne, jak i poprzednie – podkreśla.

Wtóruje mu szefowa mazowieckiego OZZL dr Maria Balcerzak: – Była minister Ewa Kopacz za ustawowy bubel dostała w nagrodę fotel marszałka Sejmu.

Argumentuje, że lekarze nie wypisują stopnia refundacji, bo nie chcą się narazić na wysokie kary w przypadku pomyłki. Ustawa przewiduje, że w przypadku nieprawnie przyznanej refundacji płaci lekarz.

Bukiel zwraca uwagę, że nawet gdyby medycy chcieli wypisywać lekarstwa, sprawdzając poziom refundacji, to i tak wielu z nich nie ma takiej możliwości. Lista leków została co prawda opublikowana na stronie internetowej resortu zdrowia, ale nie można się na nią dostać. Sprawdziliśmy. Lista leków przez cały dzień była niedostępna. – Nawet gdyby można było, to tylko w niektórych gabinetach są komputery – mówi Bukiel. A jak lekarze mają sobie radzić podczas wizyt domowych?

Całość tekstu wraz z miniporadnikiem "Jak sobie radzić z receptami" w dzisiejszej "Gazecie Polskiej Codziennie"

niezalezna.pl/"Gazeta Polska Codziennie"

(fot.PAP/Kula)


CS143fotMINI

Czas Stefczyka 143/2017

PDF (5,50 MB)

pobierz najnowszy numer
archiwum numerów

Facebook