Jedynie prawda jest ciekawa


Cenckiewicz: Dzisiaj publicznie bronią Wałęsy ludzie dawnego reżimu

01.02.2017

„Komuniści nigdy nie zdecydowali się opowiedzieć całej prawdy o przeszłości Wałęsy, bo był dla nich parawanem" - powiedział prof. Cenckiewicz w wywiadzie dla onet.pl

Według Cenckiewicza  istnieją niezbite dowody na szantażowanie Lecha Wałęsy w latach 80 i po 89 roku z powodu współpracy z SB.

„Z materiałów przekazanych Zachodowi przez archiwistę KGB – Wasilija Mitrochina, wiemy, że gen. Czesław Kiszczak przekazał Sowietom następującą informację: +Wałęsę skonfrontowano z jednym z jego byłych oficerów prowadzących SB i rozmowa ta została nagrana+. Ponadto z naszych materiałów wiemy, że szantaż agenturalny stosowali wobec Lecha Wałęsy generałowie Jaruzelski i Kiszczak, konfrontując Wałęsę z ludźmi w jego mniemaniu "silniejszymi" – zwierzchnikami z okresu służby LWP (płk Władysław Iwaniec) i współpracy z SB (ppłk Czesław Wojtalik)"

-- podkreślił Cenckiewicz

Historyk ocenia, że Wałęsa był szantażowany teczką SB, ponieważ w okresie komuny był stale potrzebny bezpiece.

„2 września 1980 r. akta agenturalne Wałęsy, oznaczone sygnaturą nr I-14713, opuściły archiwum SB w Gdańsku. Trafiły do pionu operacyjnego bezpieki, który przystępował właśnie do rozpracowania ruchu "Solidarności" i jej liderów. W sensie dosłownym akta "Bolka" miały być już zawsze w "służbowym wykorzystaniu" i miały nigdy nie wrócą do archiwum SB. Dlaczego? Właśnie dlatego, by móc nimi grać, choć do końca nie wiemy, jak w praktyce to wyglądało. Ale są takie znamienne słowa I sekretarza KC PZPR Stanisława Kani wygłoszone na naradzie partyjnej z września 1980 r., że "Wałęsa jest potrzebny, nazwisko Wałęsy jest potrzebne, stał się już instytucją i parawanem, za którym można manipulować w »Solidarności«"

-- zaznacza Cenckiewicz.

Publicysta przekonuje, że wiele wątków z  przeszłości Wałęsy jest nadal owianych tajemnicą.

„Komuniści nigdy nie zdecydowali się opowiedzieć całej prawdy o przeszłości Wałęsy, bo był dla nich wspomnianym "parawanem". Należy podkreślić: nie chodzi wyłącznie o agenturę, choć to jest jakby fundament wszystkich zachowań Wałęsy, lecz o życie osobiste i intymne, również to sprzed wyjazdu do Gdańska w 1967 r., przyzwyczajenia, relacje rodzinne, sprawy majątkowe, innymi słowy cały proces "psucia się" Wałęsy po sierpniu 1980 r”

- podkreśla.

Historyk powiedział, że były prezydent jest „fundamentem kłamstw III RP”, i nie został ostatecznie poświęcony przez stronę postkomunistyczną.

„Dzisiaj publicznie bronią Wałęsy ludzie dawnego reżimu, działacze PZPR, agenci, ludzie tajnych służb, z których niejeden wyzywa mnie i grozi w prywatnych mailach, na Facebooku czy Twitterze. Zauważmy, że ani w czasach PRL, ani w systemie III RP establishment nie zdecydował się na ostateczne poświęcenie Wałęsy. Nawet w sytuacji silnego konfliktu, gdy stawką było zwycięstwo w wyborach prezydenckich w 1990 r., strona postkomunistyczno-ubecka nie odważyła się wprost zaatakować Wałęsy teczką "Bolka", choć stał się wtedy politycznym przeciwnikiem Tadeusza Mazowieckiego”

-- ocenił historyk. 

MW/onet.pl

Wiadomości ze świata

więcej
CS157fotoMINI

Czas Stefczyka 157/2018

PDF (9,17 MB)

pobierz najnowszy numer
archiwum numerów

Facebook