Jedynie prawda jest ciekawa

Gorące tematy:

Byli koledzy ostro o Gowinie

09.09.2013

Po ogłoszeniu przez Jarosława Gowina decyzji o odejściu z Platformy Obywatelskiej, jego – byli już – partyjni koledzy zrobili sobie prawdziwe używanie na niedawnym ministrze sprawiedliwości.

Róża Thun (europosłanka PO) napisała na Twitterze: „Nasz rycerz po wyspiarskich przodkach, którzy z okrzykiem ‘go win!’ pędzili na wroga, wyrusza sam roztrzaskiwać czaszki niewiernych. Adieu!”

Bogdan Klich (senator PO) wystukał krótko i dobitnie: „Gowin odchodzi z PO. Nareszcie.”

Stefan Niesiołowski w rozmowie z "Wprost": „Nic nowego to nie jest. Od dłuższego czasu był wrogiem Platformy, ale jako wróg wewnątrz Platformy, jak i propisowski dywersant był groźniejszy. W tej chwili kończy swoją karierę moim zdaniem. (...) On nie miał żadnej charyzmy, żadnych talentów politycznych. Wyprany z charyzmy, nudny, niesłychanie zakłamany... On przegra. Jest kolejnym renegatem, a renegaci tak właśnie kończą w polskiej polityce. Był wyłącznie użyteczny w niszczeniu Platformy, no i to się w tym momencie skończyło. Myślę, że mamy Gowina na szczęście z głowy.”

Adam Szejnfeld (poseł PO): „Gowin, jeśli myśli to, co mówi, powinien być nadal w PO. Żadna inna partia bowiem nie wypełnia tak dobrze tego, co on sam głosi.”

Andrzej Biernat (szef PO w Łódzkiem) mówił dziennikarzom: - Dla mnie nic się nie stało. (...) Wreszcie skończyła się zabawa: "wyjdzie, nie wyjdzie". Mamy święty spokój.

Na pytanie, czy odejście Gowina oznacza erozję Platformy Obywatelskiej, odparł, że polityk ten "był poza Platformą od  początku, kiedy do niej wstąpił". Biernat stwierdził też, że nie wie, czy Gowin "wniósł coś dobrego do Platformy". - Raczej był przyczynkiem do tego, że nastąpiło wewnątrz Platformy pewne zamieszanie

- ocenił. Pytany, co dalej z koalicją, której przewaga w parlamencie topnieje, odparł, że jeśli koalicja się "złamie", to będą nowe wybory. - Normalna procedura - dodał. Po odejściu Gowina klub PO liczy 203 posłów; koalicja PO-PSL ma 232 głosy. Wymagana większość to 231.

Biernat nie obawia się, że za Gowinem wyjdą z PO kolejni posłowie. Dopytywany, czy w takim razie PO jest już "oczyszczona", odparł, że nie chciałby tego analizować w tych kategoriach. W jego ocenie Gowin do wyjścia z PO szykował się "już bardzo dawno temu".

Także polityk PO Ireneusz Raś jest takiego zdania. Podkreślił, że w PO spodziewano się odejścia Jarosława Gowina od jakiegoś czasu. - Ja uważam, że Jarek powinien swoją decyzję zakomunikować dużo wcześniej, wtedy, gdy wewnętrznie podjął taką decyzję, że odchodzi z projektu. Obraził się, że przestał być ministrem sprawiedliwości i od tego czasu prowadził nie kampanię pozytywną wewnątrz Platformy, tylko grę z nią. I to jest smutne - mówił i ocenił, że Gowin powinien "bardziej honorowo postawić sprawę, jeśli chciał budować własny projekt polityczny". "A przecież nie mieliśmy co do tego wątpliwości" - zaznaczył.

- Od kilku miesięcy Jarek buduje swoje ugrupowanie i niedługo zobaczymy jakie państwo pewnie będziecie dobierać nazwiska Wiplera, Poncyljusza, Kowala - wyliczał ewentualnych kandydatów do współpracy z Gowinem. Podkreślił, że Gowin "jeszcze w czwartek czy piątek mówił, że absolutnie się podporządkowuje i pracuje".

- Ale to, jak to w polityce Jarka: w jednym dniu budzisz się i mówi jedno, a w drugim dniu coś zupełnie innego - mówił Raś. Polityk PO ocenił jednocześnie, że teraz sytuacja jest "trochę prostsza", bo Gowin "podjął jakąś decyzję i ją wreszcie zakomunikował".

Z kolei Andrzej Halicki pytany przez dziennikarzy w Sejmie, czy poczuł ulgę, czy wręcz przeciwnie - odejście Gowina jest kłopotem dla PO - odparł: - Raczej wręcz przeciwnie. Jeśli kandydat na przewodniczącego opuszcza Platformę, to nie jest to dobra wiadomość dnia.

Dodał jednocześnie, że jest to wybór Gowina, "zapowiadany czy sygnalizowany już od pewnego czasu" i należy go uszanować.

- Mam nadzieję tylko, że - zgodnie z tym, co mówił - a mianowicie o tych korzeniach Platformy, o tych swoich zadaniach, pewnej misji, którą czuje i w którą wierzy, że będziemy już nie razem, ale obok siebie. Czyli krótko mówiąc - będziemy ze sobą współpracować - powiedział Halicki. Wyraził nadzieję, że najistotniejsze kwestie gospodarcze będą obszarem "wspólnego i skutecznego działania".

Halicki pytany był też o zapowiedzi Gowina, że w ciągu miesiąca ogłosi, "z kim chce zmieniać Polskę" i czy oznacza to powołanie nowego ugrupowania. Polityk PO ocenił, że budowa nowej partii jest bardzo trudna i wymagająca.

- Widać jak wiele tego rodzaju inicjatyw, choć nawet na początku wydawało się z pewną szansą na zaistnienie, kończyło tak naprawdę bardzo szybko i dziś już nie pamiętamy tych nazw i inicjatyw. To nie znaczy, że nie należy życzyć powodzenia, jeśli takie wyzwanie podejmie Jarosław Gowin - powiedział.

Odejście Gowina skomentował też podlaski poseł PO, wiceprzewodniczący sejmowej komisji spraw zagranicznych Robert Tyszkiewicz. - Wolę Platformę o trzech posłów mniejszą, za to bardziej spójną, bardziej solidarną wewnętrznie i przez to bardziej skuteczną - powiedział. Jego zdaniem nie da się uprawiać poważnej polityki, jeżeli partia cały czas zajmuje się sobą i "jest nękana wewnętrznymi sporami".

Według Marka Sawickiego, posła PSL, odejście Gowina to "spore zagrożenie" dla spokoju koalicji.

- Ale tej decyzji Gowina można się było spodziewać co najmniej od kilku miesięcy. Gowin skończył zabawę, którą prowadził z Tuskiem.

I jeszcze kilka komentarzy z Twittera:

Prof. Zdzisław Krasnodębski, socjolog: „Jarosław Gowin podobno odchodzi z PO. Parę lat za późno. - i po cóż Ci to, Jarku, było ...”

Rafał Ziemkiewicz (publicysta, pisarz): „IMO Gowin wybrał dobry czas i motyw - OFE rozczarowuje elekt PO, Tusk przestał udawać zwolennika wolnego rynku Kaczor nie zaczął, jest miejsce.”

Eryk Mistewicz, specjalista ds. marketingu politycznego: „Mam wrażenie, że @Jaroslaw_Gowin ma plan i tak łatwo zakopać się nie da. >>Odhaczanie<< jego problemu, jak czynią niektórzy - przedwczesne.

Szef SLD Leszek Miller ocenił, że odejście Jarosława Gowina z PO nic nie zmienia w sprawie większości sejmowej. - Jest grupa uciekinierów z Ruchu Palikota, która chętnie poprze rząd Donalda Tuska - powiedział. Dodał jednak, że SLD chętnie poparłby wcześniejsze wybory. Miller pytany przez dziennikarzy w poniedziałek, co oznacza dla SLD fakt, że po odejściu Gowina większość sejmowa "wisi na włosku", odparł: "Nic".

- PO plus PSL to dalej większość sejmowa, Konrad Adenauer został wybrany większością jednego głosu, a Willy Brandt uchronił się od wotum nieufności dwoma głosami - powiedział szef SLD. Jak podkreślił, "jest grupa uciekinierów z Ruchu Palikota, która chętnie poprze rząd pana premiera Tuska".

- Dla nas to nic nie zmienia, nawet jeżeli PO i PSL miałyby większość jednego głosu, to jest to większość - powiedział Miller. Po odejściu Gowina klub PO liczy 203 posłów, w tym jest poseł Jacek Żalek, który został zawieszony w prawach członka klubu. Wliczając Żalka koalicja ma 232 głosy.

Miller zapowiedział, że "jeżeli będą wcześniejsze wybory", to SLD "chętnie taki wniosek poprze". Do przyjęcia uchwały o samorozwiązaniu Sejmu potrzebne jest 307 głosów (2/3 składu Sejmu).

- Polska polityka wypełniona jest tworami bez życia, pan Gowin bardzo szybko przekona się, jak trudno jest stworzyć nową partię, gdyby chciał to czynić, jak trudno jest w innej partii, jeśli chciałby odejść do innej - powiedział Miller. Pytany, jaką przyszłość widzi przed Gowinem, odparł:

- Jeżeli chce coś znaczyć w polityce, to musiałby wstąpić w szeregi jakiegoś innego poważnego ugrupowania, jeśli chce zakładać własne ugrupowanie, to szybko przekona się, jakie to jest bezproduktywne. Jeżeli pan Gowin nawołuje do buntu przeciwko całej klasie politycznej, to jest to przejaw frustracji i infantylizmu. Jeżeli pan Gowin mówi, że mnie, pana Kaczyńskiego i pana Tuska łączy tylko jedno, że podwyższamy podatki - nigdy nie podwyższałem podatków, przeciwnie, zawsze je obniżałem - przekonywał szef SLD.

Szef klubu Prawa i Sprawiedliwości Mariusz Błaszczak jest natomiast zdania, że odejście Jarosława Gowina z PO to dowód na rozpad partii rządzącej.

- Inicjatywa Gowina jest obliczona na zmianę w PO, a nie na tworzenie czegokolwiek w ramach PiS. Różnice są wyraźne między Gowinem a PiS. Mamy do czynienia z rozpadem partii rządzącej – ocenił Błaszczak w rozmowie z dziennikarzami w poniedziałek w Sejmie.

- Zobaczymy, ile osób postanowi wyrwać się z tej bezideowej partii władzy i postanowi zmienić Donalda Tuska, który stanowi obciążenie dla tego rządu - dodał.

Wyraził opinię, że "wszystko sprowadza się do stanu PO, a widać, że ten stan jest bardzo zły".

- PO jest w rozsypce. Pytanie, jak wielu podąży szlakiem wytyczonym przez Gowina - dodał Błaszczak.

Według niego, jeśli chodzi o gospodarkę, to Gowin reprezentuje "grupę liberałów". "PiS reprezentuje interesy zwykłych ludzi, a Jarosław Gowin raczej skłania się ku reprezentacji interesów ludzi elity" - wskazał przewodniczący klubu PiS.

Pytany o większość koalicyjną Błaszczak odparł, że Tuskowi "pomogą koalicjanci, którzy dotychczas byli ukryci - SLD i Palikot".

- Ukryci koalicjanci będą wspierać Donalda Tuska, więc rozwiązanie Sejmu jest mało prawdopodobne - ocenił Błaszczak.

- Tusk zawsze mógł liczyć na pomoc tych, którzy nazywali się opozycją, a w rzeczywistości go wspierali - zaznaczył szef klubu PiS.

 

ruk, PAP, Twitter

[Fot. PAP / Bartłomiej Zborowski]

Warto poczytać

Facebook