Jedynie prawda jest ciekawa

Gorące tematy:

Brzoza ze Smoleńska trafiła do Rosji

01.12.2012

Prokuratura wojskowa wskazuje, że próbki drzewa będą badane w Moskwie przez polskich biegłych. Zdaniem mecenasa Kownackiego, to rozwiązanie niepokojące.

Próbki smoleńskiej brzozy pobrane w czasie ostatniego pobytu polskich biegłych w Smoleńsku znajdują się w Rosji. Tam zostaną zbadane przez polskich biegłych. Jak zaznacza rzecznik Naczelnej Prokuratury Wojskowej płk. Zbigniew Rzepa próbki trafiły do Moskwy, ponieważ nie było możliwości pobrania do badań czterech fragmentów drzewa. Dlatego polska i rosyjska strona muszą pracować na tym samym materiale.

„Nasz Dziennik” opisuje, że w czasie pracy biegli pobrali próbki „z części brzozy, która wciąż rośnie w ziemi: oraz fragment „odciętej prawdopodobnie w czasie katastrofy części pnia”. „W dniach 15 września-13 października polska ekipa, przebywająca w Rosji, wykonała zdjęcie rentgenowskie brzozy oraz szereg badań wraku samolotu i miejsca katastrofy. W Smoleńsku obecni byli specjaliści z zakresu fizykochemii, kryminalistyki, budowy samolotu i badań wypadków lotniczych" - czytamy w gazecie. Wskazuje ona, że pobrano dużą ilość próbek, wśród nich fragmenty brzozy.

Pełnomocnik części rodzin ofiar katastrofy smoleńskiej mecenas Bartosz Kownacki wskazuje w rozmowie z „Naszym Dziennikiem”, że to rozwiązanie niepokoi. „Rozumiem, że materiał do badań jest ograniczony, ale Rosjanie też mieli tę brzozę od dwóch i pół roku i też się nie pofatygowali wcześniej, żeby pobierać z niej próbki, tylko poczuli taką konieczność w momencie, gdy strona polska sformułowała konkretny wniosek o pomoc prawną. To może sugerować chęć destrukcji działań polskiej prokuratury. Dowód przejęty przez Rosjan może być bezwartościowy. Jeżeli fragmenty brzozy mają badać Rosjanie, którzy nieraz dali dowód nierzetelności i fałszerstw, to mogą uszkodzić materiał dowodowy. Próbki powinny być zamknięte, zapieczętowane i otwarte w obecności polskich biegłych i prokuratora” - wyjaśnia adwokat.

Mecenas w rozmowie z portal Stefczyk.info tłumaczył dlaczego przesłanie do Rosji próbek jest krokiem niewłaściwym. „Wtedy można się spodziewać, że wartość brzozy będzie zerowa, a materiał zostanie zniszczony. Jeśli badania będą robić Rosjanie, to jest wielka groźba, że ich wartość będzie taka sama, jak wartość protokołów z sekcji zwłok, że będzie miała tyle wspólnego z profesjonalizmem co obchodzenie się Rosjan z tupolewem. Można się spodziewać, że badania przesłane z Rosji będą nierzetelne. Może się okazać, że mamy do czynienia z materiałem bezwartościowym” - wskazuje Kownacki.

TK,Naszdziennik.pl
[Fot. Wikipedia.pl]


CS145fotMINI

Czas Stefczyka 145/2017

PDF (8,85 MB)

pobierz najnowszy numer
archiwum numerów

Facebook