Jedynie prawda jest ciekawa

Brunon K. nie wyjdzie z aresztu

07.02.2013

Krakowski sąd przedłużył w czwartek o trzy miesiące areszt dla podejrzanego o planowanie zamachu bombowego Brunona K. Podejrzany pozostanie w areszcie co najmniej do 9 maja.

Sąd na niejawnym posiedzeniu podzielił argumenty prokuratury; uznał, że dalsze przebywanie Brunona K. w areszcie jest uzasadnione i przedłużył okres stosowania aresztu o kolejne trzy miesiące. Brunon K. nie został doprowadzony na posiedzenie w sprawie aresztu.

Brunon K. został zatrzymany 9 listopada ub.r.; postawiono mu zarzut przygotowywania zamachu bombowego w budynku Sejmu na konstytucyjne organy RP (m.in. na prezydenta, premiera i rząd). Na wniosek prokuratury sąd aresztował go na trzy miesiące.

Z wnioskiem o przedłużenie aresztu wystąpiła pod koniec stycznia prowadząca śledztwo w tej sprawie Prokuratura Apelacyjna w Krakowie. Uzasadniła go potrzebą przeprowadzenia szeregu dowodów, w tym przesłuchania kolejnych świadków, uzyskania opinii biegłych oraz dalszą analizą materiałów.

Za dalszym stosowaniem aresztu przemawiała też - zdaniem prokuratury - obawa matactwa oraz obawa, że podejrzany popełni przestępstwo, którego popełnieniem już groził.

Ze stanowiskiem tym nie zgodzili się obrońcy Brunona K. Zdaniem mec. Anny Kobińskiej i mec. Macieja Burdy, wniosek prokuratury był bezzasadny. 

- Prokuratura miała wystarczająco dużo czasu, aby przesłuchać świadków i zapoznać się z materiałami; Brunon K. złożył już obszerne wyjaśnienia i nie ma obawy matactwa; nie ma też możliwości, by dopuścił się zamachu - argumentowali.

Obrońcy zaproponowali zamianę aresztu na poręczenie majątkowe w wysokości ponad 100 tys. zł w postaci zabezpieczenia hipoteki nieruchomości.

45-letni pracownik naukowy Uniwersytetu Rolniczego w Krakowie Brunon K. jest głównym podejrzanym w śledztwo w sprawie przygotowywania zamachu bombowego na konstytucyjne organy RP, które prowadzi Krakowska Prokuratura Apelacyjna.

Według śledczych Brunon K. zamierzał zdetonować w pobliżu Sejmu 4 tony materiałów wybuchowych umieszczonych w samochodzie. Do eksplozji miało dojść podczas posiedzenia z udziałem prezydenta, premiera i ministrów - w trakcie rozpatrywania w Sejmie projektu budżetu. Grozi za to kara do 5 lat pozbawienia wolności.

W śledztwie Brunon K. przyznał się do prowadzenia szkoleń dla osób, które zwerbował, oraz przeprowadzenia próbnych detonacji. Nie przyznał się do przygotowywania zamachu.

PAP/ Slaw

[FOTO: wPolityce.pl]

CS148fotMINI

Czas Stefczyka 148/2017

PDF (10,17 MB)

pobierz najnowszy numer
archiwum numerów

Facebook