Jedynie prawda jest ciekawa

Gorące tematy:

Brunon K. chciał wynaleźć materiał wybuchowy

15.11.2014

Świadkowie zeznają na niekorzyść niedoszłego zamachowca. Twierdzą, że miał magazyn na broń i chciał przeprowadzić rewolucję.

Brunon Kwiecień chciał wynaleźć materiał wybuchowy, budował w piwnicy magazyn na broń i powtarzał hasło z telewizyjnej reklamy kawy: "czas na nową rewolucję" – zeznawali świadkowie w procesie oskarżonego o przygotowywanie zamachu terrorystycznego Brunona Kwietnia.

Sąd Okręgowy w Krakowie, przed którym toczy się proces, przesłuchał już większość jawnych świadków. Na kilku z ostatnich rozpraw zeznawali trzej znajomi Kwietnia, przeciwko którym prokuratura sporządziła osobne akty oskarżenia, dotyczące posiadania, handlu lub przerabiania broni. Wszyscy zostali już za to skazani przez sądy rejonowe w ich miejscowościach na kary więzienia w zawieszeniu; tylko jeden wyrok jest jeszcze nieprawomocny.

"Oskarżony zajmuje się szeroko pojętą tematyką materiałów wybuchowych i przedstawiał się jako kolekcjoner historycznych militariów" - mówił przed sądem jeden z tych świadków. Opowiadał, że Kwiecień miał plany syntezy związku chemicznego o nazwie heksazyna, którego istnienie teoria przewiduje, ale nikomu nie udało się go uzyskać w warunkach laboratoryjnych poza jedną wzmianką. Heksazyna powinna być stabilnym materiałem wybuchowym, który można przechowywać i sam od siebie nie eksploduje.

Kwiecień narzekał, że nie ma gdzie trzymać swoich militariów, więc świadek zaproponował mu część swojej piwnicy. Chodziło o hełmy, bagnety, szable i elementy historycznej broni palnej - tzw. strucle, co w języku kolekcjonerskim oznacza broń silnie skorodowaną - zaznaczył świadek.

Budowa magazynu trwała, ale poglądy Kwietnia zaczęły się radykalizować. Od 2011 r. powtarzał, że czas na rewolucję. Świadek kojarzy tę datę, bo było to zaraz po tym, jak w telewizji wyemitowano reklamę kawy, w której przychodzi Che Guevara do młodego Fidela Castro i mówi "czas na nową rewolucję". Według Kwietnia rewolucję należało przeprowadzić natychmiast, a potem sytuacja sama się rozwinie ze względu na nastawienie społeczeństwa do władzy.

Wtedy właściciel piwnicy zaproponował Kwietniowi podpisanie umowy cywilno-prawnej, że ponosi on pełną odpowiedzialność za znajdujące się tam przedmioty, ale ten oburzył się i znajomość została zerwana. "Brunon Kwiecień nigdy nie mówił o posiadaniu broni palnej. Tyle pamiętam" – mówił świadek.

Kolejny świadek zeznawał o dyskusjach na temat broni, materiałów wybuchowych, syntez chemicznych, techniki jądrowej i dostępie do broni. Oskarżony powiedział mu, że wymyślił przegrupowanie - reakcję chemiczną, która daje heksazynę. Mieli o tym pogadać, ale rozminęli się. "Padło też od oskarżonego stwierdzenie, że można by dokonać zamachu na Sejm jak w Oklahomie" - podał świadek.

Podał także, że otrzymał od Kwietnia trzy jednostki starej broni: 2 sztuki z XIX w. i szkielet pistoletu Browning sprzed 1939 r.. Chodziło o to, by przywrócić je do stanu używalności. Nie wszystkie przeróbki zadowoliły oskarżonego. Doszło do spięcia i zakończenia znajomości. "Nie zajmuję się przeróbkami staroci, a taka była broń Brunona Kwietnia. Zajmowałem się projektowaniem własnych modeli broni ewentualnie odtworzeniem nowoczesnej broni szybkostrzelnej" - mówił świadek. Dodał, że od kilkunastu lat symulował chorobę, by liczyć na umorzenie w razie złapania. Cytował też wspólnego znajomego, że Kwiecień chwalił mu się, że ma 35 czy też 40 sztuk sprawnej broni, ale nigdy tej broni nie pokazywał.

"Uważam, że świadek jest chory na schizofrenię i powinien być w zakładzie psychiatrycznym. Na późniejszym etapie złożę dodatkowe wyjaśnienia" - oświadczył oskarżony, który twierdzi, że nigdy nie miał broni palnej.

"Łączyły nas wspólne zainteresowania, jak pirotechnika, materiały wybuchowe oraz broń palna. I tylko tyle" - oświadczył przed sądem kolejny świadek. Przyznał, że zdarzało mu się coś kupić od oskarżonego. "Z pewnością był to karabin mauser 98k, a także pistolet mauser wzór 1910. Kupiłem też karabin mosin oraz niemiecką pierwszowojenną rakietnicę" - zeznał. Przypomniał sobie jeszcze, że Kwiecień pomógł mu w kupnie broni od innych osób, i że ze dwa razy pojechali razem na giełdę militariów do Pragi, gdzie kupili "kilkaset sztuk amunicji strzeleckiej, pistoletowej i karabinowej". Razem jeździli też na strzelnice, brali m.in. udział w pikniku strzelniczym na WAT.

Przesłuchanie tego świadka nie zostało zakończone. Na następnych rozprawach pytania będą zadawali Brunon Kwiecień i jego obrońcy. Prokuratura nie znalazła broni u Brunona Kwietnia, twierdzi jednak, powołując się m.in. na spis znaleziony w mieszkaniu i zeznania świadków, że Kwiecień posiadał 35 sztuk broni palnej.

Kwiecień odpowiada przed sądem za przygotowywanie od lipca do listopada 2012 r. ataku terrorystycznego na konstytucyjne organy RP, nakłanianie w 2011 r. dwóch studentów do przeprowadzenia zamachu oraz nielegalne posiadanie broni i handel nią.

Ze względu na interes państwa i konieczność ochrony tajemnicy państwowej sąd wyłączył jawność rozprawy na czas wyjaśnień Kwietnia i drugiego oskarżonego - o nielegalny handel i posiadanie broni Macieja O., a także zeznań niektórych świadków i świadków incognito, wśród których znajdują się agenci ABW rozpracowujący Brunona Kwietnia. W pozostałej części proces jest jawny. Zakończenie procesu planowane jest na kwiecień 2105 r.

Przed sądem oskarżony wyraził zgodę na publikowanie jego wizerunku i pełnych danych osobowych. Grozi mu kara do 15 lat więzienia.

tk/PAP

fot. wPolityce.pl/polsat

Słowa kluczowe:

Brunon K.

,

terroryzm

,

rozprawa

,

sąd

,

świadkowie

,

zeznania

Warto poczytać

Facebook