Jedynie prawda jest ciekawa

Belka umacnia kłamstwo na 80 tys. monet

27.02.2012

Wśród okolicznościowych monet wybitych przez Narodowy Bank Polski znalazły się numizmaty poświęcone pamięci ofiar tragedii smoleńskiej. Na ich rewersach wyryto złamaną „pancerną brzozę”, która według rosyjskiego raportu MAK miała złamać skrzydło rządowego tupolewa. W obiegu znalazło się łącznie 80 tysięcy monet - pisze "Gazeta Polska Codziennie".

Na awersie 30 000 sztuk pojawia się śp. prezes NBP Sławomir Skrzypek, który 10 kwietnia 2010 roku znajdował się na pokładzie TU-154M. Na pozostałych 50 000 monet widnieje rządowy tupolew na tle brzozy. Rewersy są w obu przypadkach identyczne – to kikut brzozy.

- Niebywałe na jak szeroką skalę zakrojone jest umacnianie w świadomości Polaków smoleńskiego kłamstwa. Przestaje to dziwić kiedy spojrzymy na nazwiska decydentów w NBP. To ludzie, którzy mają PZPR-owską przeszłość lub związki ze służbami specjalnymi PRL – mówi oburzony poseł Antoni Macierewicz.

Obecny szef Narodowego Banku Polskiego Marek Belka – jak wynika z informacji znajdujących się na stronie IPN - został zarejestrowany przez tajne służby pod ps. „Belch”, a szef jego gabinetu, Sławomir Cytrycki, jako współpracownik SB pod ps. „Ritmo”. Belkę na stanowisko szefa NBP wskazał w maju 2010 roku – jeszcze wówczas  pełniący obowiązki prezydenta RP – Bronisław Komorowski.

Teza o tym, że to brzoza „spowodowała” katastrofę smoleńską była podważana przez niezależnych naukowców właściwie od chwili gdy postawił ją rosyjski MAK.

Została obalona przez naukowców: prof. Władysława Biniendę , który jako ekspert NASA brał udział w badaniu katastrofy promu kosmicznego Columbia, jest dziekanem Wydziału Inżynierii na Uniwersytecie w Akron oraz prof. Krzysztofa Nowaczyka,  fizyka pracującego na Uniwersytecie w Maryland.

Wykonali oni odrębne symulacje, z których wynika, że brzoza nie tylko nie mogła złamać skrzydła tupolewa, ale ten ich zdaniem w ogóle o nią nie uderzył, bo według pomiarów miejsca katastrofy przelatując w miejscu, w którym się znajdowała był o kilka metrów wyżej.

– Udowodniliśmy, że wersja katastrofy przedstawiona przez rosyjski MAK, a następnie właściwie powielona przez tzw. komisję Millera, jest wbrew prawom fizyki. Wciąż jesteśmy oczywiście chętni, aby podjąć polemikę w tej sprawie, ale jak dotąd nikt nie przedstawił tożsamych badań, ani się do nas nie zgłosił – mówi w rozmowie z „GPC” prof. Binienda.

niezalezna.pl/"Gazeta Polska Codziennie"
[fot.PAP/Jakubowski]

CS148fotMINI

Czas Stefczyka 148/2017

PDF (10,17 MB)

pobierz najnowszy numer
archiwum numerów

Facebook