Jedynie prawda jest ciekawa

Gorące tematy:

Armia jeszcze chudsza?

16.09.2014

Niepokojące analizy BBN. Z armii w najbliższych latach odejście 35 tys. żołnierzy. Będzie jak ich zastąpić? MON nie widzi zagrożenia...

Polska armia topnieje w oczach. O niesłychanie groźnym problemie pisze „Dziennik. Gazeta Prawna”. Okazuje się, że w latach 20016-22 ze służby musi odejść... niemal 35 tys. żołnierzy. To ponad jedna trzecia wszystkich żołnierzy służących w Polsce i znaczna większość szeregowych.

„DGP” tłumaczy, że „wszystko przez przepisy i nieugięte stanowisko resortu obrony”. „Żołnierze kontraktowi mogą służyć w korpusie szeregowych najwyżej 12 lat. A to oznacza, że w najbliższych latach znakomita większość musi odejść ze służby” - tłumaczy gazeta.

Mjr Artur Łęcki, szef wydziału rekrutacji Wojskowej Komendy Uzupełnień w Radomiu, powołując się na analizy BBN tłumaczy, że „w latach 2016–2022 wojsko opuści 34,6 z 41 tys. szeregowych”. To problem, bowiem tak dużych luk kadrowych, jak wskazuje „DGP” nie da się szybko uzupełnić.

„Nawet jeżeli część żołnierzy awansuje, o co nie jest łatwo, i zostanie w armii na stałe, to i tak bardzo trudno będzie uzupełnić luki kadrowe. Już teraz, przed lawiną odejść, brakuje – jak podaje resort obrony – ok. 3,1 tys. żołnierzy zawodowych” - wyjaśnia gazeta. Dodaje, że stan ten się nie zmienia, mimo zalecenia, zgodnie z którym dowódcy jednostek powinni uzupełniać braki w ciągu miesiąca.

MON jednak w całej sprawie nie widzi problemu. „Potrzeby i zasoby kadrowe są na bieżąco monitorowane. Nie ma zagrożeń, jeśli chodzi o brak kandydatów do obsadzenia stanowisk zwalnianych przez żołnierzy odchodzących do rezerwy” – zapewnia płk Jacek Sońta, rzecznik prasowy MON. Eksperci nie kryją zaskoczenia takim podejściem, tłumacząc, że uzupełnienie tysięcy wakatów w ciągu roku może być wręcz niewykonalne.

Jednym z punktów krytycznych są możliwości szkolenia żołnierzy. Zdaniem ekspertów ośrodki szkoleniowe nie będą w stanie w ciągu roku przeszkolić tylu osób. Zdaniem gen. Romana Polko sytuacja jest jasna – trzeba zatrzymać szeregowych. „Większość ma doświadczenia z Afganistanu i innych misji” – dodaje gen. Polko, były dowódca GROM. „Trzonem armii są szeregowi i podoficerowie, a nie pękające sztaby i dowództwa” – przypomina wojskowy.

Cały tekst w „DGP”.

TK
[Fot. PAP/Paweł Supernak]

CS145fotMINI

Czas Stefczyka 145/2017

PDF (8,85 MB)

pobierz najnowszy numer
archiwum numerów

Facebook