Jedynie prawda jest ciekawa

Arłukowicz chce planu restrukturyzacji od CZD

10.09.2012

Centrum Zdrowia Dziecka było, jest i będzie, ale musi być dostosowane do "realnych warunków funkcjonowania" - mówił w poniedziałek minister zdrowia Bartosz Arłukowicz. Poinformował, że dyrektor Centrum ma czas do 21 września na przedstawienie planu restrukturyzacji.

"Plan ma realnie mówić o kosztach funkcjonowania szpitala i traktujemy ten termin jako ostateczny. Wszystkim nam zależy na tym, aby Centrum Zdrowia Dziecka było realnie działającą placówką, a nie pomnikiem" - dodał. Kilkakrotnie podkreślił, że nikt nie kwestionuje jakości świadczeń medycznych wykonywanych w tej placówce, a jedynie sposób zarządzania.

Zaznaczył równocześnie, że szef CZD, który został powołany w czerwcu, miał do końca sierpnia przygotować plan restrukturyzacji, ale ponieważ dokument nie zawierał żadnych konkretnych propozycji - nie został przyjęty. 27 sierpnia plan ten został przedstawiony na spotkaniu w ministerstwie zdrowia z przedstawicielami tego resortu, ministerstwa finansów, ministerstwa Skarbu Państwa, ministerstwa edukacji narodowej, Banku Gospodarstwa Krajowego oraz Agencji Rozwoju Przemysłu.

Arłukowicz zwrócił także uwagę na fakt, że w szpitalu tym wynagrodzenia pracowników wzrosły w ostatnich latach o 95 proc., gdy tymczasem przychody placówki wzrosły o 30 proc. Jak wyliczał, na 2241 zatrudnionych osób, 305 - to lekarze, a 356 - pracownicy administracyjni. "Centrum Zdrowia Dziecka to ponad 550 łóżek i ponad 2,2 tys. pracowników, czyli cztery osoby personelu na jedno łóżko" - mówił.

Jak podkreślił mimo, że CZD otrzymało w latach 2007-2012 dodatkowo 175 mln zł ponad kontrakt, nie zatrzymało to rosnącego zadłużenia szpitala. Rzecznik CZD Paweł Trzciński informował niedawno, że dług placówki to ok. 200 mln zł.

Zwrócił uwagę, że Centrum to jedna z nielicznych placówek, w której "w ostatnich latach zapłacono w 100 procentach za nadwykonania". Przypomniał, że NFZ zapowiedział już, iż pokryje nadwykonania placówki za ten rok, po zbilansowaniu ich z niewykonaniami, co da kwotę ok. 5 mln zł.

Minister zapewnił też, że część procedur specjalistycznych jest w CZD wyceniona wyżej niż w innych szpitalach, np. przeszczep wątroby - o 12 proc.

Arłukowicz powołał się również na raport NIK nt. sytuacji w CZD, w którym kontrolerzy stwierdzili, że jest to instytut o najwyższym średnim wynagrodzeniu brutto na pracownika. Jak podał, w 2011 r. średnie zarobki wynosiły 4,7 tys. zł, wysokość wynagrodzenia głównej księgowej to ok. 16 tys. zł, a dyrektora ds. technicznych - ok. 20 tys. zł. Ponadto raport NIK mówi też o stałym zwiększaniu zatrudnienia i braku działań w celu obniżenia kosztów.

"W wypowiedzi ministra było wiele niesprawdzonych informacji, wiele faktów, które odbiegają od tych danych, którymi my dysponujemy" - powiedział PAP rzecznik prasowy CZD Paweł Trzciński.

"Choćby wzrost wynagrodzeń - od 2007 r. wyniósł 20 proc. i wynikał ze zmian prawa stworzonych w resorcie zdrowia. Mamy też więcej łóżek - 607, a nie 550, nie zatrudniamy już dyrektora technicznego, którego pensję podał pan minister, i dyrektora finansowego, którego pensja też pojawiła się w tej wypowiedzi ministra" - powiedział PAP Trzciński.

Posłowie PiS postulują pilne zwołanie sejmowej komisji zdrowia nt. sytuacji CZD. Szef tej komisji Bolesław Piecha (PiS) w rozmowie z PAP poinformował, że wniosek o zwołanie komisji w tej sprawie rozpatrzy we wtorek, a ewentualne posiedzenie mogłoby odbyć się w najbliższy czwartek. Wskazał, że komisja powinna przyjąć dezyderat, wzywający rząd do działań w tej sprawie.

Polska Federacja Ruchów Obrony Życia w stanowisku przesłanym PAP wskazała, ze źródłem na pokrycie długów CZD mogłyby być środki, które Polska zamierza w najbliższym czasie wyasygnować na wdrażanie Konwencji Rady Europy ws. Przemocy Wobec Kobiet; według zapowiedzi ma być ona podpisana przez rząd jeszcze we wrześniu.

W miniony czwartek dyrektor Centrum Zdrowia Dziecka wysłał list do premiera, ministra zdrowia, prezesa NFZ i parlamentu, w którym apeluje o pomoc finansową i o ratowanie placówki. Według rzecznika Instytutu Pawła Trzcińskiego sytuacja placówki od dawna jest dramatyczna i wielokrotnie informowano o niej m.in. resort zdrowia. Doszło do sytuacji, że pracownicy po raz pierwszy otrzymali wynagrodzenia z kilkudniowym opóźnieniem. Do odzyskania płynności finansowej niezbędny jest kredyt na spłatę zadłużenia. 

ll, PAP

[Fot. PAP/Rafał Guz]

CS147fotMINI

Czas Stefczyka 147/2017

PDF (5,87 MB)

pobierz najnowszy numer
archiwum numerów

Facebook