Jedynie prawda jest ciekawa

Gorące tematy:

ABW się chwali i tłumaczy

16.04.2012

Raport Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego za 2011 r. opisuje m.in. ujawnienie działalności dwóch Białorusinów dla białoruskiego wywiadu wojskowego i udaremnienie akredytacji, jako dyplomaty w Polsce, obywatela Białorusi i zarazem kadrowego oficera wywiadu.

Przedstawiając raport, szef ABW gen. Krzysztof Bondaryk powiedział, że Białorusin chciał prowadzić w Polsce działalność "pod przykryciem" dyplomaty. Kontrwywiad ABW zarekomendował MSZ odmowę jego akredytacji, bo z rozpoznania ABW wynikało, że wykazywał on wcześniej "dużą aktywność operacyjną na kierunku polskim".

Ponadto, z 44-stronicowego raportu wynika, że ABW ujawniła w 2011 r. działalność dwóch obywateli Białorusi, którzy realizowali zadania dla białoruskiego wywiadu wojskowego. Na wniosek ABW do wojewody mazowieckiego, zostali oni administracyjnie wydaleni z Polski. - Oni szkodzili Polsce - dodał szef ABW.

Bondaryk ocenił, że metodologia działań służb Białorusi przypomina działania SB. Raport precyzuje, że chodzi o działania białoruskich służb w Polsce, których głównym celem były z jednej strony: inwigilacja przebywających w Polsce środowisk opozycyjnych wobec władz w Mińsku, a z drugiej - prowadzenie klasycznej działalności wywiadowczej.

Szef ABW oświadczył też, że zainteresowania obcych służb wywiadowczych, w tym Rosji i Białorusi, koncentrują się na polskim sektorze energetycznym, włącznie z gazem łupkowym i energetyką atomową. Uważa on, że tego typu zainteresowania są naturalne z punktu widzenia "surowcowej potęgi" Rosji.

Raport podaje, że w 2011 r. ABW prowadziła dwa śledztwa o szpiegostwo, w 2010 r. - 4, a w 2009 r. - 6. Dokument przypomina, że w październiku 2011 r. wydalono z Polski rosyjskiego szpiega Tadeusza Juchniewicza, po tym jak wyszedł on z więzienia po odbyciu 2/3 kary z zasądzonego mu wyroku 3 lat. Wpisano go na listę osób niepożądanych w strefie Schengen.

Bondaryk potwierdził doniesienia mediów, że do dymisji z powodów osobistych podał się jeden z jego zastępców Paweł Białek, którego ma zastąpić dotychczasowy szef kontrwywiadu ABW płk Dariusz Łuczak. Nie potwierdził zaś pogłosek ani o dymisji swego innego zastępcy Jacka Mąki, ani o jego pobiciu (o co pytał jeden z dziennikarzy, powołując się na interpelację posła SP).

Szef ABW podkreślił, że wystąpienia ABW do operatorów o dane telekomunikacyjne obywateli to tylko ok. 6,5 proc. ogółu takich zapytań przez uprawnione instytucje. Dodał, że ABW w 2011 r. skierowała o ok. 20 tys. mniej takich zapytań niż w 2010 r.

Szef MSW Jacek Cichocki dodał, że chce w maju przedstawić propozycje zmian w prawie co do billingów, m.in. by poznać faktyczną liczbę Polaków, których "billingowano". Dodał, że ogólna liczba zapytań z 2011 r. - 1,8 mln nic nie mówi o liczbie osób, wobec których wystąpiono o takie dane (70 proc. wniosków do operatorów to pytania nie o same billingi, ale czyj jest dany numer).

W raporcie ABW opisała swe zadania, niektóre dokonania i statystyki; nie ma tam np. danych o liczbie podsłuchów. To już trzeci taki raport. Bondaryk zapowiadał ich coroczne publikowanie, co - jak podkreślał - "można robić bez uszczerbku dla skuteczności pracy".

W 2011 r. ABW prowadziła 5 śledztw co do terroryzmu; tyle samo postępowań o propagowanie faszyzmu oraz 250 w sprawach ekonomicznych; w ich ramach zabezpieczono mienie o wartości 87 mln zł. W zainteresowaniu ABW pozostawało w 2011 r. 209 zorganizowanych grup przestępczych, obejmujących 1995 osób.

Wśród śledztw w sprawie "zagrożeń dla osób publicznych", raport wymienia zakończone aktem oskarżenia postępowanie ABW ws. umieszczonego w necie filmu, na którym udawano strzelanie do osoby głosującej na Jarosława Kaczyńskiego. We wrześniu 2011 r. ABW zatrzymała mieszkańca Katowic, a w październiku 2011 r. prokuratura w Busku-Zdroju oskarżyła go o wywieranie wpływu na wybory przez groźby pozbawienia życia za głosowanie na kandydatów PiS w wyborach parlamentarnych.

Wydatki budżetowe ABW w 2011 r. wyniosły 502 mln zł. 34 proc. zatrudnionych w ABW to kobiety. 77 proc. funkcjonariuszy ma wyższe wykształcenie.

PAP
[fot. ABW]

CS143fotMINI

Czas Stefczyka 143/2017

PDF (5,50 MB)

pobierz najnowszy numer
archiwum numerów

Facebook