Jedynie prawda jest ciekawa

Gorące tematy:

60% badań klinicznych zawiera nieprawdziwe dane

15.05.2012

Aż 60 proc. badań klinicznych prowadzonych w Polsce i Europie zawiera nieprawdziwe dane, najczęściej takie, których nie było w dokumentacji medycznej opisującej stan chorych - powiedział dr hab. Marek Wroński z Warszawskiego Uniwersytetu Medycznego.

Rzecznik rzetelności naukowej WUM na konferencji w Warszawie poświęconej zasadom oceny technologii medycznych mówił o nierzetelności badań wykazujących na ile różne metody terapii są przydatne i efektywne kosztowo. Jego zdaniem, takie sytuacje zdarzają się coraz częściej.

Z przedstawionych przez niego danych wynika, że 2 proc. ankietowanych uczonych przynajmniej raz sfałszowało wyniki prowadzonych przez siebie badań; 14 wiedziało, że robią to inni specjaliści, a 34 proc. przyznało się do innych praktyk niezgodnych z zasadami rzetelności badań. "Dopuszczają się tego nawet uznani profesorowie na wysokich stanowiskach" - podkreślił dr Wroński.

Jego zdaniem, trzeba o tym mówić, gdyż coraz częściej dochodzi do olbrzymich fałszerstw, które nie zawsze udaje się ujawnić. W zaproponowanych do druku pracach często nie są w stanie ich wykryć recenzenci. Toteż nierzadko mija wiele czasu zanim badania w innych ośrodkach podważą skuteczność jakiejś propagowanej od dawna technologii medycznej.

Według dr. Wrońskiego, skala oszustw jest "bardzo duża". Najczęściej w badaniach klinicznych podawane są dane dotyczące chorych, których nie było w karcie ich choroby. Tymczasem wystarczy, że brakuje informacji o wieku czy wadze pacjenta, by nie można było już włączyć wszystkich jego danych do wyników całego badania. Inne uchybienia polegają na przekształcaniu lub selektywnym wybieraniu danych, jedynie takich, które pasują do tezy prowadzonych badań.

Publikowane są nawet badania całkowicie sfałszowane. Rzecznik rzetelności naukowej WUM jako przykład podał dr. Wernera Bezwodę z RPA. To był jeden z największych przekrętów  medycynie. W Połowie lat 90. XX w. przekonywał on do leczenia raka piersi u kobiet z przerzutami przy pomocy przy pomocy przeszczepu komórek macierzystych.

Terapia polegało na tym, że pacjentkom podawano silną dawkę chemioterapeutyków, które miały zniszczyć wszystkie znajdujące się w ich organizmie komórki rakowe wraz z przerzutami. Ponieważ taka terapia powodowała również zniszczenie ich układu odpornościowego, trzeba było go odtworzyć przy użyciu przeszczepu pobranych wcześniej od kobiet ich własnych komórek macierzystych szpiku kostnego.

"Kuracja kosztowała od 200 do 250 tys. dolarów, ale zaczęto ją masowo stosować choć na jej temat ukazała się tylko jednak publikacja naukowa. Jedynym jej autorem był dr Bezwoda" - wyjaśniał dr Wroński. Był on tak przekonywający, że w drugiej połowie lat 90. minionego wieku w okresie zaledwie pięciu lat na całym świecie przeprowadzono 30 tys. takich zabiegów, z tego 16 tys. w USA. Na te terapie przeznaczono w sumie aż 100 mld dolarów.

W 1999 r. ukazały się pierwsze doniesienia podważające jej skuteczność, ale dr Bezwoda publikował kolejne badania wykazujące, że przeszczepy komórek dają świetne wyniki. Dowodził, że dzięki nim przeżywa znacznie więcej kobiet z przerzutowym rakiem piersi. W tej sytuacji do jego kliniki w RPA wysłano amerykańskich specjalistów, którzy na miejscu mieli sprawdzić jak jest faktycznie. Wtedy dopiero się okazało, że południowoafrykański onkolog fabrykował wyniki badań.

Twierdził on, że przebadał 154 kobiety, tymczasem było ich zaledwie 58, w dodatku dane o przebiegu ich choroby i zastosowanych leczeniu były niepełne. Nie było nawet grupy kontrolnej, by porównać efekty terapii. A spośród tych pacjentek, u których zastosowano przeszczepy komórek macierzystych, wbrew temu o czym zapewniał, nadal żyło jedynie siedem. W 2001 r. American Society of Clinical Oncology wydało oświadczenie, że badania te są nic nie warte i trzeba zaniechać stosowania tej metody leczenia.

Fałszerstwa w medycynie ujawniono także w tym roku. Pod koniec kwietnia 2012 r. ujawniono, że prof. Edward Shang z uniwersytetu w Lipsku sfałszował badania dotyczące operacyjnego leczenia otyłości. Przekonywał do jednej z metod podając, że skutecznie zoperował nią 60 chorych. Okazało się, że było ich tylko 20, a uzyskane wyniki nie dają podstaw do tego, by te technikę propagować. "Na początku
maja zwolniono go z uczelni" - powiedział dr Wroński.

PAP
[fot.sxc.hu]

Warto poczytać

  1. mid-17328128 28.03.2017

    Ważny głos parlamentów za bezpieczeństwem

    Największą troską dla parlamentów Polski, Litwy i Ukrainy - podkreślił marszałek Senatu - jest "troska o bezpieczeństwo Ukrainy".

  2. 7845f3cacc48434ea3131094d058fdee 28.03.2017

    Makabryczne odkrycie przy ciele ofiary Smoleńska

    „Przy ciele jednego z mężczyzn znajdowała się noga kobiety z przywieszką z nazwiskiem... tegoż mężczyzny".

  3. saslsa 28.03.2017

    Sellin: Ustawa o dekoncentracji mediów w połowie roku

    Przyśpieszyliśmy prace nad ustawą o dekoncentracji mediów; przepisy powinny być gotowe w połowie 2017 r. - powiedział we wtorek wiceminister kultury Jarosław Sellin.

  4. smig111 27.03.2017

    MON analizuje oferty dostawców śmigłowców

    W postępowania na dostawy śmigłowców wpłynęły oferty zaproszonych do negocjacji dostawców - poinformowało w poniedziałek MON.

  5. sasxc 27.03.2017

    Sasin o ustawie metropolitalnej: Trwają konsultacje

    Sasin był pytany w poniedziałek przez dziennikarzy, co dalej z propozycją PiS w sprawie metropolii warszawskiej, w kontekście wyników referendum w Legionowie.

  6. hossnowySI 27.03.2017

    Hoss pozostanie w areszcie

    O kolejne trzy miesiące, do czerwca, przedłużył warszawski sąd areszt Arkadiuszowi Ł. ps. Hoss, który według śledczych jest liderem jednej z największych i najprężniej działających grup zajmujących się wyłudzaniem pieniędzy tzw. metodą na wnuczka.

  7. smoelr 27.03.2017

    Światowe laboratoria zbadają sprawę 10/04

    Sprawdź, co zmieni się w śledztwie smoleńskim. Czy będzie to przełom i poznamy prawdę, która nie będzie budzić wątpliwości?

  8. karczewskiPAP 27.03.2017

    PiS uwzględni referendum w Legionowie?

    - Na pewno jako poważni politycy weźmiemy pod uwagę wyniki referendum w Legionowie - zapowiedział w poniedziałek marszałek Senatu Stanisław Karczewski.

CS141fotMINI

Czas Stefczyka 141/2017

PDF (4,89 MB)

pobierz najnowszy numer
archiwum numerów

Facebook