Jedynie prawda jest ciekawa

Gorące tematy:

35 tysięcy procesów od nowa?

19.11.2012

1 stycznia 2013 r. ma wejść w życie przygotowywana przez ministra sprawiedliwości Jarosława Gowina reforma administracyjna sądownictwa. Zgodnie z jej założeniami, 79 najmniejszych sądów rejonowych w kraju zostanie zlikwidowanych, a 543 sędziów tam orzekających zostanie przeniesionych do innych sądów - przypomina "Rzeczpospolita".

Oznacza to, że około 35 tysięcy rozpraw - ok. 5 tys. procesów karnych i blisko 30 tys. spraw cywilnych - jakie ci sędziowie w tej chwili prowadzą w likwidowanych sądach, prawdopodobnie będzie trzeba powtórzyć - tak przynajmniej uważa i nie ma co do tego wątpliwości część prawników - czytamy w "Rzeczpospolitej".

- Wyrok zapada wprawdzie w imieniu Rzeczypospolitej, ale wydaje go określony sąd. Nie ma żadnych przepisów, które pozwalałyby jednemu sądowi proces rozpocząć, a innemu go  kończyć – uważa m.in. sędzia Maciej Strączyński, karnista, prezes Stowarzyszenia Sędziów Polskich Iustitia.

Gazeta cytuje dane Ministerstwa Sprawiedliwości, z których wynika, że tylko w pierwszym półroczu tego roku, do jednego z najmniejszych sądów do likwidacji - Sądu Rejonowego w Sejnach, wpłynęło ponad 2 tys. spraw, a do średniej wielkości sądu w Nowym Mieście Lubawskim - 4,3 tys. spraw.

Podobnie uważa Stanisław Dąbrowski, pierwszy prezes Sądu Najwyższego, chociaż ma nadzieję, że większość spraw zostanie zakończona przez dotychczasowe sądy. – Ale za to jak poprawi się statystyka... pojawią się dziesiątki tysięcy  spraw załatwionych, mimo że bez wyroku – kwituje z sarkazmem.

– Taka sytuacja zdarza się po raz pierwszy. Do tej pory problem taki istniał jedynie w sytuacji, gdy duży sąd dzielono na dwa małe. Tak było np. w Gdańsku, Poznaniu czy Lublinie. Wówczas sąd dzielono tak, że całe  jego wydziały trafiały do nowych sądów i ten sąd, do którego trafił wydział, kończył proces. Istotne jest też i to, że był to sąd w tej samej siedzibie (tj. mieście) - dodaje Strączyński.

Innego zdania jest resort sprawiedliwości, który uważa, że sprawy, nawet te, które są w toku, przejdą do nowych sądów i tam będą kończone.

– Zasada bezpośredniości procesu karnego wymaga prowadzenia całości sprawy przez jeden skład sędziowski – uważa Michał Królikowski, wiceminister sprawiedliwości. Jego zdaniem sprawą drugorzędną jest to, który sąd rejonowy wyda wyrok w sprawie, jeżeli skład sądu się nie zmieni.

"Rzeczpospolita" kończy pytaniem, czyje zdanie okaże się w ostateczności wiążące,  o czym przekonamy sie już za kilka tygodni.

Greg/"Rzeczpospolita
[fot. Wikipedia]
Słowa kluczowe:

Rzeczpospolita

,

proces

,

wyrok

,

sprawy

,

sądy

Warto poczytać

Facebook