Jedynie prawda jest ciekawa

Gorące tematy:

Złupią nas! Prąd może zdrożeć nawet o 80 proc.

30.10.2014

Od 20 proc. w wariancie optymistycznym do 80 proc. w pesymistycznym wzrosną ceny prądu do 2030 r. Możemy pocieszać się tym, że siła naszych pensji będzie rosła szybciej, więc prąd nie kopnie nas po kieszeni tak bardzo – donosi „Dziennik.pl”.

Według portalu mimo klimatycznych ulg dla polskiej energetyki z ostatniego szczytu UE podwyżki prądu w ciągu kilkunastu lat są przesądzone. Powodem jest zaostrzenie polityki klimatycznej i związane z tym szybsze zmniejszanie emisji CO2. Ulgi dla Polski będą opóźniały i łagodziły ten proces, ale go nie zatrzymają.

„Dzięki temu, co uzyskaliśmy na szczycie, ceny energii wzrosną do 2020 r. o 20 proc., a nie 45 czy 50 proc.”– mówi rozmówca „Dziennik.pl” z rządu, który wierzy w wariant optymistyczny. Skala wzrostów będzie zależała od trzech czynników. Oddziaływanie każdego z nich trudno obecnie ocenić.

Po pierwsze: Polskie firmy energetyczne czekają gigantyczne nakłady inwestycyjne, które przynajmniej w części będą chciały pokryć ze wzrostu cen prądu. Jak wynika z analiz Agencji Rynku Energii, do 2030 r. zapotrzebowanie na energię elektryczną zwiększy się w Polsce o 36 proc.

Jednocześnie trzeba będzie wyłączyć stare bloki energetyczne o mocy 12 000 MW (obecnie moc elektrowni w Polsce to 38 406 MW). Trzeba je będzie zmodernizować lub zastąpić nowymi. Skala inwestycji w energetykę konwencjonalną jest szacowana na 60 do 80 mld zł. Polska wywalczyła wprawdzie darmowe uprawnienia emisji CO2 dla energetyki, ale zyski z nich mają być przeznaczone właśnie na inwestycje. Inaczej nie będziemy mogli ich wykorzystać.

„Cena wzrośnie na pewno ze względu na potrzeby inwestycyjne. Pytanie tylko, o ile i czy te podwyżki będą oparte na racjonalnych zasadach” – zauważa Tomasz Chmal, ekspert ds. energetyki.

Drugi powód wzrostu cen to możliwe działania Brukseli. Komisja Europejska będzie chciała dyktować kryteria inwestycji, a tym samym rodzaj elektrowni, na jakie będzie mogła być przeznaczona pomoc pochodząca ze sprzedaży lub przekazywania darmowych uprawnień.

„KE będzie określała standardy emisyjne na tyle wyśrubowane, że tanie elektrownie węglowe nie przejdą. To będą albo elektrownie węglowe z bardzo zawyżonymi normami emisji, albo jądrowe lub wiatrowe. A to wszystko inwestycje kapitałochłonne” – zauważa Maciej Bukowski z SGH. W ten sposób Komisja dodatkowo może zawyżyć wartość inwestycji w Polsce.

Trzeci czynnik wzrostu cen to wartość samych uprawnień do emisji CO2. Obecnie kosztują około 6 euro za tonę. Jednak jak liczy Komisja, do 2030 r. cena wzrośnie do 40–50 euro.

Tylko 40 proc. uprawnień dla naszej energetyki będzie darmowe. – Obecnie emitujemy 1 tonę CO2 na 1 MWh, która kosztuje w hurcie 160 zł, czyli gdyby cena uprawnień wzrosła do 40 euro, to mamy podwojenie ceny energii elektrycznej – podkreśla Janusz Stainhoff, były wicepremier w rządzie Jerzego Buzka.

Ryb

Przeczytaj całość na Dziennik.pl


CS143fotMINI

Czas Stefczyka 143/2017

PDF (5,50 MB)

pobierz najnowszy numer
archiwum numerów

Facebook