Jedynie prawda jest ciekawa

Gorące tematy:

Alkohol i papierosy "wyparowały" z magazynu Urzędu Skarbowego

05.04.2014

Pod nosem ochroniarzy z depozytu urzędu kontroli skarbowej zniknęło 53 tys. paczek papierosów informuje Rzeczpospolita. Sprawcy nie wykryto, a kierownictwo urzędu nie poniosło z tego tytułu żadnej odpowiedzialności...

Pod nosem ochroniarzy z depozytu urzędu kontroli skarbowej zniknęło 53 tys. paczek papierosów informuje Rzeczpospolita.  Kierownictwo urzędu nie poniosło z tego tytułu zadnej odpowiedzialności. 
Poważne braki w zasobach przchowywanych paiperosów i alkoholu w magazynie białostockiego Urzędu Skarbowego stwierdzono w 2011 r. Jak ujawniła komisja inwentaryzacyjna powinno się w nim znajdować 97 148 paczek papierosów i 540 butelek alkoholu – notują kontrolerzy. Okazłało się jednak, że brakuje 52 932 paczek i 51 butelek (36,5 litra wyrobów spirytusowych) o wartości rynkowej grubo ponad 200 tys. zł. Był to nielegalny towar bez polskich znaków akcyzy, zarekwirowany na straganach, głównie u Rosjan i Ukraińców. W depozycie czekał na decyzję sądu o przepadku mienia na rzecz Skarbu Państwa, czyli po prostu na spalenie. Ale nim sąd zdążył wydac decyzję – wyparował.

Poważne braki w zasobach przechowywanych papierosów i alkoholu w magazynie białostockiego Urzędu Skarbowego stwierdzono w 2011 r. Jak ujawniła komisja inwentaryzacyjna powinno się w nim znajdować 97 148 paczek papierosów i 540 butelek alkoholu – notują kontrolerzy. Okazało się jednak, że brakuje 52 932 paczek i 51 butelek (36,5 litra wyrobów spirytusowych) o wartości rynkowej grubo ponad 200 tys. zł. Był to nielegalny towar bez polskich znaków akcyzy, zarekwirowany na straganach, głównie u Rosjan i Ukraińców. W depozycie czekał na decyzję sądu o przepadku mienia na rzecz Skarbu Państwa, czyli po prostu na spalenie. Ale nim sąd zdążył wydać decyzję – wyparował.

W efekcie prokuratorskiego śledztwa zatrzymano dwie sprzątaczki, syna jednej z nich oraz ochroniarza budynku. Przyznali się jednak tylko do kradzieży 1300 paczek papierosów o wartości 6,5 tys. zł już po ujawnieniu kradzieży przez magazyniera. Co się stało z resztą? Nie wiadomo do dziś.

Po niemal roku śledztwo mające wyjaśnić, co się stało z ponad 51 tys. paczek o wartości ponad 193 tys. zł, umorzono z powodu niewykrycia sprawcy.

Jak pisze "Rz", choć afera ujawniła wiele zaniedbań w UKS, sprawa kradzieży rozeszła się po kościach. Generalny inspektor kontroli skarbowej (GIKS) zbadał sytuację w urzędzie i stwierdził, że magazyniera przeniesiono na inne stanowisko – do kancelarii urzędu, zdegradowano też jego przełożoną – naczelniczkę wydziału administracyjno-gospodarczego, która odpowiadała za nadzór nad depozytem. Obojgu udzielono kar upomnienia, które po roku uległy zatarciu. Pozbawiono ich też premii kwartalnej.

Jak wykazała kontrola GIKS w urzędzie nie obowiązywały regulaminy ani procedury zabezpieczające korzystanie z magazynu depozytowego. Powinien je wydać dyrektor Wiesław Klukowski. Ale wprowadzono je dopiero po aferze. Tym niemniej, dyrektorowi urzędu włos z głowy nie spadł. 

Prok. Pawluczuk przyznaje, że śledztwo prowadzono także pod kątem niedopełnienia obowiązków przez kierownictwo urzędu, ale i ten wątek umorzono, uznając, że przestępstwa nie popełniono.

ansa/Rzeczpospolita


Słowa kluczowe:

urzędy skarbowe

,

akcyza

,

śledztwo

,

kradzeż

CS139fotoMINI

Czas Stefczyka 139/2017

PDF (4,73 MB)

pobierz najnowszy numer
archiwum numerów

Facebook