Jedynie prawda jest ciekawa

Gorące tematy:

Wywiad z prof. Zytą Gilowską

01.12.2011

Redakcja: czy pani zdaniem prawdziwe są katastroficzne diagnozy co do przyszłości strefy euro? Financial Times napisał ostatnio: zostało dziesięć dni. Rzeczywiście?

Prof. Zyta Gilowska: Oczywiście nie, unie walutowe nie rozpadają  się z dnia na dzień. Ale spiętrzenie kłopotów jest faktem i dlatego równolegle rosną naciski na Europejski Bank Centralny, żeby „coś z tym zrobił”.  Z kolei status EBC jest taki sam jaki był, formalnie bardzo mocny. Warto pamiętać, że Unia Europejska nie ma  długów i w obecnym stanie prawnym mieć ich nie może. Ten medal ma dwie strony – Unia Europejska nie ma też żadnej swojej  „zdolności kredytowej”. Taką zdolność mają państwa członkowskie. To one mają „skarby”, takie jak nasz Skarb Państwa i na poczet tych „skarbów” zaciągają zobowiązania. To w państwach członkowskich strefy euro narosły góry długów, ciągnąc w dół wspólną walutę.

Dlaczego ten czynnik jest dziś tak ważny? Co się zmieniło? Dlaczego zdolności kredytowe państw unii się posypały?

To akurat jest proste – „nie posypały się”, tylko się wyczerpały. Państwa członkowskie zapożyczyły się za bardzo i ponad swoje zdolności kredytowe. Kryzys jest  bardzo brutalnym testem dla państw i dla gospodarek. Zamęt  na rynkach finansowych trwa już ponad trzy lata i było wiadomo, że dotrze do Europy. Dotychczas nigdy polityka z rynkami finansowymi nie wygrała i nie mam pojęcia dlaczego uważano, że teraz będzie inaczej zwłaszcza, że od półtora roku na temat kryzysu w Europie to się wyłącznie gada. Inna sprawa, że w Polsce nawet się nie gadało, bo i po co? Przecież najpierw nie było żadnego kryzysu, potem z tym kryzysem, którego nie było wygraliśmy jako „zielona wyspa”, potem byliśmy w ogóle najlepsi. No a teraz to już wiemy, że dzielni Polacy żadnego kryzysu do siebie nie wpuszczą.  Proszę mi wierzyć, ironizuję bez satysfakcji, ale tak to wygląda.

Problem w tym, że kłopoty mają wszystkie państwa, także te nie żyjące ponad stan. Dlaczego?

Wierzyciele przeanalizowali ryzyka i zażądali większych zysków za pożyczane pieniądze. Nie ma w tym nic dziwnego, ryzyko rośnie, to cena idzie w górę. Niektórzy zaś niektórym dłużnikom nie chcą już nic  pożyczyć, ponieważ nabrali przekonania, że dług oddany nie będzie. Finanse tworzą sieć globalną i raz naruszone zaufanie łatwo przywrócić się nie da. W efekcie wszyscy podnieśli ceny dla wszystkich, przynajmniej w Europie.

Dotyczy to także Niemiec, które miały ostatnio problem ze sprzedażą obligacji?

Akurat do  tego incydentu bym nie przywiązywała większej wagi, bo przecież interes jest w ciągłym ruchu i komuś pożyczać trzeba, kapitał ziemski w kosmosie zastosowania nie ma. Niektórzy się wyzłośliwiali, że Niemcy mają za swoje, bo  niemieckie banki pożyczały państwom południa Europy pieniądze, by te państwa kupowały niemieckie towary. Ale to samo można odnieść do Chin, które finansowały deficyty USA w zamian za plasowanie swojego eksportu na rynku amerykańskim. I jakoś akurat za to Amerykanie się na Chiny nie skarżą. Taka była wieloletnia gra o eksport, w której wygrywały Chiny i Niemcy, w efekcie forsując swój wzrost gospodarczy. W tym czasie USA umacniały swoje dominium, a liczne państwa europejskie żyły na kredytowym dopingu. I  wpadały w uzależnienie.

Kryzys zaczął się w USA, ale teraz najmocniej dotyka Europę. Dlaczego?

Oficjalnie początkiem był upadek Lehman Brothers, wrzesień 2008 r. Nie jest wykluczone, że ten kryzys , który zaczął się w Stanach Zjednoczonych i obiegł świat jak fala tsunami, ponownie uderzy za Atlantykiem.

Przyczyna?

Większość transakcji zabezpieczających różne ryzykowne operacje finansowe było prowadzona przez banki amerykańskie.  Jeśli padną banki europejskie to pociągną za sobą niektóre banki amerykańskie. Ryzyko niektórych bankructw jest więc ryzykiem wywołania swoistej fali uderzeniowej. Tego zaś nikt przytomny nie chce. Stąd biorą się liczne nawoływania typu „śpieszmy się, śpieszmy”. Jak w klasycznej operze, chór śpiewa przez kwadrans a bohater ginie samotnie, w tym  samym czasie.  niestety .

Ten kryzys ma więc wiele warstw, płaszczyzn?

Oczywiście, niektórych nie poznamy nigdy, inne będą przedmiotem sporów jeszcze przez wiele lat. Ale my w Polsce zajęliśmy postawę przedziwną. Zajmujemy się tylko  warstwą wierzchnią. Ostatnio apelujemy do Niemiec, by uratowały Unię Europejską.

To nieważne?

To jest zagadnienie źle postawione!  Unia Europejska jest kreacją potężnej woli politycznej i tylko w taki sposób może być zmieniana. Taka zaś wola nie może mieć formy apelu  typu „kozacy piszą list do sułtana”, tylko zupełnie innych formuł, wielostronnych procedur, itd., itp.  A teraz zdaje się chodzi tylko o pieniądze, dużo i szybko, jak najszybciej.  To zupełnie inna sprawa!

Dlaczego?

W swoim czasie Amerykanie kupili sobie Luizjanę, potem Alaskę, ale po prostu kupili. Na własność! Nie znam przypadku otrzymania dużej kwoty za obietnicę uległości. To byłoby jednocześnie cyniczne i naiwne. Jakiś absurd. Natomiast z punktu widzenia finansów rzecz byłaby zupełnie niewykonalna, więc nie może chodzić o jakieś fizyczne pieniądze, tylko też o jakąś obietnicę. Dziwna to byłaby transakcja  – obietnica za obietnicę.  Jak w grach komputerowych. Niewiarygodnie dziwaczna  oferta – przecież są jeszcze ludzie, kilkaset milionów obywateli demokratycznych państw członkowskich. Zwracam uwagę, że „demokratyczność” jest kluczowym kryterium przynależności do UE.

Co więc będzie dalej?

Poczekajmy do 8 grudnia br., może coś się wyjaśni. Nasza sytuacja jest dość dobra, nie mamy  powodów do nadzwyczajnych nerwów, nasze kłopoty są rynkom znane lepiej niż możemy przypuszczać. Zresztą, Polska zawsze miała opinie solidnego dłużnika, jesteśmy dynamiczni i honorowi.  Ale skutki kryzysu odczujemy, tego się nie da ukryć. My też uciekaliśmy w dług. Przez ponad trzy lata.

Jak

[Fot. Kam]

 

Słowa kluczowe:

Gilowska

,

kryzys

,

Unia Europejska

Warto poczytać

  1. erdoganSIpapepaturcja 24.05.2017

    Erdogan zarobił na puczu?

    Przez osiem miesięcy od udaremnionej próby zamachu stanu w Turcji władze przejęły kontrolę nad 879 firmami o łącznej wartości 11,32 mld dolarów, albo je przejmując, albo wyznaczając swoich administratorów - podał kierujący tymi spółkami państwowy fundusz.

  2. morawieckifuttechSI 24.05.2017

    Morawiecki: Polska ma szansę stać się Doliną Krzemową

    Coraz więcej twórczych projektów powstaje w Polsce i krajach Europy Środkowej - powiedział w środę podczas Kongresu FutureTech wicepremier, minister rozwoju i finansów Mateusz Morawiecki, który wyraził nadzieję, że Polska ma szansę stać się nową Doliną Krzemową.

  3. money-2-1240719-12701x714s54b56s4bs5b 24.05.2017

    MF: Deficyt budżetowy spadł do 0,9 mld zł

    Deficyt po kwietniu stanowi 1,5 proc. z dopuszczonego tegoroczną ustawą budżetową deficytu w wysokości 59,3 mld zł.

  4. enert54 24.05.2017

    Ponad 50 mld zł na transformację polskiej energetyki

    Transformacja polskiej energetyki w ciągu 20 lat będzie kosztowała powyżej 50 mld zł - ocenił w środę minister energii Krzysztof Tchórzewski.

  5. money-661584960720 23.05.2017

    Prezydent złożył projekt ustawy w Sejmie

    Andrzej Duda złożył w poniedziałek do Sejmu projekt ustawy, która ułatwia odzyskanie pieniędzy w przypadku pomylenia numeru konta.

  6. pieniadze-fdsfsdffsd 23.05.2017

    OPZZ: konieczny wzrost wynagrodzeń

    "Dysponując większymi wynagrodzeniami, obywatele zwiększą popyt wewnętrzny i ożywią wzrost gospodarczy".

  7. morawiecki2017235 23.05.2017

    Morawiecki: Prognozy KE dot. wzrostu PKB są niedoszacowane

    - Prognozy Komisji Europejskiej mówiące o tym, że w 2017 roku polski PKB wzrośnie o 3,5 proc., są niedoszacowane - powiedział wicepremier Mateusz Morawiecki.

CS143fotMINI

Czas Stefczyka 143/2017

PDF (5,50 MB)

pobierz najnowszy numer
archiwum numerów

Facebook