Jedynie prawda jest ciekawa

Gorące tematy:

W 2015 czekają nas długi i rosnący deficyt

21.12.2014

W mijającym tygodniu Sejm uchwalił budżet na przyszły rok, który miał uchronić nas przed rozpoczęciem procedury nadmiernego zadłużenia, którą grozi Komisja Europejska. Niestety plan finansowy państwa na 2015 rok zwiększa nasze zadłużenie, choć jak pamiętamy rząd przejął ponad 150 mld zł z OFE – donosi rozgłośnia „Radio Maryja”.

Według rozgłośni deficyt budżetowy na przyszły rok został uchwalony w wysokości 47 mld zł., czyli niemal na takim samym poziomie jak na rok 2014. Oznacza to, że po raz kolejny rząd zdecydował się zadłużyć na największym dopuszczalnym przez Konstytucję poziomie 3 proc. PKB. Długi rosną w niepokojącym tempie.

„Na przyszły rok rząd polski planuje pożyczyć, w ramach tzw. potrzeb pożyczkowych 155 mld zł brutto. To jest absolutnie jedna z rekordowych wielkości jeżeli chodzi o nowe długi. Netto będzie to 54 mld” - powiedział główny ekonomista SKOK, Janusz Szewczak.

Te pieniądze mogą zostać wykorzystane do pobudzenia gospodarki, albo po prostu przejedzone, gdyż 2015 to szczególny rok dla rządzącej koalicji, która będzie walczyć o utrzymanie władzy w Parlamencie i na fotelu prezydenta. „Jeżeli te pieniądze zostaną przejedzone, to przez kolejne lata będziemy mieli kolejne długi i rosnący deficyt” - powiedziała wiceprezes PiS, poseł Beata Szydło. Gdzie jednak podziały się pieniądze zabrane z OFE, którymi rząd zasilił system finansów publicznych.

„Pieniądze, które zostały przekazane z OFE do ZUS-u i do budżetu państwa, to jest kwota ponad 150 mld zł. Z czego państwowy dług publiczny został umorzony tylko na poziomie 130 mld zł. Więc gdzieś w cudowny sposób 20 mld zł. się powiększyło” - uważa zaś ekonomista, dr Lech Janczuk.

Bez umorzenia zobowiązań jakie państwo miało wobec OFE dług byłby większy. Rząd musiałby albo jeszcze bardziej podnieść podatki albo ciąć wydatki: zamrożenie emerytur i rent oraz płac w budżetówce. Każda z tych opcji oznacza dla koalicji rządzącej utratę popularności. Pieniądze z OFE umożliwiły przyjęcie kolejnego budżetu z tak wysokim deficytem, który jest potrzebny w roku wyborczym.

„Gdyby tego nie zrobił to ten deficyt musiałby być o wiele większy. Przy czym nie można by było go uchwalić w takiej wysokości, ponieważ zabrania tego Konstytucja. To znaczy nie można uchwalić deficytu większego niż 3 proc. produktu krajowego Brutto. Więc trzeba było w jakiś sposób te różnice sfinansować” - zaznaczył Janczuk.

Kłopot jednak w tym, że maksymalny deficyt na poziomie zbliżonym do 3 proc. PKB mamy już od siedmiu lat. To błąd jeśli dodamy do tego bardzo wysoki poziom obciążeń podatkowych.

Rząd bardzo ryzykuje gdyż w takiej sytuacji bardzo łatwo utracić kontrolę nad wpływami do budżetu. Niedopięty budżet to konieczność szybkie zadłużenia się, a to oznacza nie tylko konflikt z komisją europejską, ale przede wszystkim poważne kłopoty z kolejnym budżetem.

Ryb, radiomaryja.pl

Fot. freeimages.com

CS143fotMINI

Czas Stefczyka 143/2017

PDF (5,50 MB)

pobierz najnowszy numer
archiwum numerów

Facebook