Jedynie prawda jest ciekawa

Unijny szczyt bezradności

28.06.2012

Rozpoczęty właśnie kolejny unijny szczyt szczytów w Brukseli, nie tylko nie uratuje euro-strefy, ale tylko pogłębi spory i wątpliwości, potwierdzi brak pomysłu na Unię i odpowiedzi na pytania co robić? I kto ma za to zapłacić?

Strefa euro i sama wspólna waluta znalazły się na krawędzi. Europejskie banki to mina z opóźnionym zapłonem, lont już się tli. Tej studni bez dna nie napełni nawet EBC. Przywódcy Unii nadal nie rozumieją lub nie chcą zrozumieć, że zamiast ratować banki i wspólną walutę, trzeba ratować narody, gospodarki poszczególnych krajów, europejską produkcję, konsumpcję i inwestycje. Unijne flagi produkowane  w Chinach, to dzisiejsza rzeczywistość. Albo Unia, a zwłaszcza strefa euro będą niemieckie z prezydentem UE A.Merkel, MF strefy euro W.Schauble na czele, albo podniesione zostaną np. podatki CIT w Irlandii, Estonii czy Polsce. Albo emeryci polscy czy czescy będą ratować hiszpańskie czy włoskie banki, albo UE w tym kształcie nie będzie. Do Europy wkracza  nie tylko kilkuletnia recesja, ale również depresja. Unia ma już nie tylko kryzys zadłużeniowy, bankowy, kryzys bilansów płatniczych, deficytów budżetowych, ale za chwilę będzie mieć kryzys polityczny i społeczny. Po świecie krąży sobie dziś blisko 1,2 bln hiszpańskich długów w postaci obligacji tego kraju, 2 bln obligacji dłużnych Włoch.

Łącznie kraje strefy euro mają takich swoich „mało wartościowych” papierów na kwotę ok. 8 bln euro, a ich roczne PKB to zaledwie ok. 9 bln euro. Bańka obligacji jest już faktem, pęknie z hukiem już niedługo. Tych długów nikt nie spłaci. Albo spłata tej góry długów i napełnienie studni  bez dna – czyli bilansów europejskich banków albo gospodarka, rozwój, konsumpcja, bezpieczeństwo socjalne i ekonomiczne obywateli i spokój społeczny. Dla wszystkich pieniędzy nie wystarczy, Niemcy nawet jakby chcieli nie zapłacą za wszystkich, a nie chcą. Euroobligacje, euro bony, jak mawia nieformalny jeszcze prezydent Unii – Kanclerz A.Merkel to jedynie „po moim trupie”. Integracja fiskalna i Unia bankowa to śmiertelne zagrożenie dla polskich przedsiębiorców i polskiej gospodarki, to początek bankructw, wydrenowania banków w Polsce z kapitałów, spowolnienia gospodarczego, osłabienia polskiej konkurencyjności. Recesja w Europie oznacza bankructwa w Polsce i załamanie polskich finansów publicznych i eksportu. Niewiele da UE dalsza obniżka stóp procentowych, przyjmowanie jako zabezpieczenie przez EBC śmieciowych papierów, typu kredyty samochodowe z Portugalii czy Włoch, czy kredyty hipoteczne z Hiszpanii, gdzie stoi blisko 700 tys. nowych domów i mieszkań, których nikt nie chce i na które nikogo już nie stać w Hiszpanii, bo co drugi młody człowiek jest bezrobotny. To grozi tylko dalszym zadłużeniem i w końcu bankructwem samego EBC. W ten sposób strefy euro uratować się nie da. Nie wszyscy chcą porzucić suwerenność, za kolejne świstki papieru – euro-bony, euro-obligacje, które i tak nie zlikwidują wirtualnego już długu – 8 bln euro.  Jest źle, a będzie jeszcze gorzej. Rynki szantażują rządy, a przywódcy europejscy są albo zbyt słabi albo zbyt skorumpowani. Nie ma ciągle decyzji;  ratować przyszłość, czy własne stanowiska, premie i konta.  Dolar będzie więc rósł w siłę.

Liczenie na to, że kolejny podarunek dla banków w postaci dostawy do ich kas, kolejnych wagonów euro w ramach nowego LTRO, zachęci je do udzielania kredytów dla gospodarek, to albo kompletna ignorancja, albo całkowita „ściema”. Run na banki jest coraz bliżej. Kończy się bowiem dotychczasowy światowy model gospodarczy oparty na długu i cegle i Europa nie jest tu wyjątkiem. Ten szczyt to kolejne unijne stracone złudzenia. A ludzie chcą pracy i chleba, a nie igrzysk.

Janusz Szewczak

Główny Ekonomista SKOK

CS145fotMINI

Czas Stefczyka 145/2017

PDF (8,85 MB)

pobierz najnowszy numer
archiwum numerów

Facebook