Jedynie prawda jest ciekawa

Gorące tematy:

Unijne śledztwo przeciwko Gazpromowi

05.09.2012

"Komisja ma obawy, że Gazprom może nadużywać swojej dominującej pozycji rynkowej na rynkach dostaw w krajach Europy Środkowo-Wschodniej" – oświadczyła Komisja Europejska

O dowody nie jest trudno. Jak donosi „Gazeta Wyborcza”, firmy gazowe z Bliskiego Wschodu i Afryki, wysyłają gaz do Europy w cenie 320 dolarów za tysiąc metrów sześciennych. Za taką samą ilość gazu Gazprom bierze w Europie Zachodniej od 400 do 450 dolarów. A już od Polski – ponad 550 dol., czyli najwięcej w Unii Europejskiej. Tymczasem w USA, gdzie eksploatuje się złoża łupkowe, ta ilość gazu kosztuje zaledwie 100 dolarów.

Komisja Europejska ma podejrzenia, że Gazprom segmentuje rynek gazowy, utrudniając wolny przepływ gazu między krajami Europy Środkowo-Wschodniej. Zbada też, czy koncern nie przeciwdziała dywersyfikacji dostaw gazu do tego regionu oraz czy nie narzuca klientom (krajom regionu) nieuczciwych cen, wiążąc je w stałej formule z cenami ropy.  

"Takie zachowanie (...) może stanowić przeszkodę dla konkurencji i prowadzić do zawyżonych cen oraz pogorszenia bezpieczeństwa dostaw. W efekcie takie zachowanie może szkodzić konsumentom w UE" - uzasadniała Komisja. Zaznaczyła, że nadużycie dominującej pozycji przez Gazprom, prowadzące do zaburzenia handlu między krajami UE, byłoby niezgodne z artykułem 102 traktatu UE.

KE oświadczyła, że sprawa ta ma dla niej charakter priorytetowy, oraz zastrzegła, by nie przesądzać o wyniku dochodzenia.

Uruchomienie dochodzenia to efekt niezapowiedzianych wizyt inspektorów KE w 20 spółkach z 10 krajów UE, położonych w Europie Środkowo-Wschodniej. Wizyty odbyły się w firmach zajmujących się dostawami, przesyłem i magazynowaniem gazu dostarczanego m.in. przez Gazprom. Inspekcje miały miejsce we wrześniu 2011 roku, a inspektorzy zawitali m.in. do polskiego PGNiG, kupującego gaz od rosyjskiego koncernu, oraz do państwowego operatora gazociągów przesyłowych Gaz-System.  

Jak tłumaczyła przed rokiem KE, Bruksela musi reagować, gdy na rynku UE mogą być stosowane praktyki zagrażające konkurencji, bez względu na to, czy stosują je firmy unijne czy zagraniczne.

Niewykluczone jednak, że w wyniku dochodzenia na celowniku KE znajdą się też spółki z Europy Środkowo-Wschodniej współpracujące z Gazpromem. W ubiegłym roku KE zastrzegała, że może się tak stać, jeśli będzie mieć podejrzenia, że są one zaangażowane w antykonkurencyjne praktyki albo mają informacje o stosowaniu takich praktyk. Wśród podejrzewanych działań KE wymieniła: podział rynku, ograniczanie dostępu do sieci przesyłowej gazu i dywersyfikacji dostaw oraz stosowanie zawyżonych cen.

PAP/”GW”/JKUB

[fot. PAP/EPA]
CS145fotMINI

Czas Stefczyka 145/2017

PDF (8,85 MB)

pobierz najnowszy numer
archiwum numerów

Facebook