Jedynie prawda jest ciekawa

Gorące tematy:

Turyści stawiają na naturę

10.05.2014

Turyści coraz częściej zamiast plastikowych bocianów, czy delfinów jako lokalne pamiątki kupują na Mazurach jedzenie: ryby w słoikach, kozie sery, czy ciasta. To stawia nowe wyzwania przed restauratorami.

Moda na regionalną mazurską kuchnię rozwija się od kilku lat, ale w ostatnim czasie - jak mówią restauratorzy - coraz więcej jest gości, którzy celowo i z rozmysłem uprawiają "turystykę kulinarną".

"Wchodzą i od progu pytają, co lokalnego, regionalnego można u nas zjeść. Wybierają bardzo rozważnie, dopytują o potrawy, a często na pamiątkę kupują jakieś danie na wynos, np. grzyby w słoiku, syropy, czy powidła" - powiedziała PAP Eulalia Paszkiewicz, która od roku prowadzi w Wilkasach pod Giżyckiem jadłodajnię, w której serwuje wyłącznie regionalne dania.

Podobne spostrzeżenia ma Anna Małż z "Oberży pod psem" w Kadzidłowie, która regionalne dania serwuje gościom od 1999 roku. "Coraz więcej ludzi wychodzi od nas z regionalnymi kozimi serami, domowym chlebem, czy pasztetem z dzika" - przyznała.

Większa liczba kulinarnych turystów sprawia, że coraz więcej barów i restauracji na Mazurach odchodzi od frytek i hamburgerów serwując lokalne jedzenie, a restauratorzy i kucharze wertują stare książki kucharskie i podpatrują jeden drugiego w poszukiwaniu pomysłów na lokalne dania. Nie jest to łatwe zadanie, bo jak napisał we wstępie do książki o dawnej kuchni Prus Wschodnich "Smak Mazur" Tadeusz Ostojski, kuchnia ta przed laty "była skromna i mało oryginalna", bo miejscowa ludność nie opływała w dostatki. Na stołach Mazurów dominowały więc ryby, ziemniaki i nabiał. Współcześni mazurscy restauratorzy odwołując się do lokalnej tradycji kulinarnej celują głównie w dania z ryb i już nawet popularny bar mleczny w Giżycku serwuje zupę rybną. W wielu mazurskich piwiarniach zamiast frytek, orzeszków, czy słonych paluszków proponowane są gościom smażone w głębokim tłuszczu na chrupko drobne rybki, np. zapomniana do niedawna stynka (kupowana przez restauratorów zimą i mrożona). Eulalia Paszkiewicz, która jest laureatką wielu krajowych i lokalnych konkursów gastronomicznych, przyznała w rozmowie z PAP, że coraz więcej osób lokalność pojmuje jako "czerpanie z lokalnych produktów". "Bo odtworzenie tej prawdziwej, tradycyjnej mazurskiej kuchni tak naprawdę jest niemożliwe" - powiedziała PAP Paszkiewicz, dodając, że dziś nie do zdobycia jest prawdziwe masło jak przed laty".

"Są inne odmiany zwierząt, inaczej się je karmi i nawet jak kupuję masło od gospodarzy, to ono ma inny smak niż to masło, które jadłam w dzieciństwie" - powiedziała Paszkiewicz. Dodała, że podobny problem jest np. z ziemniakami.

Wielu właścicieli barów i restauracji z mazurskim jedzeniem różnie interpretuje także dostępne (np. w książkach kucharskich) przepisy, inaczej sporządza te same dania. Przykładem może być ciasto, które na Mazurach (oraz Warmii) dawniej nazywano "kuchem". U Paszkiewicz kuch jest babką (teraz z dodatkiem świeżych kwiatów akacji), w odległej o 20 km Owczarni kucha serwują drożdżowego.

Podobnie jest z zupą rybną: można ją kupić z ziemniakami, kluseczkami, pulpecikami.

Paszkiewicz, obserwując rosnące zainteresowanie regionalną kuchnią, założyła ostatnio Mazurską Akademię Smaku, która organizuje rejsy po jeziorach połączone z degustowaniem regionalnych potraw i opowieściami o kuchni, historii i kulturze regionu. Gośćmi, którzy głoszą prelekcje, są m.in. regionalni pisarze i poeci. Choć nie reklamuje swoich usług, wciąż ma chętnych na takie rejsy z całej Polski.

"Robię to społecznie, w miarę wolnego czasu. Tak realizuję moje pasje i propaguję mazurską kuchnię. Nie mam czasu, by organizować taką liczbę rejsów, jakie jest zapotrzebowanie" – przyznała Paszkiewicz.

Aby wskazać gościom swoją restaurację jako tę, która czerpie z lokalnych tradycji, wielu restauratorów uzyskuje certyfikat "dziedzictwa kulinarnego Warmii, Mazur i Powiśla", które przyznaje Urząd Marszałkowski w Olsztynie. Obecnie ma go już 156 producentów żywności, restauracji.

"Wszyscy oni korzystają w pracy z lokalnych produktów i nawiązują do tradycji kulinarnej regionu" - powiedział PAP Robert Szewczyk z biura prasowego urzędu.

PAP, lz

[fot: sxc.hu]

Słowa kluczowe:

mazury

,

natura

,

turyście

CS145fotMINI

Czas Stefczyka 145/2017

PDF (8,85 MB)

pobierz najnowszy numer
archiwum numerów

Facebook