Jedynie prawda jest ciekawa

Gorące tematy:

Szwedzkie banki czeka rewolucja

19.08.2012

Szwedzkie banki czekają duże zmiany. Uchodzące za najbezpieczniejsze na Starym Kontynencie, będą musiały odłożyć dużo więcej kapitału, by zabezpieczyć się przed ewentualnymi stratami.

Jak twierdzi szwedzki Urząd Nadzoru Bankowego (Financial Supervisory Authority), swoją prawdziwą kondycję banki ukrywały m.in. dzięki tamtejszym standardom bankowym. Pozwalają one bowiem maskować ryzyko, na jakie są narażone ich aktywa hipoteczne. Rzecz w tym, że na pokrycie potencjalnych strat na kredytach hipotecznych muszą one odkładać dużo mniej pieniędzy niż banki w innych krajach. I tak przeciętnie wagi ryzyka w przypadku takich kredytów wynoszą tam 6 proc. zaś np. w Niemczech jest to średnio ponad 15 proc., co oznacza, że banki muszą odłożyć tyle kapitału by zabezpieczyć się przed potencjalnymi stratami.

Rząd w Sztokholmie uznał jednak, że te reguły są już mocno przestarzałe i zbyt ryzykowne. Minister finansów Anders Borg oświadczył, że szwedzkie instytucje finansowe powinny bardziej doważać ryzyko aktywów hipotecznych - Urząd Nadzoru Finansowego mówi nawet o wskaźnikach na poziomie nawet 20 proc co sprawi, że te wskaźniki będą jednymi z najwyższych na świecie. Niskie wagi ryzyka doprowadziły bowiem do wzrostu cen domów i eksplozji kredytowej. Według BKN, instytucji gwarantującej pożyczki na zakup mieszkań, czy domów, ceny tych nieruchomości są zawyżone o 20 proc.

- Na rynku mieszkaniowym mamy bańkę, a jednym z największych czynników ryzyka dla szwedzkiej gospodarki jest zadłużenie gospodarstw domowych – twierdzi Bengt Hansson, szef biura analiz BKN. - Jeśli ceny domów spadną o 20 proc. to banki poniosą straty na kredytach hipotecznych, takie jakie widzieliśmy gdzie indziej na świecie – dodaje.

Od takich graczy jak Nordea Bank, Svenska Handelsbanken, SEB, czy Swedbank nadzór już wymaga by stworzyły większe bufory kapitałowe niż ustanowione przez Komitet Bazylejski. – Ryzyko jest wyższe niż wynikałoby to z danych historycznych – uważa Hansson.

W 2010 roku, jak wynika z danych banku centralnego, zadłużenie szwedzkich gospodarstw domowych wynosiło 170 proc. rozporządzalnych dochodów, natomiast w połowie lat 90. było to 90 proc. W latach 2006 - 2011 wartość kredytów dla gospodarstw domowych wzrosła o 50 proc. do 2,65 biliona koron (396 miliardów dolarów), a głównym motorem były kredyty hipoteczne (2,12 bln koron).

Greg/ www.rp.pl
[fot. sxc.hu]
CS139fotoMINI

Czas Stefczyka 139/2017

PDF (4,73 MB)

pobierz najnowszy numer
archiwum numerów

Facebook