Jedynie prawda jest ciekawa

Gorące tematy:

Szewczak: Na ratunek złotemu

17.05.2012

Bank Gospodarstwa Krajowego musiał w środę interweniować, aby powstrzymać spadek kursu złotego. Interwencja BGK pomogła zawrócić go z najniższego poziomu od czterech miesięcy. Złoty słabnie już od początku maja. Wczoraj rano jego kurs znów gwałtownie spadał. Za euro płacono już 4,40 zł, za dolara blisko 3,47 zł. Frank szwajcarski kosztował 3,66 zł, a funt brytyjski 5,53 zł. Według rządu zła kondycja polskiej waluty jest efektem greckiego kryzysu.

Główną przyczyną osłabienia złotego nie jest wcale kryzys w Grecji – on powoduje osłabienie euro – ale pieniądze krajów, które do tej strefy nie należą. Umacniają się np. brytyjski funt czy waluty skandynawskie. Gdyby polska waluta była zdrowa, to kłopoty greckie też by ją wzmacniały, a nie osłabiały. Obecne kłopoty złotego wynikają z uzależnienia go od kapitału zagranicznego, zwłaszcza spekulacyjnego. Na jego kondycję wpływa też rozlatujący się budżet. Poziom wykonania deficytu po czterech miesiącach jest rekordowy, wynosi 71 proc. planu. Nasze zadłużenie zagraniczne to już blisko 250 mld euro. Sprawia to, że jesteśmy bezbronnym zakładnikiem światowych rynków finansowych. O kursie złotego decydują dziś dealerzy w Nowym Jorku i Londynie, bo Polska utraciła kontrolę nad własną walutą. Widać też, jak wielką nieodpowiedzialnością była niedawna decyzja rządu i NBP o przekazaniu do MFW ponad 6 mld euro na pomoc dla bankrutów ze strefy euro. Teraz sami potrzebujemy tych rezerw na ratowanie złotego. Minister finansów, który zapewniał nas o sile naszej waluty, nagle zaczął ostrzegać o możliwości dalszego jej osłabienia. Czyżby szykował sobie alibi?

Janusz Szewczak, główny ekonomista SKOK
"Gazeta Polska Codziennie"
[fot.sxc.hu]
CS143fotMINI

Czas Stefczyka 143/2017

PDF (5,50 MB)

pobierz najnowszy numer
archiwum numerów

Facebook