Jedynie prawda jest ciekawa

Szewczak: Jesień bankrutów

02.07.2012

O przyszłości polskiej gospodarki oraz najbardziej zagrożonych jej sektorach portal Stefczyk.info rozmawia z Januszem Szewczakiem, głównym ekonomistą SKOK.

Stefczyk.info: Euro 2012 już za nami. Wielu zastanawia się, co czeka nas w najbliższych miesiącach. Jakie Pana zdaniem rysują się perspektywy dla polskiej gospodarki?

Janusz Szewczak: Widać coraz gwałtowniejsze hamowanie gospodarki. Spowolnienie dotyka wielu obszarów. Co groźne, istnieje obawa, że w najbliższych miesiącach będziemy mieli do czynienia z rosnącą liczbą bankructw w wielu branżach. Już w czasie Euro widzieliśmy masowe bankructwa tych firm z branży budowlanej, które budowały drogi i stadiony na Mistrzostwa Europy. To pociągało ze sobą w efekcie domina bankructwa kolejnych podmiotów. Problemy miały duże firmy, jak PBG, czy DSS, ale już widać, że kolejne, m.in. giełdowe przedsiębiorstwa, również mają spore kłopoty. Wśród nich jest Mostostal, jak również Budimex, który uchodził za jedną z najsilniejszych firm. Istnieje realna obawa, że problemy tych spółek, pociągną za sobą problemy składów budowlanych, związanych z branżą stalową. Wiele firm produkujących stal, w tym pręty stalowe, nie otrzymało zapłaty.

Co z innymi branżami?

Poważne zagrożenie istnieje dla firm transportowych i logistycznych. To wiąże się z coraz wyższymi opłatami za transport, wypieraniem polskich przewoźników z ruchu międzynarodowego. Nadchodzący kryzys widać również w przemyśle meblowym, wykończeniowym, w sektorze materiałów budowlanych. Na to dodatkowo mogą się nałożyć kłopoty hurtowników. Spowolnienie w branży budowy dróg i autostrad powoduje łańcuszek bankructw. To będą zwiększały również problemy samorządów.

Wiele z nich po Euro jest w ciężkiej sytuacji

Te samorządy, które intensywnie włączyły się w przygotowania do Euro 2012, zaciągnęły często wielkie kredyty. Zadłużyły one nie tylko budżety miast, ale również często spółki miejskie. To skutkuje nie tylko wzrostem zadłużenia, ale również rosnącymi kosztami obsługi długów. Sytuację samorządów skomplikują również obowiązki związane z opieką zdrowia. Muszą one przekształcać szpitale od stycznia 2013. Dodajmy do tego zwolnienia dużej grupy nauczycieli, spowodowane kończącymi się środkami na subwencje oświatowe.

Pieniądze z Unii nie pomogą?

Widoczne spowolnienie inwestycji w Polsce jest związane również z mniejszymi środkami z UE. Pamiętajmy, że od 2014 roku będzie nowy budżet. Nie wiadomo, co będzie dalej, jeśli w ogóle ten budżet powstanie. Jesień może być bardzo trudna. Szczególnie, że niepokojące informacje płyną również z Giełdy Papierów Wartościowych. Wiele firm notowanych tam to są wydmuszki, którym realnie grozi bankructwo.

Co o tym świadczy?

Jeśli wartość akcji spada w przeciągu roku o 70 procent, to jest to dowód ogromnych problemów. Takie spółki również są zagrożone bankructwem. Widać próby ich reanimacji, ale nie ma chętnych na ich akcje obecnie, co może skutkować upadłościami. Coraz niższe wyniki osiąga wskaźnik koniunktury PMI, co pokazuje słabnący wzrost.

Czy rząd reaguje na negatywne sygnały?

Na razie nie widać żadnych planów przeciwdziałania dekoniunkturze. Popyt indywidualny spada i będzie słabszy niż w drugiej połowie roku. To odbije się na wzroście PKB. Trudno nawet będzie skonstruować racjonalny projekt budżetu na rok 2013. Szczególnie, że dochody podatkowe słabną. One pod koniec roku mogą być mniejsze nawet o 20 miliardów złotych niż zakładane. To ogromne kwoty.

Niepokojące sygnały dochodzą do nas również z Europy

Coraz więcej świadczy o pogłębieniu się kryzysu europejskiego. Niepokojące doniesienia słychać z Hiszpanii, Włoch. To odbije się na polskim eksporcie. To znów oznaczało będzie mniejszą produkcję, większe zwolnienia i problemy. Jesień zapowiada się gorąca. Będziemy mieli do czynienia z wieloma bankructwami. Przedsiębiorstw, które nie udźwigną kryzysu, może być nawet około 1000.

Rozmawiał saż
CS145fotMINI

Czas Stefczyka 145/2017

PDF (8,85 MB)

pobierz najnowszy numer
archiwum numerów

Facebook