Jedynie prawda jest ciekawa

Gorące tematy:

"Rodzina na swoim" nie dla każdego

30.01.2013

Być może setki osób nie dostaną kredytu z dopłatą państwa w ramach projektu "Rodzina na swoim", bo ministerstwo uważa, że do wniosku dołączyły złą umowę - informuje "Rzeczpospolita". Program działał do końca 2012 roku i do samego końca chciało skorzystać z niego wiele osób.

W praktyce było tak, że aby skorzystać z kredytu z dopłatą należało złożyć w banku umowę rezerwacyjną na zakup mieszkania. Była to powszechna praktyka stosowana od lat.

Tymczasem teraz nagle okazuje się, że umowa rezerwacyjna to za mało. Niezbędna jest bowiem notarialna umowa deweloperska - czytamy w "Rz".

"To jakiś absurd. Czasu się nie da odwrócić. Nikt przecież nie podpisze u notariusza antydatowanej umowy" – komentuje Konrad Płochocki, zastępca dyrektora Polskiego Związku Firm Deweloperskich.

Jak podaje "Rzeczpospolita" całe to zamieszanie wywołała interpretacja Ministerstwa Transportu, Budownictwa i Gospodarki Morskiej z 14 stycznia 2013 r. w sprawie weryfikowania kryteriów uprawniających do stosowania dopłat do kredytu preferencyjnego. Wynika z niej, że umowa rezerwacyjna to za mało, by skorzystać z kredytu z dopłatą w ramach programu „Rodzina na swoim".

Pod koniec 2012 roku w ramach programu „RnS" wpłynęło 26 tys. wniosków kredytowych. Czekają one teraz na rozpatrzenie w bankach.

Jeśli okaże się, że banki zinterpretują wątpliwość tak, że umowa rezerwacyjna to za mało i potrzeba umowy cywilnoprawnej zobowiązującej dewelopera do wybudowania mieszkania o określonej powierzchni, a jego nabywcę do zapłaty jego ceny to wnioski mogą zostać odrzucone. 

rp.pl/run

fot. sxc.hu

CS143fotMINI

Czas Stefczyka 143/2017

PDF (5,50 MB)

pobierz najnowszy numer
archiwum numerów

Facebook