Jedynie prawda jest ciekawa

Repolonizacja banków a stabilność finansowa

19.04.2012

Toczącą się w Polsce dyskusję nad repolonizacją banków zdominował spór o możliwe warianty przeprowadzenia takich operacji i o konsekwencje lokalizacji centrum decyzyjnego w kraju lub za granicą. Warto jednak zastanowić się nad tym, czemu właściwie miałoby służyć przejęcie banków w perspektywie krótko i długoterminowej. Aby przedwcześnie nie okopać się ani po jednej, ani po drugiej stronie barykady, warto szerzej spojrzeć na rolę sektora finansowego, nie ograniczając się tylko do dyskusji o strukturze własnościowej.

Stabilność finansowa w dobie kryzysu

Według powszechnych przewidywań w najbliższym czasie zachodnie banki będą zmuszone do pozyskania większej ilości kapitału. Z jednej strony ze względu na wymogi kapitałowe Bazylea III, z drugiej strony na skutek odpisów związanych z zapowiedzianą redukcją greckiego zadłużenia. Uzyskanie adekwatnego wsparcia finansowego z rynku wydaje się bardzo trudne, dlatego jedną z możliwych strategii zachodnich banków będzie transfer kapitału z polskich spółek-córek do banków macierzystych. Jako, że miałoby się to odbywać na drodze księgowej konsolidacji, lokalny nadzór finansowy nie byłby w stanie takiego procederu zablokować. Stefan Kawalec, który jako pierwszy rzucił hasło repolonizacji banków,  przekonywał, że zagraniczne centrale mogą w tym celu ograniczyć kredytowanie polskich  przedsiębiorstw oraz  zmniejszyć limity na inwestycje polskich banków w krajowe obligacje skarbowe, utrudniając tym samym finansowanie długu publicznego. „Udomowienie banków” miałoby – jego zdaniem – zapewnić stabilne finansowanie zarówno dla polskich przedsiębiorstw jak i dla sektora publicznego.

Zapewnienie polskim firmom ciągłego dostępu do kredytu to słuszny postulat. Brak stałego finansowania mógłby zmusić do bankructwa niejedną dobrze rozwijająca się firmę. Inaczej sprawa się ma w przypadku obligacji Skarbu Państwa. Wykorzystanie zrepolonizowanych banków do finansowania polskiego długu osłabiłoby bodźce do głębszych i szybszych reform strukturalnych.

Czy jednak proponowana przez Kawalca repolonizacja banków jest dobrym rozwiązaniem, aby zapewnić dostęp do kredytu polskim przedsiębiorcom w czasie kryzysu? Po pierwsze, trzeba mieć świadomość, że przejecie spółek-córek to przejecie działających już od lat instytucji finansowych odpowiednio powiązanych ze swoimi centralami. W ostatnich latach banki-matki zasilały swoje środkowoeuropejskie spółki zależne kapitałem, który te wykorzystywały do udzielania kredytów. Obecne zadłużenie polskiego sektora bankowego wobec zagranicy wynosi około 240 mld złotych. Nawet jeśli udałoby się odkupić jakieś instytucje finansowe, wcale nie oznacza to, że banki europejskie będą chciały utrzymywać linie kredytowe finansujące ich dotychczasową działalność. Wręcz przeciwnie, można się spodziewać, że banki zachodnie skoncentrowane na swoich własnych problemach, będą starały się ograniczyć kredyty dla sprzedawanych instytucji, co pozwoli zaspokoić ich zapotrzebowanie na kapitał. Kupno owych banków przez polskich właścicieli postawiłoby ich przed sporym problemem znalezienia zastępczego źródła finansowania zagranicznego. W czasie kryzysu może być to nie lada wyzwaniem. Może się zatem okazać, że banki już pod polskim kierownictwem będą i tak zmuszone do transferu kapitału z Polski w celu spłacenia istniejących linii kredytowych. Sama repolonizacja nie może być zatem traktowana jako gwarancja stabilnego finansowania polskich przedsiębiorstw z powodu zbyt skromnej wielkości krajowych oszczędności.

Po drugie, warto mieć na uwadze to, w jakiej sytuacji makroekonomicznej znajdujemy się obecnie. Ciągle nierozwiązany jest kryzys zadłużenia państw europejskich. Prawdopodobieństwo rozpadu strefy euro wzrosło w ostatnim czasie drastycznie. Wielu gospodarkom na świecie grozi recesja. Takie sytuacje generują ryzyko, które najczęściej prowadzi do ucieczki kapitału w kierunku bezpiecznych walut i aktywów. W roku 2011 wiele niepokoju wzbudziło silne osłabienie złotego. Kupno banków-córek przez polskich inwestorów oznaczałoby wymianę na rynku walutowym wielkich sum, gdyż zagraniczne centrale banków potrzebują euro lub dolarów, a nie polskich złotych. To wywarłoby dodatkową presję na nasza walutę. Aby tego uniknąć prof. Krzysztof Rybiński na łamach Rzeczpospolitej zaproponował, by do całej operacji użyć rezerw walutowych NBP. To miałoby wyeliminować ryzyko silniejszego osłabienia polskiej waluty. Niemniej jednak kredytowanie polskimi rezerwami walutowymi przejęć w sektorze bankowym obniżyłoby zdolności interweniowania przez NBP w obronie złotego. A każde silniejsze osłabienie złotego zachwiałoby sytuacją finansowa nie tylko wielu polskich przedsiębiorstw, ale także gospodarstw domowych.

W takiej sytuacji dużo rozsądniejszym rozwiązaniem wydaje się umożliwienie sprzedaży banków-córek silnym kapitałowo grupom spoza Europy, które z jednej strony będą w stanie przejąć dotychczasowe linie kredytowe, z drugiej zapewnić zastrzyk świeżego kapitału na bieżącą działalność, w tym na finansowanie przedsiębiorstw. Ponadto, jeśli owe banki przejąłby kapitał zagraniczny uniknęlibyśmy zwiększonej presji na polską walutę w dobie kryzysu.

Stabilność finansowa w długim okresie

Choć idea repolonizacji banków narodziła się w okresie burzliwych wydarzeń na rynkach finansowych, to samo zwiększenie udziału polskiego kapitału w sektorze bankowym miałoby działanie długoterminowe. Poza tym, czytając komentarze dotyczące tego tematu, w niejednym można znaleźć propozycje reformy sytemu finansowego wybiegające daleko poza sam pomysł repolonizacji. Idąc tym tropem można pokusić się o kilka uwag dotyczących stabilności polskiego systemu finansowego i spróbować zdefiniować rolę jaka mogłaby przypaść samemu zwiększeniu udziału polskiego kapitału w sektorze bankowym.

Filarami stabilności finansowej każdego kraju, nie tylko Polski, muszą stać się przede wszystkim dwie zasady: twarda polityka monetarna i konserwatywna polityka fiskalna. „Jak zostać drugą Szwajcarią” – to tytuł, jaki nadał prof. Rybiński swemu wyżej wspominanemu artykułowi dotyczącemu repolonizacji banków. Kraj ten jest na pewno dobrym wzorcem do naśladowania. Polityka monetarna SNB (banku centralnego Szwajcarii) przed kryzysem w 2008 roku mimo, że oficjalnie nakierowana na stabilizację celu inflacyjnego, poświęcała wiele uwagi ilości nowo kreowanego pieniądza. I tak przyrost M3 (najszerzej rozumiana definicja pieniądza) rok do roku nie przekraczał 5 proc. W strefie euro i w Polsce w ostatnich latach przed kryzysem było to kilkanaście procent. Jeszcze szybciej M3 rosło w USA, chociaż od 2006 roku FED (amerykański bank centralny) wykluczył ten agregat pieniężny ze swoich oficjalnych publikacji, więc dane z późniejszego okresu są tylko szacunkami. Całkowity dług publiczny Szwajcarii to nieco ponad 40 proc. a deficyt budżetowy wynosi około 2,5 proc. W porównaniu z wieloma rozwiniętymi krajami to naprawdę znakomite osiągnięcie! Dane z ostatnich lat potwierdzają słuszność takiej polityki. Z prezentacji Jean-Pierre Danthine z zarządu SNB można dowiedzieć się, że w okresie pierwszej fali kryzysu dynamika udzielanych kredytów dla sektora prywatnego w tym kraju utrzymywała się praktycznie na stałym poziomie. Natomiast w krajach Unii Europejskiej od początku 2008 roku do początku roku 2010 dynamika ta spadła z kilkunastu procent do nieco poniżej zera. W analogicznym okresie USA zanotowało spadek z podobnego poziomu jak w UE do prawie -10 proc.

W przypadku Polski, kraju rozwijającego się, którego system bankowy jest częściowo zdany na finansowanie zagraniczne, stabilność finansowa w dużej mierze zależna jest dodatkowo od stałego dopływu kapitału z innych państw. Jeśli jakiś kraj zapożycza się za granicą, w przyszłości będzie zmuszony do zwrotu kredytów. To czy będzie w stanie spłacić zagranicznych wierzycieli zależy od zdolności danej gospodarki do uzyskania odpowiedniej ilości dewiz. A na to z kolei ma wpływ konkurencyjność na arenie międzynarodowej. Dla stabilności finansowej płyną z tych rozważań dwa wnioski: Polska powinna ograniczyć ilość napływającego kapitału zagranicznego do zdolności absorpcyjnych naszej gospodarki. Ponadto polska polityka gospodarcza powinna skupić się na wzroście zdolności eksportowych naszego kraju. Jaką rolę mogłaby odegrać w tej kwestii repolonizacja sektora bankowego?

Zdaniem Marka Siudaja z Dziennika Gazety Prawnej jedną z metod zwiększenia udziału polskiego kapitału w systemie bankowym mogłoby być zakładanie nowych instytucji. Autor widzi miejsce dla nowych polskich banków, szczególnie w segmencie banków małych, lokalnych. To dobry pomysł. Takie instytucje mogłyby skupić się na finansowaniu drobnych przedsiębiorców. Realia w Polsce są obecnie takie, że firmy małe mają problem z uzyskaniem kredytu w bankach. Inwestycje finansują, jak pisze Siudaj, często zapożyczając się po prostu u rodziny. Ronald McKinnon w swej pracy „Money and Capital in Economic Development” pokazał, że dla gospodarek rozwijających się kluczową kwestią jest zapewnienie kredytowania właśnie takiej drobnej przedsiębiorczości. To w małych firmach, dzięki, czasami nawet niewielkim inwestycjom, można osiągnąć największe wzrosty produktywności. Nowe polskie banki mogłyby zatem zająć się kredytowaniem tych sektorów gospodarki, które są lekceważone przez system finansowy w obecnym kształcie. Takie zwiększenie udziału polskiego kapitału w sektorze bankowym, które prowadziłoby do uzupełnienia tej „luki finansowej” przyczyniłoby się w ostateczności do stabilności całego systemu. Tylko bowiem konkurencyjna gospodarka będzie zdolna w dłuższej perspektywie poprzez wzrost eksportu zdobyć dewizy niezbędne dla spłacenia swojego zadłużenia.

Łukasz Czernicki, ekspert CAFR
[fot.sxc.hu]

Warto poczytać

  1. Morawiecki20092017 22.09.2017

    Morawiecki: Mamy bardzo odważne założenia w gospodarce

    Przyjęliśmy bardzo odważne założenia makroekonomiczne, mikroekonomiczne, budżetowe, fiskalne, monetarne i regulacyjne - mówił w piątek Mateusz Morawiecki.

  2. Biedronkawiki 22.09.2017

    Założyciel Biedronki chwali Polskę. "Dobry kierunek do inwestowania"

    Alexandre Soares dos Santos, założyciel sieci Biedronka, w wywiadzie dla portugalskiej telewizji TVI24 wskazał Polskę jako dobry obszar do inwestowania. Podkreślił, że jest ona znacznie lepszym kierunkiem dla realizowania przedsięwzięć niż rodzima Portugalia.

  3. Lotnisko 22.09.2017

    Jest już szacunkowy koszt budowy Centralnego Portu Komunikacyjnego. To ogromna kwota

    Budowa Centralnego Portu Komunikacyjnego (CPK) może kosztować 30,9-34,9 mld zł; na obecnym etapie nie przesądzono o sposobie pozyskania finansowania - wynika z wykazu prac legislacyjnych i programowych rządu. Zakończenia podstawowego procesu inwestycyjnego planowane jest do 2027 r.

  4. Gry 22.09.2017

    Wiceminister finansów zapowiada wpływy z podatku od gier

    Resort finansów liczy, że planowane w tym roku wpływy z podatku od gier zostaną wykonane - powiedział PAP wiceminister finansów Wiesław Janczyk. Zwrócił uwagę m.in. na większe zainteresowanie legalnymi zakładami wzajemnymi.

  5. SKOKwiki 21.09.2017

    SKOK-i apelują o zmianę prawa

    Apelujemy do polityków o naprawienie ustawy o SKOK-ach, aby była bardziej adekwatna do specyfiki kas - mówił w czwartek prezes Kasy Krajowej Rafał Matusiak.

CS147fotMINI

Czas Stefczyka 147/2017

PDF (5,87 MB)

pobierz najnowszy numer
archiwum numerów

Facebook