Jedynie prawda jest ciekawa

Gorące tematy:

Protesty producentów biomasy

04.04.2013

Producenci biomasy zorganizowali przy kilku drogach krajowych pikiety, w których uczestniczyło od kilkunastu do 100 osób. Co jakiś czas zatrzymywali ruch, przechodząc przez jezdnie. Protest miał zwrócić uwagę na trudną sytuację na polskim rynku "zielonych certyfikatów.

Krzysztof Łukaszczyk ze stowarzyszenia Polska Biomasa powiedział PAP, że blokady zorganizowano przy drogach krajowych w co najmniej siedmiu miejscowościach. Dodał, że organizatorzy są zadowoleni z rozmiarów i pokojowego przebiegu tego protestu. "Chcieliśmy, żeby nas zauważono. Liczymy, że to przyspieszy rozmowy z rządem na temat naszych kłopotów ze zbytem" - ocenił.

Według informacji uzyskanych przez korespondentów PAP, protesty odbyły się w: Osjakowie (Łódzkie), Boczowie i Skwierzynie (Lubuskie), Ludwinowie (Lubelskie), Klemencicach (Świętokrzyskie), Pustkowie Wilczkowskim (Dolnośląskie) oraz Marcinkowie (Warmińsko-Mazurskie).

Organizatorzy zapowiadali kilkugodzinne blokady dróg. Jednak w większości miejsc uczestnicy pikiet wstrzymywali ruch na krótko, co pewien czas przechodząc przez jezdnię. Protesty zaczęły się przed południem i trwały od dwóch do pięciu godzin.

W miejscowości Ludwinów (Lubelskie), na drodze krajowej nr 12, między Chełmem a Dorohuskiem, pikietowało 15 osób. Część z nich chodziła przez ok. 10 minut po przejściu dla pieszych, a następnie samochody przepuszczano. "Pikieta nie spowodowała większych utrudnień w ruchu" - powiedziała PAP rzeczniczka prasowa Komendy Policji w Chełmie Ewa Czyż.

Ok. 30 osób protestowało w miejscowości Pustków Wilczkowski (Dolnośląskie) przeciwko działaniom firm energetycznych, które odmówiły kupowania zakontraktowanej wcześniej biomasy. Protest trwał ok. trzech godzin i odbywał się w asyście policji.

"Uczestnicy pikiety co 15 minut przechodzili przez pasy, blokując na krótko przejazd drogą krajową nr  8 z Wrocławia do Kłodzka. Obecnie nie ma już utrudnień w ruchu" - powiedział PAP Kamil Rynkiewicz z biura prasowego Komendy Wojewódzkiej Policji we Wrocławiu.

W Skwierzynie (Lubuskie) ok. 70 osób zaopatrzonych w transparenty i flagi przez ponad dwie godziny okresowo blokowało rondo łączące drogi krajowe nr 3, 24 i wojewódzką nr 159. Ponadto jeździły po nim trzy ciągniki rolnicze z przyczepami wypełnionymi sianem.

Jak poinformował PAP rzecznik prasowy lubuskiej policji Sławomir Konieczny, protestujący co kwadrans schodzili z ronda i przez kilka minut przepuszczali część pojazdów stojących w długich korkach - głównie tiry, gdyż samochody osobowe policja kierowała na objazdy ulicami miasta.

Podobna pikieta odbyła się na drodze krajowej nr 92 w Boczowie w powiecie sulęcińskim (Lubuskie). Jak poinformowała PAP rzecznik tamtejszej policji Alina Słonik, grupa około 30 osób okresowo blokowała ruch, chodząc po jednym z przejść dla pieszych. Policja zorganizowała objazdy dla samochodów osobowych.

W Lubuskiem blokada była zapowiadana również na drodze krajowej nr 3 w Jordanowie w powiecie świebodzińskim. Policja nie potwierdziła, aby w tej miejscowości były jakiekolwiek utrudnienia w ruchu.

W proteście na krajowej ósemce w miejscowości Osjaków (Łódzkie) wzięło udział ponad 50 osób. Co jakiś czas zatrzymywali oni ruch, przechodząc po pasach. Protestujący mieli ze sobą transparenty. Na jednym z nich widniał napis: "Zabiliście biomasę. Zabijcie nas"; na innym: "Z Afryki łuskę ściągacie, a polską biomasę w d... macie".

Jak mówili, ich protest nie miał na celu sparaliżowania ruchu, a jedynie zwrócenie uwagi na problem. Przypominali, że jeszcze niedawno koncerny energetyczne zachęcały ich do produkcji biomasy na cele energetyczne, teraz zrywają umowy.

Ponad 100 osób protestowało w miejscowości Klemencice (Świętokrzyskie) na krajowej drodze numer 7. Protest trwał cztery godziny, przebiegał spokojnie. Uczestnicy blokowali drogę na 10 minut, po czym schodzili na pobocze, przepuszczając samochody. Wręczali kierowcom ulotki. Ruchem kierowali policjanci, tworzyły się niewielkie korki.

Ponad 40 osób uczestniczyło w pikiecie w Marcinkowie k. Mrągowa (Warmińsko-mazurskie) przy drodze krajowej nr 16. Trzymali flagi i transparent z napisem "Biomasa polska umiera". Po negocjacjach z policją protestujący odstąpili od zamiaru przechodzenia przez jezdnię.

Jak powiedział PAP jeden z uczestników, Kazimierz Wróblewski z Samoobrony, organizatorzy zbyt późno zawiadomili urząd gminy i taka forma protestu byłaby nielegalna.

Protesty miały pokazać trudną sytuację polskich producentów biomasy. Alarmują oni, że od początku roku koncerny energetyczne zrywają z nimi umowy na dostawy biomasy, wykorzystywanej w technologii współspalania. W ocenie protestujących zagraża to tysiącom miejsc pracy.

W marcu delegację protestujących przedstawicieli Stowarzyszenia Biomasa Polska przyjął wiceminister gospodarki Jerzy Pietrewicz. Na jego ręce złożona została petycja, obie strony uzgodniły, że spotkają się w celu szczegółowego omówienia sytuacji w sektorze biomasy.

Zgodnie z polskim prawem, każdy producent lub sprzedawca energii musi uzyskiwać pewien jej procent ze źródeł odnawialnych i legitymować się świadectwami pochodzenia, tzw. zielonymi certyfikatami. Jeżeli ich nie posiada, może je kupić na rynku - na giełdzie bądź na podstawie umowy dwustronnej. Natomiast jeśli tego nie zrobi, musi zapłacić tzw. opłatę zastępczą na rzecz NFOŚ.

Od miesięcy rynkowa cena certyfikatów jest bardzo niska i ich sprzedaż nie rekompensuje producentowi energii w technologii współspalania kosztów zakupu droższej od węgla biomasy. W związku z tym opłaca się ograniczyć stosowanie biomasy i płacić opłatę zastępczą.

PAP/kop
[fot. PAP/G.Michałowski]
Słowa kluczowe:

producenci

,

protest

,

blokada

,

drogi

,

ekologia

CS145fotMINI

Czas Stefczyka 145/2017

PDF (8,85 MB)

pobierz najnowszy numer
archiwum numerów

Facebook