Jedynie prawda jest ciekawa

Gorące tematy:

Prąd nadal będzie drożał

28.10.2011

Od 8,4 proc. do 17,9 proc. – takiego wzrostu cen energii chcą w przyszłym roku jej sprzedawcy. Wynika tak z wniosków taryfowych złożonych w czwartek w Urzędzie Regulacji Energetyki przez sześć spółek – informuje „Dziennik Gazeta Prawna”.

Sama cena energii to zaledwie połowa jej kosztów, dlatego ceny mogą wzrosnąć jeszcze bardziej. Drugą połowę stanowią bowiem koszty przesyłu. Do URE trafił już wniosek PSE-Operator o zatwierdzenie taryfy przesyłowej. Od niej zaś zależą ceny pozostałych dystrybutorów energii. W 2011 r. rachunki za prąd wzrosły o 3,8–7,4 proc.

Tajemnicą poliszynela jest to, że praktycznie cała polska infrastruktura – nie tylko elektrownie, ale i sieci przesyłowe – jest wysoce wyeksploatowana. Poza nielicznymi wyjątkami powinna zostać praktycznie kompletnie odnowiona i dlatego wymaga ciągłych remontów. W oczywisty sposób te potrzeby mają później pośrednio lub bezpośrednio, odbicie w zwyżkujących cenach energii – tłumaczy w rozmowie z portalem Stefczyk.info Paweł Nierada, ekspert Instytutu Sobieskiego w obszarze energetyki. – Z punktu widzenia konsumenta podwyżki te są wysoce uciążliwe. Jednak przed koniecznością odtworzenia infrastruktury nie ma ucieczki – dodaje.

Jak podaje „DGP” sprzedawcy energii zażądali nawet dwucyfrowych podwyżek, bowiem w październiku również kopalnie zapowiedziały podniesienie cen węgla. Mają one wzrosnąć nawet o 15–25 proc., w zależności od kopalni.

Podwyżka cen węgla średnio o 20 proc. może podnieść końcową cenę energii o co najmniej 10 proc. Kopalnie windują ceny, bo – jak tłumaczą eksperci – potrzebują pieniędzy na inwestycje, a poza tym równają ceny do obowiązujących na rynkach światowych.

 

RoJ

 

[fot. sxc.hu]

Słowa kluczowe:

ceny

,

prąd

,

elektryczność

CS139fotoMINI

Czas Stefczyka 139/2017

PDF (4,73 MB)

pobierz najnowszy numer
archiwum numerów

Facebook