Jedynie prawda jest ciekawa

Gorące tematy:

Polski kapitał to polskie obowiązki?

05.01.2016

O sektorze banków spółdzielczych jest coraz głośniej – upadek SK Banku z Wołomina, największego przedstawiciela sektora bankowej spółdzielczości zrodził szereg pytań o jakość nadzoru nad rynkiem finansowym i faktyczną kondycję tej, niegdyś zdrowej i stabilnej, polskiej grupy bankowej. Pytania i wątpliwości budzi nadzór Komisji Nadzoru Finansowego, pytania budzi też prowadzona przez banki spółdzielcze polityka ochrony polskiego kapitału, czy raczej brak takowej.

Polski kapitał, polskie obowiązki – to hasło, które przez lata przyświecało instytucjom finansowym, które oparły się zagranicznym inwestorom i nie przeszły jeszcze w ręce Niemców, Francuzów czy Włochów. Takich jednak zostało już niewiele. Obok SKOK-ów, na straży polskości trwają banki spółdzielcze. Trwają, a raczej trwały. Dziś – jak podkreślają przedstawiciele Komitetu Obrony Bankowości Spółdzielczej (KOBS) – patriotyzm gospodarczy to tylko pusty frazes, którego znaczenie pogrzebała Komisja Nadzoru Finansowego i wysługujący się jej przedstawiciele banków zrzeszających BS-y.

- W działalności ogólnej spółdzielczości bankowej w ostatnich czterech latach nie było ze strony decydentów żadnego patriotycznego akcentu, co należałoby przetłumaczyć jako wspieranie polskiego sektora. Przeciwnie, wszczęto nadzorczą i zrzeszeniową procedurę restrykcji […] – piszą w liście skierowanym do Ministra Finansów przedstawiciele KOBS.

Fakt, grono banków spółdzielczych chętniej widzi swoich reprezentantów z puszkami Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy i – jak bank ze Skierniewic – tworzy w swoich placówkach sztab WOŚPu, niż wspierając akcje patriotyczne. Do czego doprowadziła pokazana praktyka – pyta retorycznie Józef Szperlak – przewodniczący Komitetu.

No właśnie, do czego?

W listopadzie KNF zawnioskowała o zawieszenie działalności SK Banku z Wołomina. To bankructwo było pierwszym od 2001 roku upadkiem banku w Polsce. Gospodarka i jej uczestnicy zostali narażeni na straty, które mogą przekraczać 4 miliardy złotych. Jak doszło do dramatycznej plajty instytucji finansowej, która od lat znajdowała się pod państwowym nadzorem i której sytuację – jak niesie wieść – znali niemal wszyscy urzędnicy Komisji Nadzoru Finansowego.

O faktycznej jakości kontroli prowadzonej przez KNF świadczą nie tylko jej efekty – zamykanie lub wyprzedaż polskich instytucji finansowych. Prawdziwe, a zarazem przerażające, oblicze nadzorcy wyłania się z pisma skierowanego przez Komitet Obrony Bankowości Spółdzielczej (KOBS) do Ministra Finansów. Praktyki, jakie stosuje Komisja Nadzoru Finansowego wobec grupy banków spółdzielczych, które wciąż chcą pozostać wierne idei leżącej u podstaw ich działalności, zasługują zdaniem obserwatorów na miano terroru i zastraszania.

Przewodniczący Komitetu obszernie opisuje naciski Komisji Nadzoru Finansowego i zarządu BPS, narzucające zrzeszonym bankom spółdzielczym dołączenie do rady nadzorczej Banku Polskiej Spółdzielczości dwóch „niezależnych” członków.

– Pieczołowicie zabiegano, aby banki spółdzielcze zapomniały, że są właścicielami Banku Zrzeszającego BPS SA. Od 2012 roku, kiedy w BPS postanowiono powołać nowego prezesa, w widoczny sposób zastosowano w zarządzaniu zasadę, według której praktycznym właścicielem Banku BPS jest zarząd, rada nadzorcza i rada zrzeszenia, natomiast każdym walnym zgromadzeniem BPS można skutecznie sterować poprzez wywołany lęk przez Nadzorcą – pisze Józef Szperlak.

Naciski sprawiły, że faktyczną kontrolę nad działaniami BPS - zrzeszającym 359 banków spółdzielczych sprawuje dziś KNF. Ten sam BPS, z którym blisko związana była posłanka Platformy Obywatelskiej Krystyna Skowrońska, realizuje dziś – zdaniem KOBS nieudolnie – program naprawczy, choć „w roku 2010 i 2011 symptomów na stworzenie trudnej sytuacji w ogóle nie było”.

Zatem nie dość, że nadzór, to – jak pokazał przykład SK Banku – nadzór prowadzący do dramatu banków spółdzielczych należących, obok SKOK-ów, do grona ostatnich przedstawicieli polskiego kapitału na rynku finansowym. Czy banki spółdzielcze – te pielęgnujące polską tradycję – przetrwają i Polacy nie będą skazani na zasilanie swoimi oszczędnościami kieszeni obcych krajów? To pytanie pozostaje otwarte.

[Fot. Fratria]
CS143fotMINI

Czas Stefczyka 143/2017

PDF (5,50 MB)

pobierz najnowszy numer
archiwum numerów

Facebook