Jedynie prawda jest ciekawa

Polacy konstruują bezpilotowce

24.03.2013

Polacy są w światowej czołówce, jeśli chodzi o konstrukcję bezzałogowych statków powietrznych. Jednak wciąż czekamy na przepisy umożliwiające na bezpieczne loty nad Polską tych maszyn.

"W ubiegłym roku opracowałem ankietę, którą rozesłałem do ponad 40 podmiotów i na tej podstawie opracowałem analizę zdolności od projektowania do wykonania. Najsłabszym punktem są silniki. Resztę jesteśmy w stanie wykonać" - powiedział pilot i dyrektor Departamentu Polityki Zbrojeniowej MON gen. dyw. Leszek Cwojdziński.

Jego zdaniem osiągnięcia twórców dronów nie są w Polsce doceniane. "Jeżeli chodzi o modelarstwo, mamy osiągnięcia na poziomie światowym, jeżeli chodzi o prototypy i wykorzystanie systemów bezzałogowych w różnych dziedzinach, na poziomie światowym również. Problem jest tylko w tym, żeby to dojrzeć, sfinansować, zakupić i eksploatować" - ocenił.

Optymistyczni, choć w mniejszym stopniu niż Cwojdziński, są publicyści zajmujący się lotnictwem. Według Piotra Abraszka z "Nowej Techniki Wojskowej" ta dziedzina lotnictwa w Polsce rozwija się dynamicznie, ale wciąż jesteśmy na początku drogi. "Nie mamy w tej chwili żadnych doświadczeń z użytkowaniem bezpilotowców większych niż małe maszyny rozpoznawcze" - powiedział.

"Nie ma problemów z konstrukcją samych bezzałogowców, bo z lotniczego punktu widzenia to są de facto modele" - ocenił z kolei Bartosz Głowacki z miesięcznika "Raport". Jednak i on zastrzegł, że co innego to duże maszyny. "Polskie konstrukcje w porównaniu z tymi z innych krajów przede wszystkim są mniejsze. Nie mamy bezzałogowców dużych, strategicznych i pewnie prędko mieć nie będziemy. Nawet jeżeli wojsko rozpisało przetarg na bezzałogowce tej wielkości, to raczej mówi się o tym, że kupimy konstrukcje zachodnie i będziemy próbowali je polonizować" - powiedział Głowacki.

Obaj publicyści zgadzają się, że wciąż nie mamy rozwiązań prawnych, które pozwolą na bezpieczne loty bezpilotowców na polskim niebie, choć Głowacki zastrzega, że to problem ogólnoświatowy, bo zagadnienie jest po prostu nowe.

Uchwalona w połowie 2011 r. nowelizacja prawa lotniczego, która zezwoliła na loty dronów, wciąż nie doczekała się wydania czterech rozporządzeń dotyczących bezpilotowców. Szef zespołu ds. bezzałogowych statków powietrznych w Urzędzie Lotnictwa Cywilnego Paweł Szymański, który przygotowuje te akty wykonawcze, przyznał w poniedziałek na otwarciu przeglądu latających dronów w Muzeum Techniki w Warszawie, że ULC "jest wręcz bombardowany przez bezzałogowce", a potrzeba uregulowania tego zagadnienia jest ogromna.

Jak poinformowała rzeczniczka prasowa ULC Marta Chylińska, rozporządzenie dotyczące lotów dronów nie cięższych niż 25 kg w zasięgu wzroku, zostało już podpisane przez ministra transportu i czeka na podpisy ministrów obrony, spraw wewnętrznych i sportu. Natomiast projekt dotyczący świadectw kwalifikacji dla operatorów bezzałogowców jest już po uzgodnieniach międzyresortowych i - jak napisała Chylińska - "wejdzie w życie na pewno w ciągu dwóch-trzech tygodni".

Bardziej skomplikowanym zagadnieniem okazało się uregulowanie zasad bezzałogowych lotów poza zasięgiem wzroku operatora oraz lotów, gdy maszynę wprawdzie widać z ziemi, ale jest ona cięższa niż 25 kg. ULC przygotował odpowiedni projekt w ub.r., ale potem zdecydowano, że należy go dopracować. Zespół powołany w tym celu nie ma wyznaczonego terminu zakończenia prac.

Polska Agencja Żeglugi Powietrznej uznaje, że wobec braku przepisów wykonawczych – szczególnie rozporządzenia dotyczącego lotów poza zasięgiem wzroku - bezzałogowce mogą nad Polską latać, ale w wydzielonych strefach. Taką interpretację PAŻP uzasadnia troską o bezpieczeństwo; w przestrzeni niekontrolowanej to pilot - opierając się na obserwacji otoczenia - odpowiada za zachowanie odpowiedniej odległości od innych statków powietrznych. Jak monitorować otoczenie miałby bezpilotowiec, nie wiadomo, zwłaszcza że jego głowica obserwacyjna zwykle skierowana jest ku ziemi. W ub.r. do PAŻP trafiły 22 wnioski o wydzielenie przestrzeni powietrznej dla bezzałogowych systemów latających (BSL), Agencja zdaje sobie jednak sprawę, że większość tego typu operacji odbywa się poza wszelką kontrolą.

Na przeglądzie bezzałogowych pojazdów latających w Muzeum Techniki w Warszawie swe prace przedstawiło ok. 20 wystawców - od Instytutu Technicznego Wojsk Lotniczych przez firmy, które albo produkują drony, albo oferują usługi z ich wykorzystaniem, po uczelnie i studenckie koła naukowe. Wśród zaprezentowanych ponad 40 konstrukcji były zarówno samoloty, jak i śmigłowce, często wielowirnikowe.

Od 2010 r. startujące z ręki bezpilotowce FlyEye dostarcza Wojsku Polskiemu firma WB Electronics z Ożarowa Mazowieckiego. W połowie lutego podpisała kontrakt na kolejne 12 zestawów. Trafią do jednostek artylerii i dywizjonu rozpoznania powietrznego Wojsk Lądowych oraz do Wojsk Specjalnych.

Z kolei PZL Świdnik pracuje nad nową wersją swego lekkiego śmigłowca SW-4. Maszyna, oznaczona jako "Solo", ma być pilotowana opcjonalnie - latać z pilotem na pokładzie lub bez niego. "Prototyp w pierwszej połowie roku powinien latać jeszcze załogowo, a w drugiej połowie roku powinniśmy wykonać pierwszy lot bez pilota" - powiedział prezes PZL Świdnik Mieczysław Majewski.

Drony znajdują najrozmaitsze zastosowania cywilne i wojskowe. Służą geodetom i kartografom, pomagają w ochronie środowiska i zasobów naturalnych, wspomagają systemy kierowania ruchem lądowym oraz monitorują sieci energetyczne, obiekty strategiczne i pola uprawne. Na świecie coraz częściej używa się ich też do strzeżenia granic, jednak polska Straż Graniczna nie dysponuje takimi maszynami. Jak powiedziała rzeczniczka komendanta głównego SG Agnieszka Golias, na razie trudno też mówić, żeby były realne plany ich pozyskania.

Bezpilotowców używają armie na całym świecie - zarówno do rozpoznania, jak i atakowania przeciwnika. Wojsko Polskie na razie ma tylko maszyny rozpoznawcze, ale ogłoszone pod koniec 2012 r. plany przewidują, że pozyskanie latających dronów zdolnych także do wykonywania uderzeń. Armia zamierza nabyć cały wachlarz maszyn - od najmniejszych po operacyjne.

Z usług dronów korzystają też media - filmowcy, ekipy telewizyjne i fotoreporterzy. Nieduży śmigłowiec wielowirnikowy kupi niedługo jeden z fotoreporterów PAP, uzyskał już unijną dotację na ten cel. Stosowanie drona ma pozwolić uzyskiwać kadry, o które do tej pory było trudno - np. sfotografować niedostępne miejsca (w tym zalane przez powódź), imprezy sportowe (pokazać z góry startujący maraton czy skok o tyczce z innej niż zazwyczaj perspektywy), a także robić zdjęcia komercyjne, np. architektury.

PAP, lz

[fot: wojskopolskie.pl] 

Warto poczytać

  1. Ubostwo 16.10.2017

    Te dane niejednego zaszokują. Zobacz jak Polska walczy z ubóstwem

    W ostatnich latach ubóstwo w Unii Europejskiej spadło najbardziej w Polsce, a rosło najmocniej w Grecji - wynika z danych Eurostatu. Największe ryzyko ubóstwa występuje obecnie w Bułgarii, a najmniejsze w Czechach.

  2. Biurowiec 16.10.2017

    Pomimo lamentów totalnej opozycji gospodarka pędzi jak szalona! Jest kolejna prognoza

    Agencja Standard&Poor's Global Ratings podwyższyła szacunki dynamiki PKB Polski na lata 2019-20 do 3,5 proc. i 3,0 proc. rocznie z 3,0 proc. i 2,9 proc. prognozowanych w lipcu - wynika z datowanych na 13. października prognoz S&P. Do 3,5 proc. z 2,1 proc. zrewidowano szacunek inflacji na 2019 r.

  3. Kolejtory 16.10.2017

    Kolej może zarobić spore pieniądze. Rośnie zainteresowanie gruntami

    Spółka BGK Nieruchomości interesowała się gruntami kolejowymi PKP w 82 lokalizacjach, ostatecznie wybrała 17 dla programu Mieszkanie plus - poinformował Andrzej Olszewski, członek zarządu PKP, cytowany przez poniedziałkowy "Nasz Dziennik".

  4. LOT 14.10.2017

    Morawiecki: LOT wstaje z kolan

    Grupa LOT notuje rekordowe wyniki, najlepsze w ciągu ostatnich 10 lat - mówił wicepremier Mateusz Morawiecki podczas swojej wizyty w USA. Jak powiedział, firma ta nie tylko wstaje z kolan, ale staje się ważnym partnerem w Europie Środkowej.

  5. Swinoujscieport 14.10.2017

    Rosną przeładunki w Szczecinie i Świnoujściu

    Porty w Szczecinie i Świnoujściu w pierwszych dziewięciu miesiącach br. przeładowały o ponad 6 proc. więcej ładunków ropy, gazu i rudy niż w analogicznym okresie 2016 r.

CS148fotMINI

Czas Stefczyka 148/2017

PDF (10,17 MB)

pobierz najnowszy numer
archiwum numerów

Facebook