Jedynie prawda jest ciekawa

Gorące tematy:

Podatki spadną przed wyborami?

20.06.2015

"Ministerstwo Finansów pracuje nad zmianami w podatkach. Co może nam dać przed wyborami? Wyższą kwotę wolną? Odmrożenie skali podatkowej? Ulgę na innowacje? Niższy VAT od 2016 r.?" – zastanawia się portal „wyborcza.biz”.

Według portalu na konwencji Platformy Obywatelskiej, partia pokaże zarys swojego programu na jesienne wybory parlamentarne. Prawdopodobnie będą w nim pomysły korzystne dla podatników.

Polska kwota wolna na tle większości krajów europejskich wygląda po prostu śmiesznie. Nasze 3091 zł to marny ułamek tego, co mają inni. W Grecji to po przeliczeniu na złote ponad 20 tys., w Niemczech - grubo ponad 30 tys., w Wielkiej Brytanii - niemal 50 tys., w Hiszpanii - prawie 75 tys., a na Cyprze - aż 82 tys. Pewnie, że w części tych krajów zarobki są wyższe niż u nas.

Ale ta różnica daleka jest od tego, co się dzieje z kwotami wolnymi. Ta wiadomość przebiła się do głów polityków. Rzecznik praw obywatelskich Irena Lipowicz zaskarżyła nawet kwotę wolną do Trybunału Konstytucyjnego. Bo, jak tłumaczyła, jest ona tak niska, że nawet osoby z dochodami poniżej progu ubóstwa muszą płacić podatek.

Posypały się projekty i obietnice zwiększenia kwoty wolnej. Paweł Kukiz nie podawał konkretów, ale wspominał w tym kontekście o minimum egzystencji, czyli z grubsza, o podwojeniu kwoty wolnej. Koszt takiej podwyżki dla budżetu to około 14 mld zł. Andrzej Duda licytował wyżej - kwota wolna powinna jego zdaniem wynosić 8 tys. zł. Ministerstwo Finansów podliczyło koszt budżetowy takiej podwyżki na 17,6 mld zł, w tym ubytek dla samorządów - 8,7 mld zł. To bardzo duże pieniądze. Zeszłoroczny deficyt budżetu sięgnął 30 mld zł.

Mimo to w ciemno można przyjąć, że wczesną jesienią podwyżka kwoty wolnej będzie jedną z najczęstszych obietnic ze strony polityków. „Jeżeli mówimy, że nasza kwota wolna jest niższa od minimum socjalnego i że trzeba płacić podatek nawet od kwoty, która nie wystarcza na przeżycie, to jest tylko półprawda. Dzięki ulgom rodzina z trójką dzieci, w której każdy z małżonków zarabia niemal 3 tys. zł, nie płaci ani grosza PIT. W ustawie o podatku PIT jest ponad sto zwolnień” - mówił minister finansów Mateusz Szczurek.

Przekonywał, że nasze podatki i składki na ubezpieczenia nie są na tle Europy wysokie, że zerowy podatek zapłaciło 18 proc. podatników PIT i że jeśli dodamy do nich tych, którzy podatnikami PIT nie są, to okaże się, iż jedna trzecia dorosłych Polaków wcale nie płaci podatku dochodowego. Na pytanie, czy to oznacza, że podwyżki kwoty wolnej nie będzie, stwierdził: „Tego nie powiedziałem”.

Jeden z posłów Platformy powiedział niedawno, że kwota wolna powinna wzrosnąć do... 9 tys. zł. Takiej podwyżki trudno się jednak raczej spodziewać, bo kosztowałaby grubo ponad 20 mld zł rocznie i rozsadziłaby budżet państwa.

Prawdopodobnie więc PO, jeśli zaproponuje podwyżkę kwoty wolnej, to mniejszą. Każdy tysiąc podwyżki to dla budżetu koszt 3,5-4 mld zł rocznie. Wadą takiego rozwiązania jest to, że z wyższej kwoty wolnej skorzystają podatnicy zarówno z niskimi, jak i z wysokimi dochodami, którym to aż tak bardzo nie jest potrzebne.

W grę wchodzi też odmrożenie skali podatkowej i różnych limitów podatku od dochodów osobistych. Od początku 2009 r. obowiązuje nowa skala. Mamy w niej dwie stawki podatkowe - 18 i 32 proc. I dzielący je próg dochodowy 85 528 zł. Nowa skala zastąpiła tę z trzema stawkami: 19, 30 i 40 proc. Oznaczała obniżkę podatków. Od tego momentu próg ani drgnął.

To samo dotyczy kwoty wolnej od podatku i kwot kosztów uzyskania przychodu. Takie zamrożenie parametrów podatkowych oznacza ukrytą podwyżkę podatków. Fundacja CenEA, która specjalizuje się w ocenie skutków finansowych zmian w podatkach, policzyła, że tylko z tego powodu w zeszłym roku oddaliśmy budżetowi dodatkowo 3,93 mld zł. Co roku skutki utrzymującego się zamrożenia dla naszych kieszeni są wyższe.

CenEA przyjrzała się też stawkom podatkowym, bo w kampanii wyborczej z pewnością pojawią się propozycje ich zmian. Fundacja policzyła, że powrót z dzisiejszych stawek 18 i 32 proc. do poprzednich 19, 30 i 40 proc. dałby budżetowi dodatkowo 12,1 mld zł rocznie. O tyle więcej zapłaciłyby gospodarstwa domowe. Taka zmiana najwięcej kosztowałaby najbogatszych. To oni najwięcej zyskali na wprowadzeniu dwóch stawek.

Z kolei wprowadzenie dodatkowej, pośredniej stawki 25 proc. (mielibyśmy wtedy 18, 25 i 32 proc.) to dla nas strata 3,5 mld zł rocznie. I wówczas najwięcej musieliby dopłacić najbogatsi, ale też średnio zarabiający. Gdyby natomiast obniżyć niższą z obowiązujących dziś stawek, np. z 18 do 17 proc., dałoby to gospodarstwom domowym 5,4 mld zł oszczędności rocznie. Bogatsze gospodarstwa zyskałyby najwięcej.

Resort finansów  zapowiadał, że VAT może spaść przed 2017 r., jeśli wyjdziemy z procedury nadmiernego deficytu w finansach publicznych. Właśnie wyszliśmy. –„Pracujemy nad budżetem na przyszły rok. Jeszcze wszystko liczymy. Zastanawiamy się, na co będzie nas stać” - powiedział minister. Jak nieoficjalnie dowiedział się portal „wyborcza.biz”, resort poważnie rozpatruje obniżkę VAT od początku 2016 r. „Podstawowa spadłaby z 23 do 22 proc. Uszczupliłoby to dochody kasy państwa o 5-6 mld zł rocznie”.

Ryb, wyborcza.biz

Fot. [freeimages.com]

CS145fotMINI

Czas Stefczyka 145/2017

PDF (8,85 MB)

pobierz najnowszy numer
archiwum numerów

Facebook