Jedynie prawda jest ciekawa

Gorące tematy:

Parabanki zmorą Polaków

07.07.2014

Chociaż wydawało się, że głośna afera Amber Gold ostudzi zapał Polaków do ryzykownych inwestycji i korzystania z usług parabanków, to okazuje się, że jest wręcz przeciwnie. Prokuratury są zarzucane skargami na takie firmy – donosi „Rzeczpospolita”.

W ub.r. prokuratury rozpoczęły 92 nowe śledztwa, podczas gdy w ciągu ostatnich pięciu lat było ich w sumie 146 – wynika z nowego raportu Prokuratury Generalnej.

Sławomir W. z Orcan Software Investment SA w Gdańsku obiecywał klientom miesięczne oprocentowanie od 1,5 do 2,5 proc., czyli kilkakrotnie wyższe niż w bankach. Chętnych nie brakowało. Wpłacali pieniądze, które W. miał korzystnie inwestować m.in. na rynku walutowym. Ale zamiast spodziewanych zysków, 47 osób straciło 7,7 mln zł. Kilka dni temu prokuratura oskarżyła W. o działalność parabankową i oszustwo.

Takich firm jak Orcan, działających na zasadzie piramid finansowych, są setki. Ile dokładnie, nie wiadomo. Szacunki mówią nawet o kilkuset parabankach i firmach udzielających pożyczek ze środków klientów. Z ich usług może korzystać kilka milionów ludzi. „Zachęty są wciąż takie same, czyli głównie gwarantowanie wysokich zysków. To w ofertach parabanków się nie zmienia” - mówi „Rz" Maciej Krzysztoszek z Komisji Nadzoru Finansowego.

Na czarnej liście KNF jest dziś 56 firm prowadzących działalność bankową bez zezwolenia. Klienci topią w parabankach ogromne sumy. Raport pokazuje skalę strat: w 32 sprawach zakończonych w 2013 r. aktami oskarżenia (i jednej zakończonej warunkowym umorzeniem), a więc takich, w których straty zostały udowodnione, prawie 1,4 tys. osób straciło prawie 21 mln zł (statystycznie jeden pechowiec został naciągnięty na ok. 15 tys. zł). To tylko wycinek, bo w kraju toczy się obecnie ok. 200 takich śledztw

Sami pokrzywdzeni w doniesieniach wskazują straty wielokrotnie większe. 1,4 tys. osób naciągnęło parabanki w 32 sprawach, które w 2013 r. zakończyły się aktem oskarżenia. Z poprzedniego takiego raportu Prokuratury Generalnej powstałego po wybuchu afery Amber Gold wynikało, że w latach 2007 – 2012 poszkodowanych przez parabanki zostało 130 tys. osób.

Teraz straty wzrosły kilkunastokrotnie. W 2007 r. klienci twierdzili bowiem, że zostali naciągnięci na 168 mln zł. W 2012 r. – już na 2,1 mld zł. Częściej też naciągacze stają przed sądem. Niemal trzy czwarte spraw kończy się teraz aktem oskarżenia, wcześniej – co czwarta. Aktywniej wyławia nieuczciwe firmy Komisja Nadzoru Finansowego.

Śledztwa są skuteczniejsze zapewne dlatego, że trafiają teraz do prokuratur okręgowych, a rozproszone po kraju, dotyczące tej samej firmy są łączone. Dzięki temu łatwiej jest ocenić mechanizm działania czy zamiar oszustwa.

Większa liczba śledztw oznacza jednocześnie, że zagrożenie przestępczością parabankową rośnie. – Więcej takich przestępstw jest teraz wykrywanych przez organy ścigania, KNF i zgłaszanych przez pokrzywdzonych. Jednak niewątpliwie mamy do czynienia ze wzrostem przestępstw przeciwko konsumentom – mówi autor raportu Zdzisław Brodzisz z Prokuratury Generalnej.

Ryb, Rz

Fot. [PAP/Marcin Bielecki]


Słowa kluczowe:

finanse

,

parabank

,

prokuratura

,

śledztwa

CS139fotoMINI

Czas Stefczyka 139/2017

PDF (4,73 MB)

pobierz najnowszy numer
archiwum numerów

Facebook