Jedynie prawda jest ciekawa

Pakiet klimatyczny zagrożeniem dla Polski

21.01.2015

Eksperci twierdzą, że wprowadzenie pakietu klimatycznego, może mieć poważne konsekwencje dla Polski.


Pakiet klimatyczny UE uderza w polską energetykę, która jest uzależniona od węgla - w ciągu najbliższych lat Polska będzie musiała wydać miliardy złotych na budowę nowych bloków i płacić za uprawnienia do emisji CO2 - uważają eksperci. Jest jednak również szansą na nowe miejsca pracy w energetyce.

Unia Europejska uzgodniła na listopadowym szczycie, że ograniczy emisję CO2 o 40 proc. do 2030 r. (względem 1990 r.). Ale biedniejsze kraje, w tym Polska, będą mniej obciążone kosztami realizacji tych celów. Polska wywalczyła utrzymanie systemu darmowych pozwoleń na emisje do 2030 r. Do tej daty 40 proc. uprawnień do emisji CO2 kraje o PKB poniżej 60 proc. średniej unijnej (realne z 2013 r.), w tym Polska, będą mogły rozdawać elektrowniom za darmo.

Ekspert ds. energetyki prof. Władysław Mielczarski uważa, że z powodu wejścia w życie pakietu w najlepszym scenariuszu ceny energii dla odbiorców końcowych w Polsce wzrosną o ok. 30 proc., bez uwzględniania inflacji. "Czynniki wzrostu są dwa - pierwszy to zakup uprawnień, a drugi odnawialne źródła energii. Co więcej, nawet jeśli otrzymamy 40 proc. uprawnień darmowo, to za 60 proc. Musimy zapłacić, co spowoduje, że nasza energetyka będzie przeznaczała ok. 10-12 mld zł rocznie na zakup pozwoleń. 12 mld to dwa razy więcej, niż koszt bloku w Opolu. Polska energetyka zostanie obciążano potężnymi płatnościami i nie jest w stanie przenieść tych kosztów na odbiorów końcowych, w związku z tym będzie przejadała majątek" - powiedział.

Jak dodał, jeśli Polska miałaby zredukować emisje zgodnie z pakietem klimatycznym, to musiałaby do 2030 r. zamknąć wszystkie elektrownie węgla brunatnego, 90 proc. elektrowni węgla kamiennego i zastąpić je elektrowniami gazowymi. "O ile elektrownie węglowe można zamknąć, a elektrownie gazowe wybudować - to można sobie wyobrazić - to jednak w takiej sytuacji energetyka potrzebowałaby ok 30 mld metrów sześciennych gazu rocznie. Obecnie wykorzystujemy ok. 14 mld metrów sześciennych. Tak więc nie jest to realistyczne, nie mówiąc o miliardach złotych, które trzeba było na to przeznaczyć. Jesteśmy w takiej pętli i niewiele możemy zrobić" - zaznaczył.

Ekspert ds. energetyki Tomasz Chmal zgadza się z tym, że unijny pakiet będzie obciążeniem dla polskiej gospodarki. "Zgodziliśmy się na dalsze redukcje, a tym samym będziemy musieli ponieść ich koszty. Nie ma innych pieniędzy, jak tylko te, które są w naszych kieszeniach, czy kieszeniach przedsiębiorców. O pieniądze na inwestycje nie martwię się - będą dostępne od banków w postaci długoterminowych kredytów, jeśli oczywiście banki będą widziały, że będą miały zwrot z tych inwestycji. To będzie kosztować całą gospodarkę i wpłynie negatywnie na PKB" - powiedział.

Dodał, że jest druga strona medalu - rozwiązanie, jaki sposób "zarobić" na pakiecie. "Po to, żeby nie pozbawić się jednak wielkiego atutu, jakim jest bezpieczeństwo energetyczne w postaci własnych zasobów węgla, mocy i energii produkowanej na terytorium kraju. To jest wyzwanie - jak kształtować regulacje, żeby mix energetyczny był jak najbardziej korzystny dla państwa i obywateli. Kluczowym będzie zatroszczenie się o miejsca pracy w Polsce - tworzenie tych miejsc pracy zarówno w sektorze energii konwencjonalnej i niekonwencjonalnej, efektywność energetyczna. Tutaj potencjał jest. Czyli jeżeli OZE, to tylko takie, które tworzy miejsca pracy w Polsce. Daleki byłbym od wydawania pieniędzy na import energii i towarów" - podkreślił.

 

Zdaniem Georga Zachmanna, eksperta ds. energii brukselskiego think tanku Bruegel, biorąc pod uwagę liczbę uprawnień do emisji i przyznanych darmowych uprawnień, Polska mogłaby kontynuować obecną politykę z dużymi emisjami w elektrowniach węglowych i to potencjalnie utrzymałoby jej konkurencyjność w produkcji energii elektrycznej.

"Jednak to może wcale nie być z polskiej perspektywy przyszłościowa polityka, ponieważ w pewnym momencie liczba uprawnień zacznie się zmniejszać i staną się one droższe. Jeśli traktujemy zmiany klimatu poważnie, jest pewien limit emisji, które mogą być wyemitowane do atmosfery i jeśli wyemitujemy więcej przy obecnych, niskich cenach, mniej będziemy mogli wyemitować w przyszłości. Tak więc być może lepszym rozwiązaniem dla Polski byłoby zachowanie pewnej liczby uprawnień do emisji na przyszłość, zamiast używania ich teraz, aby spalać węgiel - produkowany w kopalniach, które nie są konkurencyjne - w elektrowniach, które działają na granicy konkurencyjności" - powiedział.

W 2008 roku negocjując pakiet energetyczno-klimatyczny na lata 2013-2020, mający na celu 20-proc. redukcję emisji CO2 na terenie UE, Polska i kraje regionu wywalczyły darmowe uprawnienia do emisji CO2 dla opartej na węglu elektroenergetyki. Liczba tych uprawnień co roku się zmniejsza, aby w 2020 r. sięgnąć zera. Jednak uzgodniony pod koniec października nowy unijny pakiet energetyczno-klimatyczny na lata 2020-2030 przewiduje utrzymanie bezpłatnych pozwoleń na emisje dla elektrowni.

Ponadto październikowe polityczne porozumienie przewiduje redukcję emisji CO2 o 40 proc. do 2030 r. oraz udział energii ze źródeł odnawialnych w UE na poziomie 27 proc. Efektywność energetyczna ma wzrosnąć w tym czasie o 27 proc.

mly/PAP

fot. Freeimages.com

CS145fotMINI

Czas Stefczyka 145/2017

PDF (8,85 MB)

pobierz najnowszy numer
archiwum numerów

Facebook