Jedynie prawda jest ciekawa

Gorące tematy:

Opcje przegranych banków

05.11.2012

Opcje bankowe wielokrotnie okazały się pułapką dla firm zbyt ufnych w rzetelność banków. Wygrywane przez poszkodowane przedsiębiorstwa procesy sądowe potwierdzają to.

Słynne opcje miały chronić biznes przed ryzykiem walutowym, gdy w ciągu siedmiu miesięcy, począwszy od sierpnia 2008 r., kurs euro wzrósł o ponad połowę – z 3,17 zł do 4,75 zł. Tymczasem nie tylko ich nie ochroniły, ale naraziły na wielkie  straty. Problem dotknął zarówno małe, jak i duże spółki.

Zbigniew Przybysz, założyciel i prezes firmy Kram, producenta opakowań z Dzierzgonia, która wygrała z ING Bankiem Śląskim w rozmowie z dziennikiem „Rzeczpospolita” mówi, że średnia strata na opcjach wyniosła 10 mln zł.

Produkująca urządzenia chłodnicze firma Byfuch wygrała z Bankiem Millennium W czasie opcyjnego boomu eksportowała ok. 95 proc. produkcji. Bank zaproponował przedsiębiorstwu tzw. TARN, nieznany wówczas w Polsce. Później okazało, że miało to rozwiązanie angielską nazwę „I kill you later" „zabiję cię później". Transakcja przewidywała tzw. wyłącznik zysku, a więc mechanizm powodujący rozwiązanie transakcji po przekroczeniu określonego poziomu zysku (dla drugiej strony – straty). Tymczasem okazało się, że wyłącznik dotyczył tylko firmy, a nie banku. Byfuch stracił 5,5 mln zł.

Innym zarzutem wobec banków jest to, że zawierały transakcje telefonicznie, których treść nie była zgodna z podpisanymi umowami ramowymi.

Większość wygranych spraw polega na unieważnieniem umowy, co oznacza, że banki muszą zwrócić firmom pieniądze.

Slaw/ Rzeczpospolita

[FOTO: sxc.hu]

CS139fotoMINI

Czas Stefczyka 139/2017

PDF (4,73 MB)

pobierz najnowszy numer
archiwum numerów

Facebook