Jedynie prawda jest ciekawa

Gorące tematy:

Norwegia nęci polskich przedsiębiorców

24.05.2014

Czy przed polskimi firmami m.in. z branży budowlanej, inżynieryjnej i projektowej otwierają się ogromne możliwości związane z potrzebami norweskiej gospodarki? Tak uważają eksperci, których zdaniem szansę na sukces stwarza zapotrzebowanie na zagranicznych wykonawców.

Zapotrzebowanie norweskiego rynku konstrukcyjnego jest tak duże, że chętnie witani są zagraniczni wykonawcy. Michael Bors z norweskiej agencji rządowej odpowiedzialnej za kolej (Jernbaneverket) powiedział dziennikarzom, że mile widziane są też polskie firmy.

Według Skandynawsko-Polskiej Izby Gospodarczej największą szansę na sukces w Norwegii mają polskie firmy z branży budowlanej, inżynieryjnej i projektowej. Wykwalifikowani pracownicy budowlani mogą znaleźć zatrudnienie przy usługach remontowych i pracach wykończeniowych. Prężnie rozwija się również branża związana z wydobyciem i przetwórstwem ropy i gazu, co stwarza szanse dla firm i specjalistów z tego sektora. Także branża stoczniowa i sektory pokrewne dają możliwości współpracy producentom elementów do statków, podzespołów, urządzeń elektrycznych, elektromechanicznych, elementów wyposażenia itp.

Norweski rynek mogą też próbować zdobyć firmy informatyczne zajmujące sę programowaniem. Inwestycje zaplanowane są również w obszarze  energii odnawialnej.

Norweski prawnik Lars Berntsen powiedział PAP, że można wygrywać kompetencjami i wydolnością, która na tamtejszym rynku jest  niewystarczająca. Najważniejsza jednak jest jakość - podkreślił.

- Cena jest bardzo ważna, ale nie jest to jedyne kryterium. Polskie firmy nie odniosą sukcesu w Norwegii tylko dzięki niższej cenie - tłumaczył.

Zwrócił też uwagę na koszty płac. Zgodnie bowiem z norweskim prawem polscy pracownicy muszą otrzymywać w Norwegii takie samo wynagrodzenie jak Norwegowie. Na tym gruncie nie można więc konkurować. Podobnie - wskazał - jeśli chodzi o materiały, gdyż norweskie firmy również mogą je kupować w Polsce.

Dyrektor Skandynawsko-Polskiej Izby Gospodarczej Agnieszka Kowalcze podkreśliła, że Norwegia, podobnie jak i pozostałe kraje skandynawskie, ma wysokie standardy jakości, które muszą spełniać usługi oraz produkty sprzedawane w tym kraju.

- Najlepiej, gdy są one udokumentowane i potwierdzone odpowiednimi certyfikatami. Warto zadbać o ich uzyskanie z odpowiednim wyprzedzeniem - radziła.

Pozyskanie rynku wymaga cierpliwości, długofalowego planowania oraz konsekwentnego budowania marki - przekonywał z kolei prezes Skandynawsko-Polskiej Izby Gospodarczej Carsten Nilsen. Zastrzegł jednak, że nie stanie się to szybko. - Firma musi dać się poznać i zdobyć zaufanie potencjalnych klientów. Ułatwieniem może być nawiązanie współpracy z norweskimi kontrahentami już w Polsce, poprzez lokalny oddział lub przedstawicielstwo firmy - powiedział. Jego zdaniem łatwiej później nawiązywać kolejne kontakty, gdy można oprzeć się na rekomendacji norweskiego partnera.

Podobnie uważa pierwszy sekretarz i kierownik Wydziału Promocji Handlu i Inwestycji ambasady RP w Oslo Mariusz Biedrzycki. - Nad pozyskaniem norweskiego klienta tzeba się solidnie napracować. Jeżeli ktoś myśli, że wysłanie maila wywoła reakcję, to się grubo myli. Za mailem trzeba wykonać kilkanaście telefonów" - powiedział PAP. Według niego pierwsza rzecz, na którą Norwegowie zwracają uwagę w przypadku potencjalnego partnera biznesowego, jest strona internetowa firmy - ważne jest to, by miała wersję angielską.

Jak mówił, głównymi wykonawcami na norweskim rynku zwykle są największe firmy norweskie, ewentualnie szwedzkie, duńskie lub niemieckie, cieszące się w Norwegii prestiżem; Polacy co najwyżej są podwykonawcami.

Biedrzycki przyznał, że Norwegowie zazwyczaj myślą o Polsce stereotypowo, ale jak już się do nas wybiorą - są zachwyceni.

- Przecież Kraków, Gdańsk, Wrocław, nie mówiąc o Warszawie, to większe miasta niż Oslo - dodał.

Według niego podstawowym warunkiem obecności na norweskim rynku jest znajomość angielskiego. Poza tym, jeżeli dana firma chce świadczyć usługi w Norwegii, musi się zapoznać z miejscowym prawem. - Firma polska nie może po prostu przyjechać i świadczyć usługi; są pewne wymogi formalne, informacyjne wobec organów podatkowych, które każda zagraniczna firma musi wypełnić - instruował.

Wskazał też kilka przykładów norweskiej specyfiki. - Norwegowie myślą bardzo schematycznie i systemowo - mają wypracowany jeden schemat i się go trzymają, więc jeżeli coś idzie niezgodnie ze schematem, to się w tym gubią. Podobnie działa norweskie prawo, od którego nie ma specjalnych wyjątków, klauzul etc. W efekcie zasady są jasne, a prawo mniej skomplikowane, niż np. w Polsce - opisywał.

Radził też, by wszelkie ustalenia mieć na piśmie. - Inaczej partnerzy mogą się łatwiej wycofać. Nie jest żadnym faux pas wysłanie im podsumowania ustaleń. Zazwyczaj są przewidywalnymi, terminowymi kontrahentami. Nieco gorzej bywa z solidnością norweskich firm prowadzonych przez imigrantów - dodał. Zastrzegł jednak, że pewne problemy w komunikacji może wywoływać różnica w stosowaniu zwrotów grzecznościowych - w Norwegii każdy zwraca się do siebie na ty, ale to nie oznacza wcale, że traktują się jak bliscy znajomi. Należy więc mieć tego świadomość i się zanadto nie spoufalać - mówił.

Decydując się na prowadzenie biznesu w Norwegii, trzeba brać pod uwagę to, że bardzo dużo czasu zajmuje tu podejmowanie decyzji - wskazał Biedrzycki. Radził, by nie wywierać na Norwegów nacisków i czegokolwiek wymuszać. To powoduje - jak tłumaczył, że stają się zestresowani, to ich "usztywnia". Lepiej też na nich nie krzyczeć i nie podnosić głosu; emocje powinno się trzymać na wodzy.

Biedrzycki zwrócił uwagę, że w Norwegii nie ma ogólnie ustalonej płacy minimalnej. Natomiast są tzw. umowy taryfowe, czyli minimalne stawki ustalane dla poszczególnych branży - stoczniowej, budowlanej, rolniczej czy sprzątającej, ustalane w toku negocjacji z udziałem m.in. związków zawodowych. To branże, w których pracuje dużo obcokrajowców i Norwegowie obawiają się dumpingu płacowego.

Stawki zależą od poziomu wykwalifikowania danego pracownika. Informacje na temat ich wysokości na bieżąco publikowane są po polsku na stronie norweskiej inspekcji pracy. Umieszczanie informacji po polsku - według niego - wynika z tego, że nasi rodacy są najliczniejszą mniejszością narodową w Norwegii; oficjalnie zarejestrowanych jest na stałe 91 tys. Polaków, a sezonowo może to być nawet 150 tys.

Marek Korowajczyk z departamentu promocji i współpracy dwustronnej Ministerstwa Gospodarki powiedział PAP, że problemem występującym w naszych relacjach gospodarczych z Norwegią jest brak rozstrzygnięcia kwestii podwójnego opodatkowania. Rzutuje to na funkcjonowanie w tym kraju polskich jedno-, dwu czy trzyosobowych firm. W efekcie polskie firmy muszą tam płacić zaliczki na podatek dochodowy, mimo że deklarują płacenie podatków w naszym kraju. Muszą więc zapłacić zaliczkę, a potem długo czekać na zwrot. Oznacza to zamrożenie kapitału, co dla małych firm jest dotkliwe.

Według informacji Wydziału Promocji Handlu i Inwestycji ambasady RP w Oslo współpraca gospodarcza pomiędzy Polską a Norwegią, wyrażona wartością wymiany towarowej, z roku na rok ulega poprawie. Od 2004 r., kiedy Polska weszła do UE, polsko-norweskie obroty handlowe wzrosły blisko trzykrotnie, z 2,1 mld euro do nieco ponad 6 mld euro w roku 2013. W tym samym czasie polski eksport do Norwegii zwiększył się z 1,1 mld euro do 3,1 mld euro, a import z 1 mld euro do 2,9 mld euro.

Norwegia jako docelowy rynek dla polskich produktów w 2013 r. zajęła 15. miejsce pod względem eksportu z Polski (w 2012 r. było to miejsce 17.) oraz 14. pod względem importu do Polski (w 2012 - 18 miejsce).


Greg/PAP
[fot. Wikimedia Commons/Leif-Harald Ruud/licencja CC BY-SA 3.0]



Zainteresował Cię artykuł? Znajdź nas na Facebooku!
Słowa kluczowe:

rynek

,

Norwegia

,

płace

,

koszty

,

firmy

Warto poczytać

  1. pod321 25.05.2017

    MF przeciwko agresywnym optymalizacjom podatkowym

    W przyszłym tygodniu resort finansów przedstawi projekt, który ma przeciwdziałać agresywnym optymalizacjom podatkowym - zapowiedział w czwartek w Sejmie wiceminister finansów Paweł Gruza.

  2. daneGUSstrzalkaSI 25.05.2017

    Optymistyczne dane GUS

    Kolejne optymistyczne dane płyną z raportów GUS. Rosną zamówienia w przemyśle, obroty w handlu. Zwiększa się też liczba budowanych mieszkań.

  3. prac21 25.05.2017

    Stopa bezrobocia spadła do 7,7 proc.

    Stopa bezrobocia w kwietniu wyniosła 7,7 proc. wobec 8,1 proc. w marcu - podał w czwartek GUS.

  4. erdoganSIpapepaturcja 24.05.2017

    Erdogan zarobił na puczu?

    Przez osiem miesięcy od udaremnionej próby zamachu stanu w Turcji władze przejęły kontrolę nad 879 firmami o łącznej wartości 11,32 mld dolarów, albo je przejmując, albo wyznaczając swoich administratorów - podał kierujący tymi spółkami państwowy fundusz.

  5. tomatoes-946377STEF 24.05.2017

    Wysokie straty w rolnictwie na skutek klęsk żywiołowych

    Klęski żywiołowe dotknęły ponad 7 tys. gospodarstw rolnych.

  6. morawieckifuttechSI 24.05.2017

    Morawiecki: Polska ma szansę stać się Doliną Krzemową

    Coraz więcej twórczych projektów powstaje w Polsce i krajach Europy Środkowej - powiedział w środę podczas Kongresu FutureTech wicepremier, minister rozwoju i finansów Mateusz Morawiecki, który wyraził nadzieję, że Polska ma szansę stać się nową Doliną Krzemową.

  7. money-2-1240719-12701x714s54b56s4bs5b 24.05.2017

    MF: Deficyt budżetowy spadł do 0,9 mld zł

    Deficyt po kwietniu stanowi 1,5 proc. z dopuszczonego tegoroczną ustawą budżetową deficytu w wysokości 59,3 mld zł.

  8. enert54 24.05.2017

    Ponad 50 mld zł na transformację polskiej energetyki

    Transformacja polskiej energetyki w ciągu 20 lat będzie kosztowała powyżej 50 mld zł - ocenił w środę minister energii Krzysztof Tchórzewski.

CS143fotMINI

Czas Stefczyka 143/2017

PDF (5,50 MB)

pobierz najnowszy numer
archiwum numerów

Facebook