Jedynie prawda jest ciekawa

Niemcy chcą zarabiać na polityce klimatycznej

03.12.2015

Dzięki globalnej redukcji emisji Berlin chce z jednej strony zapobiec zmianom klimatycznym, ale też stworzyć bodziec dla eksportu niemieckich przedsiębiorstw z branży technologii ochrony środowiska - twierdzi Rafał Bajczuk z Ośrodka Studiów Wschodnich.

Zdaniem analityka w interesie Berlina leży, by największe gospodarki świata konkurujące z opartą na eksporcie gospodarką niemiecką przyjęły politykę klimatyczną, jaką Niemcy realizują od lat 90. XX wieku.

"Poprzez globalną redukcję emisji Berlin chce zapobiec globalnym problemom wywołanym przez zmiany klimatu oraz równocześnie stworzyć bodziec dla eksportu niemieckich przedsiębiorstw z branży technologii ochrony środowiska" - napisał w raporcie analityk Ośrodka Rafał Bajczuk.

Autor opracowania zauważa, że zabiegi dyplomatyczne Niemiec wokół szczytu klimatycznego w Paryżu rozpoczęły się już w 2014 roku. W marcu tego roku Niemcy podpisały z Francją porozumienie dotyczące współpracy w sprawie polityki klimatycznej i szczytu klimatycznego w 2015 roku. Na forum UE Berlin popierał najwyższy spośród dyskutowanych cel redukcji emisji w UE do 2030 roku na poziomie co najmniej 40 proc. - ostatecznie ten cel Rada Europejska przyjęła w październiku 2014 roku i z takim mandatem negocjacyjnym państwa członkowskie UE pojechały do Paryża. Do tego w 2015 roku Niemcy, które przewodniczyły grupie G7, doprowadziły do przyjęcia deklaracji, zgodnie z którą członkowie grupy zobowiązują się do przyjęcia prawnie wiążącego porozumienia na paryskiej konferencji, gwarantującego utrzymanie wzrostu temperatury poniżej 2 st. C oraz dekarbonizację swoich gospodarek do końca stulecia. Niemcy, podobnie jak UE, wspierają podpisanie prawnie wiążącego porozumienia, które zagwarantuje utrzymanie wzrostu średniej temperatury na świecie poniżej 2 st. C.

Zdaniem Bajczuka, podczas paryskiego szczytu Niemcy będą lobbować za zawarciem porozumienia dwutorowo. Po pierwsze przez zwiększenie finansowej na rzecz redukcji emisji w krajach rozwijających się. Po drugie przez przedstawienie realizacji ambitnej polityki redukcyjnej w swoim w kraju.

"Nowe porozumienie klimatyczne ma zerwać z wcześniejszym podziałem na państwa uprzemysłowione, które w poprzednim okresie musiały redukować emisje i państwa rozwijające się, w tym Chiny i Indie, które nie musiały ich redukować. Berlin chce np., żeby państwa afrykańskie wspierały niemieckie postulaty negocjacyjne w zamian za pomoc finansową. Celem rządu jest zwiększenie środków na politykę klimatyczną w krajach rozwijających się do 4 mld euro rocznie do 2020 roku oraz
przeznaczenie większej liczby kredytów z państwowego banku KfW. Ponadto Niemcy będą przypominać o celu wsparcia biednych krajów w walce z globalnym ociepleniem przez kraje uprzemysłowione w wysokości 100 mld USD rocznie od 2020 roku - takie zapowiedzi przyjęto podczas konferencji klimatycznej w Kopenhadze w 2009 roku i potwierdzono na zeszłorocznym szczycie G7" - napisał Bajczuk.

Jak zauważył, już w czasie trwania konferencji w Paryżu Niemcy zadeklarowały, że przeznaczą do 2020 roku 3 mld euro na rozwój odnawialnych źródeł energii w Afryce oraz 1,1 mld dol. na ochronę lasów równikowych. "Te działania mają nie tylko popchnąć kraje rozwijające się do przyjęcia porozumienia, ale są równocześnie zgodne z celami niemieckiej polityki rozwojowej, której roczne koszty wynoszą ok. 13 mld euro" - zaznaczył.

Autor opracowania zauważa, że aby być wiarygodnym liderem polityki klimatycznej, Berlin musi realizować cele polityki klimatycznej w kraju. Ale - jak zauważa - to zadanie niełatwe, bo w latach 2011-2013 emisje gazów cieplarnianych w RFN wzrastały. Działo się tak przede wszystkim ze względu na wzrost zużycia węgla w elektroenergetyce.

"Ten trend przerwano w 2014 roku. W grudniu ubiegłego roku rząd przyjął strategię redukcji emisji, zgodnie z którą emisje gazów cieplarnianych w Niemczech do 2020 roku mają spaść o 40 proc. w porównaniu z 1990 rokiem. Oznacza to konieczność zmniejszenia emisji o ok. 20 proc. w ciągu najbliższych pięciu lat" - twierdzi analityk.

Aby osiągnąć cele strategii, niemiecki rząd przeznaczył dodatkowe kwoty z budżetu federalnego na termomodernizację budynków oraz wyznaczył cele redukcji emisji w sektorze elektroenergetycznym, transporcie czy gospodarce odpadami. Próba zamknięcia najstarszych elektrowni na węgiel brunatny w bieżącym roku zakończyła się niepowodzeniem i po protestach rząd stworzył tzw. rezerwę mocy, co w praktyce oznacza, że odbiorcy prądu muszą opłacać elektrownie węglowe za gotowość do produkcji, by te nie emitowały CO2.

"W dalszej perspektywie rezygnacja z energetyki węglowej będzie konieczna, przy założeniu, że Niemcy będą realizowały plan redukcji emisji o 80-95 proc. do 2050 roku. Tydzień przed rozpoczęciem konferencji klimatycznej minister środowiska zapowiedziała, że w obecnej kadencji rządu przedstawi plan rezygnacji Niemiec z energetyki węglowej w ciągu 20-25 lat. Równocześnie Niemcy nadal należą do największych emitentów gazów cieplarnianych w UE w przeliczeniu na mieszkańca. Berlin chroni
także niektóre branże przed skutkami polityki klimatycznej, przede wszystkim przemysł motoryzacyjny, a na forum UE konsekwentnie lobbuje za regulacjami, które nie zaszkodzą sprzedaży najbardziej emisyjnych niemieckich samochodów osobowych" - czytamy w opracowaniu.

Bajczuk zauważa jednocześnie, że w dłuższym okresie Berlin chce zarabiać na polityce klimatycznej. "Strategia transformacji energetycznej oraz budowa zeroemisyjnej gospodarki jest dla Niemiec sposobem na promocję kraju i znalezienie nowego kierunku produkcji i eksportu" - zauważa.

Jak dodał, już teraz Niemcy mają najwyższy na świecie udział w handlu towarami i usługami z obszaru ochrony środowiska i klimatu, a niemiecka polityka rozwojowa stanowi wsparcie dla gospodarki.

"W ramach projektów rozwojowych, w których uczestniczą niemieckie firmy, państwo przejmuje na siebie ryzyko i koszty wejścia z nowymi produktami na rynki krajów rozwijających się. Poprzez politykę klimatyczną Niemcy chcą budować markę kraju dbającego o środowisko i oferującego innowacyjne produkty" - napisał autor raportu.

ansa/PAP

Warto poczytać

  1. modzelewski11012018 11.01.2018

    Prof. Modzelewski: przystąpienie do strefy euro to decyzja charakterze ustrojowym i politycznym

    "Ustrój pieniężny danego kraju stanowi podstawową wartość konstytucyjną, a uprawnienia Banku Centralnego w dziedzinie emisji są uregulowane ustawą zasadniczą".

  2. samsung 11.01.2018

    Francja: Pozew przeciwko Samsungowi za reklamy wprowadzające w błąd

    Dwie francuskie organizacje pozarządowe poinformowały w czwartek o złożeniu w sądzie w Paryżu pozwu przeciw koncernowi Samsung i jego francuskiej filii z powodu reklam wprowadzających w błąd i łamania praw pracowników, czego firma miała dopuścić się w Chinach.

  3. 1270rafalskaministerbiala 11.01.2018

    Rafalska: nic na to nie wskazuje, że będzie trzeba zwiększać finansowanie na "500 plus"

    Ok. 24,5 mld zł - taką kwotę w budżecie na 2018 r. zaplanowano na program "500 plus". Nic nie wskazuje na to, że będzie trzeba ją powiększać- powiedziała minister Elżbieta Rafalska

  4. Londyn 03.01.2018

    Wielka Brytania chce przystąpić do umowy handlowej w Azji

    Przedstawiciele rządu Wielkiej Brytanii przeprowadzili nieformalne rozmowy ws. przystąpienia kraju do zrzeszającej 11 państw azjatyckich Transpacyficznej Umowy o Wolnym Handlu (TPP), co ma pobudzić brytyjski eksport po Brexicie - podaje w środę "Financial Times".

  5. 1270lot 02.01.2018

    LOT zarobił w 2017 r. ponad 280 mln zł na działalności podstawowej

    Polskie Linie Lotnicze LOT w ubiegłym roku zarobiły ponad 280 mln zł na działalności podstawowej, czyli przewozie pasażerów - poinformował we wtorek prezes spółki Rafał Milczarski. To o ok. 100 mln zł więcej niż w 2016 r. Linia w ub.r. przewiozła prawie 7 mln pasażerów.

  6. 1270sklepikzmarzenami 30.12.2017

    Od Nowego Roku koniec z bezpłatnymi foliówkami w sklepach

    Od 1 stycznia 2018 roku do każdej plastikowej torby przy kasie doliczana będzie opłata recyklingowa na poziomie 20 groszy.

  7. 127010mln 29.12.2017

    W Polsce przybędzie 10 mln nowych numerów w sieciach komórkowych

    W Polsce przybędzie 10 mln nowych numerów komórkowych rozpoczynających się cyframi 45 - poinformował resort cyfryzacji w piątkowym komunikacie. Dodano, że to efekt znowelizowanego rozporządzenia ministra cyfryzacji w sprawie planu numeracji krajowej.

  8. 1270mokoturysty 29.12.2017

    Sylwestrowy wypad do Zakopanego? Bez szans

    W polskich kurortach trudno już znaleźć nocleg na sylwestrowy weekend

CS151fotMINI

Czas Stefczyka 151/2018

PDF (5,47 MB)

pobierz najnowszy numer
archiwum numerów

Facebook