Jedynie prawda jest ciekawa

Ministerstwo tłumaczy się z cen rzepaku

02.08.2013

Niskie ceny rzepaku są wynikiem m.in. nadpodaży tego surowca - tłumaczy resort rolnictwa. Wskazuje też na spadek zapotrzebowania na to ziarno ze strony przemysłu paliwowego. W tym roku rzepak jest nawet o połowę tańszy niż w ub.r.

W ubiegłym roku ceny rzepaku były rekordowo wysokie, osiągając nawet ponad 2 tys. zł za tonę. Korzystna koniunktura przełożyła się na decyzje rolników o zwiększeniu produkcji. W efekcie w tym roku areał tej uprawy wynosi ok. 930 tys. ha, czyli jest to największa powierzchnia zasiewów w historii uprawy rzepaku w naszym kraju.

GUS wstępnie oszacował, że w Polsce będą w 2013 r. rekordowe zbiory na poziomie 2,5 mln to czyli prawie o 30 proc. wyższe niż w ubr. Dobry zbiory zapowiadają się też w całej UE. Komisja Europejska ocenia, że wyniosą one 20,7 mln ton, czyli będą o 7 proc. wyższe w stosunku do 2012 r.    

Według notowań resortu rolnictwa, cena rzepaku w ostatnim tygodniu lipca br. wyniosła średnio 1503 zł/t i była niższa od ceny ubiegłorocznej o ok. 26 proc. Ministerstwo ponadto zwraca uwagę, że rzepak także tanieje na światowych giełdach. W czwartek na giełdzie Matif kosztował ok. 340 euro/t (ok. 1444 zł/t), a tydzień wcześniej ok. 372 euro/t (ok. 1576,5 zł/t).    

Według Krajowego Zrzeszenia Producentów Rzepaku, w czwartek za rzepak firmy skupowe płaciły od  1140 zł do 1368 zł/t. Najwięcej rolnik dostawał w zakładach tłuszczowych za zakontraktowany surowiec.   

Na niskie ceny rzepaku i zbóż zwróciła uwagę Krajowa Rada Izb Rolniczych. Cena rzepaku w naszym kraju dotychczas była wyznaczana na podstawie notowań tego surowca na francuskiej giełdzie Matif. Obecnie w Polsce rzepak jest tańszy niżby to wynikało z notowań giełdowych.

W opinii samorządu rolniczego kwestię tak dużej różnicy między ceną Matif, a ceną skupu rzepaku, należałoby sprawdzić pod kątem ewentualnej zmowy cenowej zakładów przetwórczych i skupowych. KRiR wystąpił pod koniec ubiegłego tygodnia do resortu rolnictwa o podjęcie działań w tej sprawie. Interwencji w związku z niskimi cenami zbóż domaga się też NSZZ "Solidarność" RI.

Resort poinformował, że zwrócił się do Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów z prośbą o sprawdzenie czy nie ma zmowy cenowej przedsiębiorców prowadzących skup zbóż.  

Ministerstwo odpiera też zarzuty jakoby do Polski sprowadzono duże ilości taniego rzepaku z Ukrainy. Według byłego ministra rolnictwa i działacza PJN Wojciecha Mojzesowicza, ziarno pochodzi z okolicy Czarnobyla. Kujawsko-pomorscy rolnicy spotkali się w tej sprawie kilka dni temu z wojewodą pomorskim. Interwencji w tej sprawie chcą też związkowcy z "Solidarności" RI.  

Z danych resortu wynika, że od początku 2013 r.  do końca lipca sprowadzono do Polski 52,7 tys. ton rzepaku , w tym z Ukrainy 50,8 tys. ton. W analogicznym okresie 2012 roku sprowadzono do Polski 183 tys. ton, w tym z Ukrainy prawie 178 tys. ton. Oznacza to zmniejszenie importu o około 70 proc. W lipcu br. roku przywieziono do naszego kraju 9,8 tys. ton rzepaku, w stosunku do 29,7 tys. ton w roku ubiegłym.

Stawka celna na przywóz nasion rzepaku z Ukrainy wynosi "0".

Resort poinformował, że minister zwrócił się także do Rządowego Centrum Bezpieczeństwa i do Ministerstwa Spraw Wewnętrznych z zapytaniem co do możliwości napłynięcia przez granicę polsko-ukraińską napromieniowanego rzepaku z rejonu Czarnobyla. Organy te zapewniły jednak, że transporty są stale kontrolowane i w ostatnim półroczu nie stwierdzono takich przypadków.  

W sprawie rzepaku rzekomo sprowadzanego z Czarnobyla głos zabrało Polskie Stowarzyszenie Producentów Oleju (PSPO). W przesłanym do PAP oświadczeniu  informuje, że "zdecydowana większość zakładów tłuszczowych nie kupuje w ogóle rzepaku z Ukrainy w tym sezonie" Członkowie PSPO przerabiają ok. 95 proc. rzepaku z krajowej produkcji.

Według Stowarzyszenia, "niewielkie ilości, które są sprowadzane aktualnie zza wschodniej granicy podlegają restrykcjom wwozu na teren UE". Dodaje, że "nieprawdziwa jest zatem informacja jakoby do Polski był sprowadzany rzepak skażony".

"Rozpowszechnianie przez NSZZ RI "Solidarność" informacji typu "zatruty rzepak z Czarnobyla" wprowadza w błąd opinię publiczną i wywołuje niepokój konsumentów o jakość produktów finalnych, czyli olejów i margaryn" - stwierdza PSPO. I argumentuje, że takie plotki mogą doprowadzić do zahamowania skupu rzepaku z powodu zagrożenia spadkiem sprzedaży polskiego oleju rzepakowego, a także pasz rzepakowych.

PAP/kop
[Fot. wikipedia]
CS145fotMINI

Czas Stefczyka 145/2017

PDF (8,85 MB)

pobierz najnowszy numer
archiwum numerów

Facebook