Jedynie prawda jest ciekawa

Koszty unijnej biurokracji

02.12.2012

Londyn chce odchudzić 55-tysięczną armię eurokratów zarabiających 2,6-18 tys. euro. Przy okazji negocjacji nowego budżetu UE rozgorzała debata o kosztach unijnej administracji, na którą ma iść w latach 2014-20 62,5 mld euro, w tym ponad 10 mld na emerytury.

Na ostatnim szczycie UE ws. budżetu UE administrację oszczędzono. Przewodniczący Rady Europejskiej Herman Van Rompuy zaproponował tu cięcia w wysokości pół miliarda z przewidzianej przez Komisję Europejską puli 63 mld na siedem lat. Eurokraci przeczuwają jednak, że cięcia mogą być większe. Kiedy trwał szczyt, związki zawodowe były w gotowości do strajków. Brytyjski premier David Cameron żądał redukcji rzędu 15-20 mld euro w administracji, potem ograniczył się do 6 mld.

Komisja Europejska, główny organ wykonawczy UE i największa unijna instytucja (zatrudnia prawie 30 tys. osób, a jej budżet administracyjny to 3,3 mld rocznie, czyli 40 proc. wszystkich wydatków administracyjnych UE), odrzuca ataki Londynu o rozrzutność. Przekonuje, że administracja stanowi "zaledwie" 6 proc. budżetu UE i jest tańsza niż administracje krajowe.

"Wątpię, by tym, co chcą cięć, zależało na zwiększeniu efektywności. Raczej chodzi im o osłabienie instytucji takich jak KE czy Parlament Europejski" - mówił niedawno szef KE Jose Barroso. Zdaniem KE drastyczne cięcia w zarobkach zniechęcą wykwalifikowanych kandydatów do pracy w UE; już teraz w instytucjach UE brakuje chętnych do pracy Brytyjczyków.

Na pensje 55 tys. urzędników idzie mniej niż połowa unijnych wydatków na administrację. W 2012 roku wydano na nie 4,5 mld euro (czyli przez 7 lat 31 mld euro). Zarobki urzędników wahają się od 2,6 tys. euro miesięcznie dla świeżo zatrudnionej sekretarki do ponad 18 tys. brutto dla najwyższych rangą dyrektorów generalnych i ich zastępców. Ponad 20 tys. euro na miesiąc zarabiają komisarze i sędziowie Trybunału UE. Osobną kategorią stanowią tzw. pracownicy kontraktowi, zatrudniani na czas określony. Ostatnio KE zatrudnia ich coraz więcej, by nie tworzyć dodatkowych etatów i oszczędzać. Stanowią już 20 proc. wszystkich zatrudnionych; zarabiają znacznie mniej: od 1850 do 6 tys. euro brutto.

Od pensji eurokratów odliczany jest podatek, który rośnie wraz z zarobkami, ale i tak jest znacznie niższy niż podatki dochodowe w państwach członkowskich. Np. od płacy 3 tys. euro pobiera się niespełna 300 euro, a od 6 tys. euro - ok. tysiąca euro. Poza tym eurokraci płacą składkę emerytalna (11 proc.) i podatek solidarnościowy (5,5 proc., ma wzrosnąć do 6 proc.), które wracają do budżetu UE (to w sumie około 1 mld euro rocznie). Z tego zasilane są m.in. emerytury urzędników (średnia wynosi 4,3 tys. euro), na które w samym 2013 r. potrzeba aż 1,4 mld euro. Koszty emerytur będą rosły (ponad 10 mld euro w ciągu siedmiu lat), biorąc pod uwagę, że UE to względnie nowa instytucja, gdzie niedawno zaczęła się pierwsza duża fala przechodzenia na emeryturę.

Wraz z rozszerzeniem UE i rosnącą liczbą dość młodych urzędników z nowych państw UE, rosną też koszty szkół europejskich dla ich dzieci. W 2013 roku te szkoły (eurokraci za nie nie płacą) kosztowały budżet UE 180 mln euro (czyli ponad 1 mld w ciągu siedmiu lat).

Nie tylko Londyn, ale aż 17 państw (nie było wśród nich Polski) domagało się już w 2011 roku w liście  do KE "bardzo znacznych redukcji w wydatkach obejmujących pensje, emerytury i przywileje" urzędników. Domagali się m.in. redukcji 16-procentowego dodatku za rozłąkę. Ten dodatek urzędnicy otrzymują na stałe bez względu na to, czy z rodzinami przeprowadzili się do Belgii, kupili tam domy i posłali dzieci do szkół. "17" chciała, by dodatek zmniejszyć do 10 proc. i przyznawać tylko przez 5-10 lat od momentu rozpoczęcia pracy.

Po długich negocjacjach ze związkami zawodowymi KE zaproponowała w 2011 r. reformę administracji, która wciąż nie weszła w życie z braku porozumienia państw. Wiele z nich uważa, że nie idzie wystarczająco daleko (KE pozostawiła np. bez zmian dodatek za rozłąkę). Reforma przewiduje
natomiast likwidację 5 proc. miejsc pracy (m.in. przez niezastępowanie funkcjonariuszy odchodzących na emerytury) do 2017 r., wydłużenie wieku emerytalnego z obecnych 63 do 65 lat (Londyn domagał się na szczycie 68 lat), wydłużenie tygodnia pracy z 37,5 do 40 godz. i redukcję niektórych przywilejów finansowych (w tym np. dodatku na podróże do kraju pochodzenia) oraz likwidację rozporządzenia o obowiązkowej automatycznej indeksacji.

KE dostrzega w postulatach Camerona wiele populizmu. Wskazuje, że np. brytyjscy urzędnicy w kraju odchodzą na emeryturę w wieku 60 lat (tylko ci niedawno zatrudnieni w wieku 65), pracują po 37 godzin tygodniowo (a w Londynie 36), a najwyżsi rangą urzędnicy zarabiają po ponad 21 tys. euro. Ale wśród nieoficjalnych wypowiedzi dyplomatów państw członkowskich, a także w prasie, dominuje opina, że unijną administrację da się odchudzić bardziej niż zaproponowała KE.

Najczęściej wskazywany przykład marnowanych wydatków europejskiego podatnika to comiesięczne podróże europosłów i kilku tysięcy urzędników do Strasburga na czterodniowe sesje Parlamentu Europejskiego. Szacuje się, że rocznie generuje to koszt około 240 mln euro. Zmienić to trudno, bo zapis o organizacji 12 sesji PE w Strasburgu rocznie jest w traktacie UE. Cały budżet PE, drugiej po KE  największej instytucji, to ponad 1,5 mld euro. Ponad 200 mln euro pochłaniają zarobki 736 europosłów.

Podważane są też rosnące koszty wynikające z powoływania kolejnych instytucji i agencji (trzeba jednak pamiętać, że o ich powstaniu zawsze decydują rządy), które wymagają nowych urzędników i kosztownych siedzib. Np. budżet dopiero co utworzonej Europejskiej Służby Działań Zewnętrznych już opiewa na 500 mln euro rocznie. Natomiast brak jeszcze tendencji, by wraz z rozwojem unijnej dyplomacji, kraje UE zaczęły zamykać swoje ambasady i w ten sposób oszczędzać.

Jeszcze większa krytyka dotyka tych instytucji, których znaczenie w procesie decyzyjnym UE jest ograniczone do wydawania opinii. To dotyczy np. Komitetu Ekonomiczno-Społecznego czy Komitetu Regionów. Ten pierwszy reprezentuje na forum unijnym przedstawicieli społeczeństwa obywatelskiego; zatrudnia 724 osoby i pochłania rocznie ponad 117 mln euro. W Komitecie Regionów pracuje 500 osób, a jego budżet roczny to 78 mln euro. Ci, którzy chętnie wiedzieliby zamknięcie tych instytucji, często zapominają jednak, że powstały one na życzenie państw i są ugruntowane w traktacie UE.

Wśród urzędników rozniosła się już wieść, że Cameron chce obciąć ich pensje o 10 proc. Kilku polskich urzędników wyrażało w rozmowie z PAP obawę, że główny ciężar cięć spadnie w pierwszym rzędzie na tych niedawno zatrudnionych, niższych rangą, czyli właśnie urzędników z nowych krajów UE. Na najwyższych stanowiskach, określanych w hierarchii urzędniczej od A9 do A16, ponad 90 proc. stanowią funkcjonariusze ze starych państw UE.

PAP/kop
[fot. sxc.hu]
Słowa kluczowe:

administracja

,

urząd

,

koszty

Warto poczytać

  1. Morawiecki20092017 22.09.2017

    Morawiecki: Mamy bardzo odważne założenia w gospodarce

    Przyjęliśmy bardzo odważne założenia makroekonomiczne, mikroekonomiczne, budżetowe, fiskalne, monetarne i regulacyjne - mówił w piątek Mateusz Morawiecki.

  2. Biedronkawiki 22.09.2017

    Założyciel Biedronki chwali Polskę. "Dobry kierunek do inwestowania"

    Alexandre Soares dos Santos, założyciel sieci Biedronka, w wywiadzie dla portugalskiej telewizji TVI24 wskazał Polskę jako dobry obszar do inwestowania. Podkreślił, że jest ona znacznie lepszym kierunkiem dla realizowania przedsięwzięć niż rodzima Portugalia.

  3. Lotnisko 22.09.2017

    Jest już szacunkowy koszt budowy Centralnego Portu Komunikacyjnego. To ogromna kwota

    Budowa Centralnego Portu Komunikacyjnego (CPK) może kosztować 30,9-34,9 mld zł; na obecnym etapie nie przesądzono o sposobie pozyskania finansowania - wynika z wykazu prac legislacyjnych i programowych rządu. Zakończenia podstawowego procesu inwestycyjnego planowane jest do 2027 r.

  4. Gry 22.09.2017

    Wiceminister finansów zapowiada wpływy z podatku od gier

    Resort finansów liczy, że planowane w tym roku wpływy z podatku od gier zostaną wykonane - powiedział PAP wiceminister finansów Wiesław Janczyk. Zwrócił uwagę m.in. na większe zainteresowanie legalnymi zakładami wzajemnymi.

  5. SKOKwiki 21.09.2017

    SKOK-i apelują o zmianę prawa

    Apelujemy do polityków o naprawienie ustawy o SKOK-ach, aby była bardziej adekwatna do specyfiki kas - mówił w czwartek prezes Kasy Krajowej Rafał Matusiak.

CS147fotMINI

Czas Stefczyka 147/2017

PDF (5,87 MB)

pobierz najnowszy numer
archiwum numerów

Facebook