Jedynie prawda jest ciekawa

Gorące tematy:

KNF znów reaguje za późno

08.01.2016

Pod nadzorem KNF upada kolejna instytucja finansowa w Polsce. Po głośnych i budzących olbrzymie wątpliwości upadkach SKOK-u Wołomin i SK Banku, w których ustanowieni przez Komisję zarządcy Komisaryczni do ostatnich chwil zwodzili klientów szansą na uratowanie ich oszczędności. Upadek SKOK-u Kujawiak to kolejny przykład nieskuteczności nadzoru. Wątpliwości dotyczące SKOK-u z Włocławka zgłaszała już przed laty Kasa Krajowa.

SKOK Kujawiak to niewielka, w skali całego sektora, spółdzielcza kasa. Ogłoszenie jej upadłości nie wpłynie na kondycję spółdzielczości finansowej, co podkreśla w komunikacie Kasa Krajowa – centralna instytucja sektora SKOK.

Kasa Krajowa już przed laty stawiała trafne diagnozy dotyczące kondycji SKOK-u Kujawiak. Rodzi się zatem pytanie, dlaczego – po raz kolejny – Komisja Nadzoru Finansowego, zarządzana przez Andrzeja Jakubiaka, byłego współpracownika Hanny Gronkiewicz-Waltz, nie podjęła działań mających ochronić depozyty oszczędzających w „Kujawiaku” spółdzielców. Dziś obowiązek wypłaty oszczędności spadnie na Bankowy Fundusz Gwarancyjny. Czy można było zapobiec tej sytuacji? Wszystko wskazuje na to, że tak.

SKOK Kujawiak przejęła spółdzielczą kasę Eurogrosz z Bydgoszczy, której działalność weryfikowała wówczas zarówno prokuratura, jak i CBŚ. W 2012 roku media przypominały doniesienia „Krajówki” - Lustratorzy z Kasy Krajowej SKOK wytknęli zarządowi „Kujawiaka” nieprawidłowości w przyznawaniu kredytów bez zabezpieczeń oraz spowodowanie wielomilionowej szkody, co poskutkowało doniesieniem do prokuratury - spółdzielcy przywołują wyniki kontroli oraz ubiegłoroczną wizytę funkcjonariuszy Centralnego Biura Śledczego we włocławskiej siedzibie „Kujawiaka” i obawiają się, że 11 mln zł depozytów z „Eurogrosza” nie trafiło w najbezpieczniejsze miejsce – pisał Express Bydgoski.

Dziennikarze przypominali, że to właśnie Krajowa SKOK uprzedzała o nieprawidłowościach. "Zdaniem jej lustratorów, zarząd „Kujawiaka” udzielał kredytów bez odpowiednich zabezpieczeń nawet wtedy, gdy sprzeciwiała się temu komisja kredytowa. Wskazano przypadki udzielania wielomilionowych kredytów biznesmenom z Torunia, Malborka, Inowrocławia i Świecia, u których już były zajęcia komornicze i skarbowe. Kontrolerzy z „krajówki” obliczyli, że co najmniej 16 mln zł wierzytelności z tytułu pożyczek i kredytów, udzielonych klientom „Kujawiaka”, nie da się wyegzekwować. Dopatrzyli się też regularnego zaniżania odpisów aktualizujących w sprawozdaniach finansowych kasy" – podawał Express Bydgoski.

Dlaczego Komisja Nadzoru Finansowego, wiedząc o szeregu doniesień Kasy Krajowej, interweniowała we włocławskim SKOK-u tak późno? Być może opieszałość w troszczeniu się o oszczędności Polaków weszła już w nawyk KNF. Podobnie było w przypadku zarówno SKOK-u Wołomin, jak i wołomińskiego SK Banku – największego banku spółdzielczego w Polsce, którego upadłości boleśnie doświadczyli jego depozytariusze.

O działania KNF w sprawie SK Banku pytał już w listopadzie Jerzy Polaczek – Czy moment wprowadzenia zarządu komisarycznego, sposób, działania samego zarządu przesądziły o niekontrolowanej „panice” klientów i przyczyniły się do utraty płynności w niecały tydzień po wprowadzeniu zarządu komisarycznego przez KNF (18 sierpnia 2015 r. w trybie prawa bankowego KNF został poinformowany o utracie płynności).

"Jak wytłumaczyć bowiem sytuację, iż obecnie szacowane odpisy wynoszą 1,4 mld zł ale jeszcze we wrześniu (4 września 2015 r.) KNF poinformował NBP o wystąpieniu straty w SK Banku tyle, że strata ta „wstępnie oszacowana” wynosiła „zaledwie” 25,5 mln zł i kapitały były dodatnie 324 mln zł.(!)" – dodawał polityk PiS.

W świetle tych wątpliwości dotyczących tempa działań KNF, pytania o to, jak wiele obciążeń spadnie jeszcze na Bankowy Fundusz Gwarancyjny i – w praktyce – na nas wszystkich, pozostają otwarte.
CS145fotMINI

Czas Stefczyka 145/2017

PDF (8,85 MB)

pobierz najnowszy numer
archiwum numerów

Facebook