Jedynie prawda jest ciekawa

Gorące tematy:

Komisja Europejska o unii bankowej

06.06.2012

KE zaproponowała w środę nowe zasady restrukturyzacji i likwidacji banków w UE, które mają uchronić podatników przed kosztami. To ważny krok ku unii bankowej, choć zasady wejdą w życie najwcześniej za rok - przyznał komisarz UE ds. rynku wewnętrznego.

Propozycje Komisji Europejskiej nie pomogą więc potrzebującym pilnej rekapitalizacji bankom hiszpańskim.

W projekcie dyrektywy KE proponuje wspólne dla całej UE zasady restrukturyzacji i likwidacji banków. KE chce zobowiązać wszystkie banki do tworzenia planów naprawczych na wypadek utraty rentowności, a nadzory bankowe do przygotowania planów postępowania z bankami w stanie krytycznym. Cała "27" musiałaby zobowiązać banki do wpłacania składek na fundusze likwidacyjne; a w przypadku grup bankowych obejmujących kilka krajów fundusze te - w razie potrzeby - udzielałyby sobie wzajemnie pożyczek.

"Nie chcemy, żeby podatnicy płacili za kłopoty banków, lecz żeby płaciły za nie same banki. Trzeba zerwać powiązania między budżetami państw a bankami (...). Nie chcemy, żeby rządy były pozbawione każdej innej możliwości reagowania niż pompowanie pieniędzy" - mówił prezentując projekt komisarz UE ds. rynku wewnętrznego Michel Barnier.

Komisarz zaproponował też tzw. bail-in, czyli mechanizm strat wierzycieli w przypadku potrzeby rekapitalizacji upadających banków. "Wszystkie zobowiązania, w tym instrumenty pochodne, mogą być objęte taką deprecjacją, oprócz depozytów, zobowiązań podatkowych i wynagrodzeń" - wymienił.

Krajowe fundusze likwidacyjne mają w ciągu 10 lat od wejścia w życie dyrektywy (po zatwierdzeniu jej przez rządy i europarlament) zgromadzić środki w wys. 1 proc. gwarantowanych depozytów. Pieniądze z tych funduszy miałyby finansować m.in. tworzenie tzw. banków pomostowych, czyli instytucji, które przejmowałyby kluczowe funkcje upadającego banku oraz "zdrowe" aktywa. Taki "oczyszczony" bank byłby sprzedawany, a stary bank ze "złymi" aktywami - likwidowany w postępowaniu upadłościowym.

Propozycja KE zakłada też wzmocnienie uprawnień krajowych i europejskich organów nadzoru bankowego,
zwłaszcza w sytuacjach kryzysowych. Krajowy nadzór będzie mógł zażądać od banku "zmiany jego struktur prawnych lub organizacyjnych" jeśli uzna, że są one konieczne, by zagwarantować skuteczną restrukturyzację czy "uporządkowaną" likwidację.

Ponadto organy te uzyskają uprawnienie do tzw. wczesnej interwencji, będą mogły więc zażądać wszelkich środków, gdy dany bank nie będzie spełniał wymogów kapitałowych, w tym pilnego zwołania zgromadzenia akcjonariuszy. W sytuacji znacznego pogorszenia sytuacji finansowej banku, organy nadzoru będą też uprawnione do wyznaczenia na określony czas nadzwyczajnego zarządcy.

"Jeżeli właściwy organ ustali, że żadne alternatywne działanie nie pozwoli uniknąć upadłości banku oraz że zagrożony jest interes publiczny, powinien przejąć on kontrolę nad daną instytucją finansową" - czytamy w propozycji KE.  

Ponadto w przypadku dużych sieci bankowych współpracę mają zacieśnić nadzory kraju siedziby i krajów goszczących banki-córki. Powołane mają zostać kolegia ds. restrukturyzacji i uporządkowanej likwidacji pod egidą nadzoru bankowego kraju-matki oraz Europejskiego Urzędu Nadzoru Bankowego.  

Propozycja KE nieco zawiodła oczekiwania, gdyż spodziewano się, że zaproponuje rzeczywistą unię bankową, czyli wspólny, europejski fundusz bankowy i ewentualnie wspólny fundusz gwarantowania depozytów.

"Nie zamykam żadnych drzwi w tej legislacyjnej debacie, drzwi są otwarte na propozycję dotyczącą uwspólnotowienia czy połączenia funduszy likwidacyjnych. Jeśli będzie polityczna zgoda, możemy pójść dalej poprzez uwspólnotowienie tych zobowiązań czy stworzenie europejskiego funduszu" - mówił Barnier.

Odróżnił środową propozycję KE dla "27" od planów wzmacniania unii monetarnej (euro), jakie do szczytu 28-29 czerwca mają przygotować szefowie Rady Europejskiej, KE, eurogrupy i Europejskiego Banku Centralnego. Chodzi w nim m.in. o możliwość bezpośredniego dokapitalizowania banków ze stałego funduszu ratunkowego strefy euro (EMS), bez pośrednictwa rządów. Nie zezwala na to obecny traktat o EMS.

"Jeśli chodzi o sytuację Hiszpanii, to zostały podjęte pewne decyzje przez premiera Mariano Rajoya i jego gabinet i oczekujemy dalszych decyzji. (...) Bezpośrednie dofinansowanie hiszpańskich banków z ESM nie jest dziś możliwe, chociaż jest to coś, co trzeba poważnie rozważyć w przyszłości" - powiedział Barnier.

Rzecznik KE ds. walutowych Amadeu Altafaj Tardio poinformował w środę, że jeszcze w czerwcu mają być znane dane o stanie hiszpańskiego sektora bankowego; badanie prowadzą dwie niezależne firmy. Dopiero wtedy KE będzie miało wiedzę, jakie są potrzeby w zakresie rekapitalizacji. Altafaj Tardio zaznaczył, że jak dotąd KE nie otrzymała wniosku o pomoc od władz w Madrycie.

PAP
fot. sxc.hu

CS141fotMINI

Czas Stefczyka 141/2017

PDF (4,89 MB)

pobierz najnowszy numer
archiwum numerów

Facebook