Jedynie prawda jest ciekawa

Gorące tematy:

Kampania to nie dobry czas na mówienie o gospodarce

23.09.2011

Rozmowa z Markiem Łangalisem, ekonomistą, twórcą pierwszego Zegara Długu Polski, ekspertem Instytutu Globalizacji.

Czy dług Polski jest już wyższy niż 55 procent PKB?

Marek Łangalis*: Ten poziom polskie zadłużenie osiągnęło już w zeszłym roku. Z danych Komisji Europejskiej wynikało, że na koniec 2010 roku polskie zadłużenie wyniosło równo 55 procent PKB. Jednak rząd dokonał kilku ruchów księgowych, przesunął środki pomiędzy różnymi kategoriami i dzięki temu udało się ukryć kilka procent długu i zejść poniżej 55 procent. Dokonano skoku na Lasy Państwowe, przesunięć w Funduszu Drogowym, by zdobyć dodatkowe środki do zaksięgowania. Dzięki temu udało się oficjalny dług nieco zmniejszyć.

Ile teraz może dług wynosić?

To wie tylko minister Rostowski. Jednak w ostatnim czasie euro skoczyło bardzo w górę, nasze zadłużenie zagraniczne również stale rośnie. Można się spodziewać, że poziom 55 procent na pewno przekroczyliśmy.

Co to oznacza? Granica 55 procent PKB jest ważna?

Zgodnie z ustawą o finansach publicznych, gdy dług przekroczy tę granicę, następny budżet państwa powinien być zrównoważony. Nie może w nim być żadnego deficytu. W mojej ocenie obecny rząd jest w stanie taki budżet opracować, ale nie będzie potrafił go zrealizować.

Na ile sztuczki księgowe, których dokonuje rząd, są skuteczne?

Dzięki takim ruchom Grecja przez pięć lat oszukiwała Komisję Europejską na temat stanu swoich finansów. Jedna z instytucji finansowych dokonywała przewalutowania obligacji greckich, raz na dolary, raz na euro. Na papierze robiła to według kosmicznych kursów, a faktycznie było jak wyszło. Gdy Grecy dowiedzieli się, jaki jest stan zadłużenia państwa, kryzys zatrząsł całą strefą euro. Ona może teraz upaść, z powodu jednego niedużego kraju. I u nas na papierze wszystko wygląda ładnie, ale ten dług faktycznie istnieje, jego trzeba będzie spłacić. Gdy to dotrze do opinii publicznej, gdy okaże się, na jakim poziomie jest polski dług, może być źle.

Zadłużenie państwa ma wpływ na codzienne życie obywateli?

Najszybciej widoczne przykłady takiego wpływu to problemy z kredytami. Wysokie zadłużenie sprawia, że banki przestają chcieć pożyczać ludziom pieniądze. Wolą pożyczać państwu na pewny procent, niż dawać kredyty ludziom. To codzienny problem. Jednak o wiele groźniejszym jest brak funduszy na inwestycje. Wraz z zadłużeniem państwo może nie mieć pieniędzy na dokończenie wielu inwestycji, czy utrzymanie wybudowanych obiektów. Rozkopana obecnie Polska taką może pozostać. Obecnie państwo inwestuje stosunkowo duże pieniądze. Jednak one nigdy nie są opłacalne, do państwowego zawsze trzeba dopłacić. Przykładem mogą być stadiony. Do stadionu w Poznaniu trzeba dopłacać około 10 milionów złotych rocznie za utrzymanie. Dodajmy do tego odsetki od kosztów pożyczki, jakie państwo zaciągnęło na budowę tego obiektu. Wyjdzie nam, że stadion w Poznaniu generuje koszty w wysokości 30 milionów rocznie.

Dlaczego państwo tak łatwo sięga po pożyczki?

Inaczej na inwestycje musiałoby środki pozyskiwać od obywateli. A ci prawdopodobnie nie byliby tak chętni, by finansować wyszukane inwestycje. Łatwiej więc zaciągnąć kredyt, choć wiadomo, że i tak trzeba będzie go spłacić.

W Pana ocenie gospodarka jest w obecnej kadencji marginalizowanym tematem?

Nie mam wątpliwości, że tematami gospodarczymi będziemy się zajmować głównie po kampanii. Jeśli ministrem finansów będzie nadal Jan Vincent Rostowski możemy być pewni, że kilka tygodni po wyborach dowiemy się, jak wygląda stan finansów. Przypuszczam, że jest on krytyczny, że trzeba będzie podnosić podatki. To umożliwiają zapisy ostatniej ustawy, która wprowadza furtkę do podniesienia stawki VAT do 25 procent. O poprzedniej podwyżce dowiedzieliśmy się po wyborach prezydenckich oraz zakończonej kampanii. Prawdopodobnie tak samo będzie teraz.

Dlaczego nikt w takim razie nie zajmuje się teraz tematami gospodarczymi?

Kampania nigdy nie jest dobrym czasem na mówienie o gospodarce. Partia polityczna, która będzie mówiła, że Polska nie ma pieniędzy, trzeba spłacić długi, trzeba skończyć z chorymi inwestycjami, mamy za wysokie emerytury, zbyt wysokie pensje nauczycieli czy urzędników, że jest ich za dużo, ma jakiekolwiek szanse na wygranie wyborów? Janusz Korwin-Mikke mówi o tym od 20 lat i nie udaje mu się. Wątpię, by komukolwiek się to udało.

 

Rozmawiał Stanisław Żaryn

[fot. PAP/Radek Pietruszka]


Warto poczytać

  1. paris-1836415960720 16.01.2017

    Paryż walczy z zanieczyszczeniami

    W stolicy Francji od poniedziałku wszystkie pojazdy muszą być zaopatrzone w specjalne winiety wskazujące, w jakim stopniu zanieczyszczają atmosferę.

  2. Zrzut-ekranu-2017-01-16-o-151407 16.01.2017

    Jurgiel zapowiada nowe zmiany

    "Rada Ministrów na wtorkowym posiedzeniu ma zdecydować o powstaniu Krajowego Ośrodka Wsparcia Rolnictwa".

  3. mid-epa05715019 16.01.2017

    Premier May straszy UE?

    "W. Brytania jest gotowa rozważyć alternatywne modele gospodarcze po Brexicie, jeśli będzie do tego zmuszona".

  4. jscedrob-17 16.01.2017

    Kukiz'15 z nowym projektem u Morawieckiego

    Posłowie chcą w poniedziałek przedstawić wicepremierowi ministrowi rozwoju i finansów projekt najprostszej w UE deklaracji VAT-owskiej.

  5. mid-17114342 15.01.2017

    Wektory 2016 dla zasłużonych przedsiębiorców

    Siedmiu przedstawicieli świata gospodarki, kultury i mediów otrzymało w sobotę Wektory 2016 - nagrody Pracodawców RP dla osób i instytucji, którzy swoją działalnością wyznaczyli standardy albo nowatorskie rozwiązania gospodarcze lub społeczne.

  6. hjmuchamkol 15.01.2017

    Mucha: Pracujemy nad rozwiązaniami dla frankowiczów

    Oczekujemy działań banków dot. odwalutowania kredytów oraz że prace parlamentarne nad projektem prezydenta ws. kredytów walutowych będą szły sprawnie - mówi PAP minister prezydencki Paweł Mucha.

  7. 91b0e237b6bf47078578f78a4ffcd46e 14.01.2017

    Ratingi potwierdzeniem stabilności gospodarki

    Jeżeli agencje ratingowe nie zmieniają swoich ocen, oznacza to, że uznają, iż w gospodarce nie zaszły takie zmiany, które powinny wpływać na decyzje inwestorów - mówi PAP ekonomista i były członek Rady Polityki Pieniężnej Dariusz Filar.

  8. DSC02943-2t572d0091m800x841418f0 14.01.2017

    Które zawody są potrzebne na rynku pracy?

    Lekarze i pielęgniarki, specjaliści IT, kierownicy budowy, księgowi, szefowie kuchni, kierowcy oraz blacharze i diagnostycy samochodowi nie powinni mieć problemów ze znalezieniem pracy w tym roku w Małopolsce - wynika z "Barometru zawodów" opublikowanego przez WUP.

CS139fotoMINI

Czas Stefczyka 139/2017

PDF (4,73 MB)

pobierz najnowszy numer
archiwum numerów

Facebook