Jedynie prawda jest ciekawa

Jak traktować rosyjskie inwestycje w Polsce

29.07.2013

"Jaka jest w Rosji definicja bezpiecznej rosyjskiej granicy? To taka granica,po obu stronach której stacjonują rosyjskie wojska" - mówi dziennikarz "The Economist".

"Polska jest w trudnej sytuacji – z jednej strony z Rosją można robić świetne interesy, ale z drugiej strony pojawia się zagrożenie dla niezależności i suwerenności" - mówi w interesującej rozmowie z Obserwatorem Finansowym Edward Lucas, korespondent "The Economist" w Europie Środkowo-Wschodniej.

Brytyjski dziennikarz ocenia rosyjskie plany na inwestycje w tej części Europy: "W istocie to nie o sektory chodzi, a o to, kto inwestuje. Jeżeli miałby być to któryś z oligarchów zamieszany w morderstwo Sergieja Magnickiego to należy mu to uniemożliwić. Z drugiej strony, jeśli miałaby to być jakaś rosyjska firma informatyczna, to dlaczego mielibyśmy rzucać jej kłody pod nogi? Rosyjskie inwestycje trzeba analizować politycznie i sprawdzać, czy pod ich przykrywką Rosjanie nie chcą na przykład osiągać celów wywiadowczych. Jeżeli chcą zainwestować w coś o znaczeniu militarnym, czy infrastrukturalnym, należy zastanowić się, jak daleko ma sięgać ich swoboda. (...) Chciałbym, żeby wasz rząd bazując na tzw. liście Magnickiego, wymieniającej osoby, które przyczyniły się do jego śmierci, zakazał im inwestowania w Polsce" - przekonuje Lucas.

Dlaczego taka lista jest potrzebna, a rosyjskim pieniądzom inwestowanym w Polsce należy się bacznie przyglądać? Ze względu na interesy Kremla: "Kontakty gospodarcze Polski z Rosją dają Kremlowi możliwość wywierania presji politycznej. Gdyby 90 proc. eksportu polskiego węgla szło do Rosji, to Kreml mógłby zagrozić pod byle pretekstem wstrzymaniem importu. Wszystko po to, żeby wymusić na polskim rządzie konkretne decyzje polityczne. Na szczęście takich potencjalnie niebezpiecznych rosyjskich inwestycji w Polsce na razie nie ma. A w takiej Austrii choćby są i tam sytuacja jest poważna. (...) Przecież to nie są tajskie, czy chińskie inwestycje, za rosyjskimi inwestycjami często stoi interes rosyjskiego rządu. Jest takie powiedzenie łacińskie, że pieniądze nie śmierdzą. Otóż do Rosji się ono nie stosuje" - ocenia dziennikarz "The Economist".

Lucas nie ma wątpliwości co do rosyjskiej polityki: "Rosja powinna być postrzegana jako wrogi kraj, w którym rządzące elity okradają każdego roku swoich obywateli na miliardy dolarów. Co więcej, Rosjanie w trakcie ćwiczeń wojennych, symulują atak na Polskę! Oszukujemy się, gdy mówimy, że Rosja to kraj przyjazny" - kończy.

I gorzko puentuje: "Jaka jest w Rosji definicja bezpiecznej rosyjskiej granicy? To taka granica,po obu stronach której stacjonują rosyjskie wojska."

Całość wywiadu na stronach Obserwatora Finansowego.

ll, wPolityce.pl

CS150MINIfot

Czas Stefczyka 150/2017

PDF (4,60 MB)

pobierz najnowszy numer
archiwum numerów

Facebook