Jedynie prawda jest ciekawa

Gorące tematy:

Interwencjonizm państwa jest uzasadniony

06.06.2017
economy1270
Interwencjonizm państwa jest uzasadniony

Jaka jest skuteczność interwencjonizmu? Kiedy jest wskazany?

"Interwencjonizm w gospodarce - jego pożytki i granice racjonalności" były jednym z tematów
wtorkowego panelu podczas sopockiego kongresu ekonomicznego. W tym kontekście rozmawiano między
innymi o tym, czy formą interwencjonizmu są fundusze europejskie. 

Prof. Bogusław Liberadzki, wiceprzewodniczący parlamentu europejskiego (S&D) zwrócił uwagę, że z
polityki spójności Polska może liczyć na 78 mld euro, a 28 mld euro ma zostać przekazane na
programy rolnicze. Do tego dochodzą pieniądze z planu Junckera, które mają wygenerować w UE
inwestycje warte 500 mld euro. Bruksela zastanawia się, jaki pożytek będziemy mieć z tych
pieniędzy. "Powinniśmy je zainwestować, a nie wydatkować" - podkreślił Liberadzki.    

"Czy programy europejskie są przejawem interwencjonizmu? Tak, UE interweniuje na swoim obszarze,
aby stymulować zmniejszanie się rozbieżności rozwojowych między państwami tzw. starej UE i nowej
UE. Czy to jest coś złego? Nie, to jest prowadzenie świadomej polityki rozwojowej swojego
terytorium" - ocenił. 

Liberadzki powiedział, że UE mówi jednak "nie" dla protekcjonizmu, dlatego uzasadniony jest
interwencjonizm w celu obrony przed protekcjonizmem. Takiej interwencji w związku z protekcjonizmem
stosowanym przez Niemcy i Francję oczekują np. od Komisji Europejskiej polskie firmy przewozowe. 

Wiceprzewodniczący PE zwrócił uwagę, że polityka spójności kiedyś się skończy. Przypomniał przy
tym, że w 2006 r. zakończyła się pomoc z funduszy spójności dla Grecji, Hiszpanii, Portugalii i
Irlandii. Większość pieniędzy na spójność przejęła Polska, a kraje te - spośród których Hiszpania
była wskazywana jako wzór do naśladowania - popadły w kryzys. 

Liberadzki pytał, czy jesteśmy przygotowani na to, że po 2020 r. nie będzie już "darmowych
pieniędzy" z UE. "To są wyzwania przed którymi stoimy i zagrożenia, przed którymi stoimy" -
wskazał.   

Były minister finansów w latach 2004-2005 Mirosław Gronicki zwrócił uwagę, że udział inwestycji
publicznych w całym PKB Unii Europejskiej jest niewielki, w porównaniu z inwestycjami sektora
prywatnego. "To sektor prywatny de facto determinuje to, co się dzieje w całej gospodarce, sektor
publiczny jest tu dodatkiem" - powiedział.

Gronicki wskazał na pytanie o skuteczność interwencjonizmu. Jego zdaniem można sobie wyobrazić
elementy interwencjonizmu państwowego zmierzające do ograniczenia ryzyka dla inwestycji
dokonywanych przez sektor prywatny. 

Krytycznie o interwencjonizmie mówił prof. Dariusz Filar z Uniwersytetu Gdańskiego. Dopuścił jednak
prorozwojowe interwencje państwa pod kilkoma warunkami. Wskazał na inwestycje państwa w
infrastrukturę, ale tylko w przypadku, gdy biznes na to czeka. "W żadnym wypadku nie jest
uzasadnione wciskanie się państwa tam, gdzie powinien działać biznes prywatny, a tym bardziej
wtedy, kiedy biznes prywatny uważa, że to nie ma uzasadnienia" - powiedział  

Według niego ma sens, kiedy państwo "podpina się" do biznesu prywatnego, gdy ten uważa, że coś
można finansować. "Badania podstawowe dofinansowywane przez państwo mają sens" - dodał. 

Główny ekonomista ZUS Paweł Wojciechowski ocenił, że interwencjonizm państwa jest uzasadniony w
niektórych przypadkach. "Tam, gdzie brakuje państwa, nie na zasadzie wypychania inwestorów
prywatnych" - zaznaczył. Wskazał na przykład na politykę transportową i transgraniczne odcinki
dróg, których budowa z użyciem środków europejskich jest klasycznym przykładem interwencjonizmu. 

Także prof. Jerzy Hausner z Uniwersytetu Ekonomicznego w Krakowie uważa, że są sytuacje, w których
interwencjonizm państwa jest potrzebny - tym bardziej, gdy zaburzone zostały rynkowe mechanizmy
równoważenia gospodarki.  

"Są pewne sytuacje gospodarcze, które wymagają rzeczywistej, bezpośredniej interwencji państwa,
często władczej. Przykładem jest górnictwo węgla kamiennego" - powiedział. Zaznaczył jednak, że nie
popiera obecnego kształtu interwencji rządu w górnictwie, ponieważ nie służą one walce z rabunkową
gospodarką. 

Hausner zwrócił m.in. uwagę, że ostatnia mapa geologiczna Polski została opracowana 60 lat temu.
"My jesteśmy ślepi, jeśli chodzi o rozpoznanie naszych zasobów. To jest rola dla państwa" -
podkreślił.  

Oczekiwania firm wobec państwa przedstawił prezes NDI Jerzy Gajewski. "Przedsiębiorcy generalnie
oczekują tego, że strona publiczna w końcu zaakceptuje stronę prywatną jako partnera w działalności
gospodarczej. Tego zjawiska jeszcze nie obserwujemy" - ocenił. Jego zdaniem należy wrócić do debaty
publicznej o wzajemnych relacjach między przedsiębiorcami, a stroną publiczną. 

"Strona publiczna ma do odegrania pewną rolę, ale ona nie jest określona jednoznacznie na dziś.
Trzeba mieć świadomość tego, że interweniować trzeba w zależności od tego, jak się zmienia sytuacja
i trzeba mieć narzędzia do tej interwencji" - dodał. (PAP)
CS144FotMINI

Czas Stefczyka 144/2017

PDF (7,88 MB)

pobierz najnowszy numer
archiwum numerów

Facebook