Jedynie prawda jest ciekawa

Gorące tematy:

Ile kosztuje nas Tomasz Lis

07.03.2012

„Gazeta Polska” dotarła do umów, które TVP podpisała z firmą Tomasza Lisa. Wynika z nich, że co miesiąc telewizja publiczna płaci firmie publicysty kilkaset tysięcy złotych za program Tomasz Lis na żywo.

Ponad 92 tys. zł brutto dla firmy Tomasza Lisa Deadline Productions. Dodatkowe honorarium tylko dla publicysty – 20 tys. Ponad drugie tyle – koszty producenckie, co w sumie daje sumę blisko 300 tys. zł za odcinek. Nietrudno policzyć, że przy czterech odcinkach w miesiącu z kieszeni podatników na program Tomasza Lisa w państwowej telewizji wypływa ponad milion złotych.

Jak to możliwe, że w sytuacji, gdy przedstawiciele telewizji publicznej mówią o oszczędnościach, do kieszeni dziennikarza co miesiąc wpływa wynagrodzenie, które wielokrotnie przewyższa pensję prezesa TVP, która wynosi ok. 25 tys. zł?

Wysłaliśmy pytania dotyczące kontraktu Tomasza Lisa zarówno do TVP, jak i do publicysty, ale od żadnej ze stron nie otrzymaliśmy odpowiedzi.

Najpierw kontrakt, później firma

TVP podpisała umowę z Tomaszem Lisem w 2008 r. za czasów prezesury Andrzeja Urbańskiego. W środowisku dziennikarzy krążyła wówczas anegdota, jak Urbański tłumaczył się kolegom z „prawej strony”:

– Pytany, dlaczego to zrobił, Andrzej miał mówić „Wiecie, Tomek ma kredyt, bo kupił dom w Konstancinie i jeszcze płaci alimenty” – opowiada jeden ze znajomych Andrzeja Urbańskiego.

Ze strony telewizji publicznej umowę z Tomaszem Lisem podpisał Wojciech Pawlak, dyrektor Programu 2 TVP. Z dokumentów, do których dotarliśmy, wynika, że umowa pomiędzy TVP a Tomaszem Lisem została podpisana 3 stycznia 2008 r. Tymczasem działalność gospodarcza firmy Deadline Productions została zarejestrowana 4 stycznia, dzień po podpisaniu umowy z TVP. Kontrolerzy, którzy badali finanse TVP, stwierdzili później, że zgodnie z ustawą prowadzenie działalności gospodarczej przed uzyskaniem wpisu było nielegalne. Wnioski z tego są jednoznaczne – do realizacji umowy w ogóle nie powinno dojść, ponieważ TVP podpisała kontrakt z nieistniejącą firmą.

Szczegóły kontraktu, do którego dotarliśmy, jednoznacznie wskazują na uprzywilejowaną pozycję Tomasza Lisa zarówno wobec TVP, jak i innych publicystów zewnętrznych, z którymi telewizja publiczna zawarła kontrakt.

„Strony ustaliły wynagrodzenie Producenta [czyli Deadline Productions – red.] z tytułu produkcji jednego odcinka Audycji w wysokości netto 75.789,00 zł, brutto 92.462,58 zł. Ogółem wynagrodzenie Producenta z tytułu produkcji 80 odcinków Audycji wyniesie netto 6.063.120,00 zł, brutto 7.397.006,40 zł” – czytamy w umowie dotyczącej programu Tomasz Lis na żywo.

Dla porównania – miesięczna gaża Moniki Olejnik, która w latach 2004–2006 prowadziła od poniedziałku do piątku w TVP1 program Prosto w oczy, wynosiła połowę stawki, którą dostawała firma Tomasza Lisa za jeden odcinek, emitowany raz w tygodniu.

Megareklama Tomasza Lisa

Żaden inny program wchodzący na antenę TVP nie był tak promowany jak Tomasz Lis na żywo, zarówno w reklamie zewnętrznej, jak i wewnętrznej.

O skali promocji świadczy chociażby fakt, że TVP zapłaciła za reklamę programu Lisa w najważniejszych stacjach radiowych, m.in. w programach Polskiego Radia, Radia Zet, RMF FM, Tok FM. Program Lisa był reklamowany w najlepszym paśmie reklamowym w TVP1, tuż po Wiadomościach, które mają największą, wielomilionową widownię.

– O takiej reklamie marzy każdy publicysta, który ma program w TVP, ale dostają ją tylko wybrani – komentuje jeden z dziennikarzy publicznej telewizji.

W toku współpracy z firmą Lisa TVP podpisała dwie umowy. Pierwszą w styczniu 2008 r. na produkcję programów. Drugą – dotyczącą tworzenia stron internetowych programu. Wbrew kontraktowi, na stronie Lisa nie było banera informującego o witrynie TVP.

Warto porównać, jak TVP promowała program Lisa na tle innych swoich cykli publicystycznych: na jego promocję było przeznaczone znacznie więcej środków niż na promocję łącznie dwóch programów Bronisława Wildsteina Cienie PRL-u i Bronisław Wildstein przedstawia. Nie ma w tym jednak nic dziwnego, biorąc pod uwagę fakt, że program Lisa – jak wynika z dokumentów kontroli wewnętrznej – pochłaniał ponad 21 proc. całego budżetu TVP na promocję. Choć na tak szeroką reklamę nie mógł liczyć żaden inny program publicystyczny TVP, Tomasz Lis na żywo najbardziej drastycznie tracił widownię. Zmniejszyła się ona niemal dwukrotnie, a program coraz mniej się opłacał. Pod koniec roku koszty jego realizacji przekroczyły przychody uzyskiwane z odcinka.

Niezależna.pl/"Gazeta Polska"

[fot.PAP/Stach Leszczyński]
Słowa kluczowe:

Andrzej Urbański

CS139fotoMINI

Czas Stefczyka 139/2017

PDF (4,73 MB)

pobierz najnowszy numer
archiwum numerów

Facebook