Jedynie prawda jest ciekawa

Gorące tematy:

Gminy łamią prawo ws. ustawy śmieciowej

27.05.2013

Zdaniem generalnego inspektora ochrony danych osobowych, niektóre gminy mogą łamać Konstytucję zbiegając dane, potrzebne do wprowadzenia nowej ustawy śmieciowej. Do GIODO wpłynęło kilkadziesiąt pytań i skarg ws. zbierania niektórych informacji przez gminy w deklaracjach śmieciowych.

Wojciech Wiewiórski, ma wątpliwości co do legalizmu, adekwatności i celowości działań niektórych gmin w Polsce przy zbieraniu informacji od obywateli w deklaracjach śmieciowych. "Nie jest dopuszczalne, aby w takich deklaracjach był przymus przekazywania danych, które nie są wprost określone w ustawie (ustawa o utrzymaniu i porządku w gminach)" - podkreślił Wiewiórowski.

Wskazał, że bezprawnym jest np. nakładanie na właściciela nieruchomości obowiązku przedkładania deklaracji, zawierających dane osób, które zamieszkują wspólnie z nim. "Ten obowiązek w żaden sposób nie wynika z ustawy i byłby sprzeczny z Konstytucją" - zaznaczył główny inspektor. Poinformował, że niektóre gminy w Polsce wymagają np. imion, nazwisk czy numerów PESEL od osób, które nie są właścicielami nieruchomości, a je zamieszkującą.

"Co budzi największe zdziwienie GIODO to, że w niektórych przypadkach żądane są dodatkowe dokumenty, które potwierdzałyby, że prawdziwe są te informacje, które dotyczą właściciela czy osób trzecich zamieszkujących lokal" - powiedział. Wymienił, że niektóre samorządy żądają np. zaświadczeń od pracodawców potwierdzających stałe wykonywanie pracy poza daną miejscowością, zaświadczeń o odbywaniu służby wojskowej bądź dokumentów potwierdzających stałą nieobecność na terenie posesji, a które zostały przekazane przez domy dziecka, zakłady karne czy placówki opieki zdrowotnej. "W tym przypadku (...) mamy przykład ze zbieraniem danych wrażliwych, nie ma co do tego wątpliwości" - ocenił Wiewiórowski.

GIODO dodał także, że część gmin żąda podpisywania oświadczeń, na temat odpowiedzialności karnej za podanie nieprawdziwych danych, co - w jego opinii - także jest nieuzasadnione. Za niewłaściwe uznał też, konieczność wskazywania w deklaracjach śmieciowych informacji nt. pokrewieństwa osób zamieszkujących lokal, dat urodzin, nazwisk rodowych, imion ojca i matki właściciela nieruchomości czy numeru księgi wieczystej. "To może oznaczać, że gmina nie zna tych danych i nie jest w stanie uzyskać z własnych zasobów" - zwrócił uwagę.

Za niedopuszczalne wskazał także żądanie przez gminy informacji o kontach bankowych. Wiewiórowski zapewnił, że GIODO będzie prowadzić inspekcje i ewentualnie postępowania administracyjne, których efektem może być wydanie decyzji o zakazie przetwarzania danych, albo zmianie sposobu ich przetwarzania.

Poinformował także, że zwrócił się do ministra administracji i cyfryzacji, by informacje w tej sprawie zostały przekazane wojewodom oraz samorządom.

Pytany przez dziennikarzy, jakie gminy prowadzą taką politykę deklaracyjną, powiedział, że najpierw to samorządy zostaną poinformowane o rozpoczynających się inspekcjach. "Dotyczy do różnych gmin od dużych, wręcz miast wojewódzkich po gminy miejskie i wiejskie (...) Co do tych kilkudziesięciu przypadków to mam wrażenie, że widzimy wierzchołek góry lodowej" - powiedział główny inspektor danych osobowych.

Obowiązek składania tzw. deklaracji śmieciowych wynika ze znowelizowanej ustawy o utrzymaniu i porządku w gminach. Nowe prawo obliguje właścicieli nieruchomości do złożenia wójtowi, burmistrzowi lub prezydentowi miasta specjalnej deklaracji o wysokości opłaty za gospodarowanie odpadami komunalnymi. W niej właściciel nieruchomości deklaruje m.in. czy będzie segregował śmieci, co wpływa na ich cenę.

PAP, lz  

[fot: sxc.hu]

Słowa kluczowe:

ustawa budżetowa

,

śmieci

,

GIODO

CS145fotMINI

Czas Stefczyka 145/2017

PDF (8,85 MB)

pobierz najnowszy numer
archiwum numerów

Facebook