Jedynie prawda jest ciekawa

Gorące tematy:

Energetyczny imperializm Rosji

03.02.2012

Gazprom, rosyjski imperator w branży surowców energetycznych, przygotowuje się do przejęcia rynku dostaw gazu ziemnego w Europie. Wszelkie metody prowadzące do tego celu są dla Rosjan dopuszczalne. Także wojna propagandowa, wykorzystywanie "agentów wpływu" i naciski polityczne oraz prawne na Brukselę.

Jak informuje "Gazeta Polska", Rosjanie są tak bardzo pewni swoich wpływów w Europie, że nie myślą o obniżce cen dostarczanego na zagraniczne rynkui surowca.

Potencjalne zagrożenie ze strony zwolenników eksloatacji złóż gazu łupkowego jest prewencyjnie neutralizowane przy pomocy życzliwych organizacji ekologicznych działających na terenie Unii Europejskiej.

"Ceny gazu na amerykańskim rynku spadły do 80 dol. za 1000 m3. To 4–5 razy mniej, niż liczy sobie Gazprom od europejskich importerów. Niedawno prezes Gazpromu, Aleksiej Miller, w wywiadzie dla niemieckiego dziennika SuedDeutsche Zeitung stwierdził: - Nasz gaz nie jest za drogi. Przeciwnie: jest zbyt tani.
Jego zdaniem, przez następne 20 lat gaz pozostanie surowcem energetycznym, na który zapotrzebowanie będzie największe. Zapytany, czy nie obawia się konkurencji taniego gazu z łupków, arbitralnie oznajmił, że nic nie zagraża pozycji Rosji jako czołowego producenta gazu ziemnego. - Tak zwana rewolucja gazu łupkowego w USA przypomina mi historię z fabryki snów w Hollywood – powiedział. Zdaniem Rosjan, atrakcyjnie niskie ceny gazu z łupków to nie jest efekt rynkowy, w rzeczywistości ten gaz jest szalenie drogi, dużo droższy od rosyjskiego, tylko amerykańskie koncerny, wrogie Rosji, sztucznie obniżają jego ceny, dokładając w konspiracji do wydobycia bajońskie sumy ze swoich zasobów kapitałowych.

Te twierdzenia to wojna propagandowa. O realiach mówi raport ekspertów Gazpromu, przedstawiony radzie dyrektorów koncernu 28 listopada 2011 r. Wynika z niego, że szersze wejście gazu z łupków na rynki światowe jest w zasadzie niemożliwe, gdyż powoduje ogromne  zniszczenie środowiska i napotyka potężny sprzeciw ekologów.

Według prognoz Gazpromu, zużycie gazu w Europie będzie wzrastać, a europejska produkcja tego surowca poważnie się zmniejszy. Koncern zrobi wszystko, żeby nie dopuścić do eksploatacji gazu z łupków." - czytamy w "Gazecie Polskiej"

Skoro nie powstanie gazociąg Nabucco, to właśnie Rosja będzie dostawcą gazu do całej Europy Południowej, a także Austrii i Szwajcarii. Będzie  decydować o branży energii w tym obszarze a to przełoży sie na realne wpływy polityczne.

"Znaczenie Gazociągu Północnego jest oczywiste - informuje "Gazeta Polska" - Co więcej, Kreml wie, że Europa potrzebuje ogromnych inwestycji w infrastrukturę energetyczną. Wie też, że ze względu na kryzys finansowy nie będzie to proste. I przedstawia ofertę: Gazprom jest gotowy do inwestowania. Przede wszystkim w Niemczech. We wspomnianym wywiadzie Aleksiej Miller podkreślił, że Gazprom jest zainteresowany inwestowaniem w niemiecką energetykę. - Chcemy nie tylko dostarczać gaz, ale też poważnie zaangażować się w produkcję energii elektrycznej – powiedział. Jednocześnie zagroził: - UE musi uważać, aby nie pozostała bez gazu i bez infrastruktury przesyłowej. - Chodzi o pakiet energetyczny, pozbawiający Gazprom kontroli nad sieciami przesyłowymi w krajach UE. Gazprom w dużej mierze był inwestorem tych sieci i jest niechętny dostępowi stron trzecich. Twierdzi, że oddzielanie operatora od producenta/dostawcy przeszkadza inwestycjom w europejską energetykę. - UE musi uważać, by przez Komisję Europejską nie pozostała bez gazu i bez infrastruktury przesyłowej – ostrzega Miller. Niektórzy w Rosji żądają, by podjąć kroki prawne wobec Brukseli. Unia staje się zaś wobec Gazpromu coraz bardziej koncyliacyjna. W Parlamencie Europejskim trwa wojna na raporty, które na przemian wykazują szkodliwość – bądź nieszkodliwość wydobycia gazu łupkowego dla środowiska. Zieloni, posiadający doskonałe relacje z Gazpromem, chcieliby w całej UE zakazać szczelinowania, czyli praktycznie wydobycia tego gazu."

A co z ekspansją Gazpromu na rynek Polski? Cały czas trwa. Powoli, czasem niemal niezauważalnie, na zapleczu wielkiej polityki, ale postępuje. Polska to w końcu dawna sowiecka strefa wpływów. A dzis już wiemy, że Rosja nigdy nie zamierzała zrezygnować z tych wpływów raz na zawsze.

"Powrót na ten obszar zaczyna się od Polski i oznaczałby radykalne zwiększenie zależności naszego kraju od rosyjskiego gazu. Jest to możliwe, bo Gazprom przejął pełną kontrolę nad monopolistycznym białoruskim właścicielem sieci gazowej Biełtransgaz. Dzięki przejęciu tej białoruskiej sieci, spółki zależne Gazpromu mogą bez trudu stać się bezpośrednim dostawcą gazu na polski rynek detaliczny. Co oczywiście zasadniczo zmieni jego architekturę. Głównym warunkiem dla Rosji jest istnienie przepustu transgranicznego między Polską i Białorusią. Warunek jest spełniony, bo ktoś przewidział taką potrzebę, zanim Polska przystąpiła do UE. Pod dnem Bugu zostały wybudowane rurociągi – przepusty różnego typu. Może od przyszłego roku, a najpóźniej – uważa nasze źródło – od 2013 r., trzy takie przepusty zostaną uruchomione i będą służyć do importu paliw z Białorusi. Na razie oleju napędowego, ale po niewielkich przeróbkach może też popłynąć nimi gaz. Do Białegostoku, Zakładów Chemicznych w Puławach, Lublina czy nawet Warszawy. Według naszych źródeł Gazprom jest gotowy do tych przeróbek i uruchomienia importu. Od granicy polsko-białoruskiej w Kuźnicy Białostockiej do granicy polsko-rosyjskiej w Gołdapi w linii prostej jest ok. 120 km. Nęcące dla Rosji byłoby zbudowanie gazociągu do obwodu kaliningradzkiego. Z ominięciem Litwy, co ułatwi Gazpromowi zmuszanie Litwy do ustępstw, np. cofnięcia decyzji o przymusowej rezygnacji przez Gazprom z pakietu akcji litewskiego operatora gazociągów (Letuvos Dujos – Litewski Gaz)" - informuje "Gazeta Polska".

To oczywiście tylko jeden z fragmentów gry na przejęcie dostaw gazu na teren Polski, zwłaszcza na obszary pólnocno-wschodnie. Czy polscy politycy nie zauważają problemu? Zauważają. Przynajmniej wielu z nich.

"Od pewnego czasu nie brak poważnych ocen, że w Polsce przemysłowe wydobycie gazu z łupków będzie znacznie przyspieszone. Może rozpocząć się już w 2014 r., choć potrzebny jest wielki wysiłek kapitałowy. Minister skarbu państwa Mikołaj Budzanowski zaproponował więc, aby także największe grupy energetyczne uczestniczyły w poszukiwaniu i wydobyciu gazu z łupków (w resorcie to bezpośrednio Budzanowskiemu podlega sektor gazu), chodzi tu o efekt synergii sektorów paliwowego i energetycznego. Po niedawnych zmianach na stanowiskach prezesów PGNiG i PGE oraz zmianie przewodniczącego rady nadzorczej PGNiG największy polski koncern paliwowy wystąpił do trzech grup kapitałowych: PGE, Tauronu i KGHM z listami intencyjnymi, dotyczącymi współpracy w poszukiwaniach i zagospodarowaniu gazu z łupków. Firmy będą wspólnie poszukiwały gazu na należącej do PGNiG koncesji Wejherowo. Gra o czas nabiera przyspieszenia."

Po cichu doszło do koalicji PO–PiS, tyle że jest to koalicja łupkowa" - czytamy w "Gazecie Polskiej" - Wydawanie koncesji na poszukiwania i wydobycie należy do resortu środowiska. Czyli do  ministra Marcina Korolca i podsekretarza stanu – głównego geologa kraju Piotra Woźniaka. Woźniak, geolog i dawny pracownik naukowy Państwowego Instytutu  Geologicznego, był ministrem gospodarki w rządzie Jarosława Kaczyńskiego. Pierwszym wiceministrem w resorcie był wtedy Piotr Naimski - twórca polityki  energetycznej PiS, doradca ds. bezpieczeństwa energetycznego śp. prezydenta Lecha Kaczyńskiego, obecnie poseł i autor pierwszego złożonego w Sejmie projektu ustawy o wydobyciu węglowodorów. Minister Korolec był w przeszłości współpracownikiem Woźniaka, jako szef resortu ma wśród swoich pracowników także inne osoby z dawnej ekipy Naimskiego. Rafał Miland pełni obowiązki dyrektora Departamentu Geologii i Koncesji (po akcji ABW i aresztowaniu dotychczasowej dyrektor). Maciej Woźniak to członek gabinetu politycznego ministra Korolca, były doradca premiera ds. dywersyfikacji. Sam Naimski, o którym analitycy mówią, że ma wprawdzie cichy, ale duży wpływ na politykę państwa w branży gazu z łupków, wielokrotnie podkreślał, że sprawa tego gazu musi być wspólna dla wszystkich sił politycznych w interesie narodowym."

Taka ponadpartyjna koalicja nie powinna dziwić. By to zrozumieć wystarczy wrócić jeszcze do metod walki wykorzystywanych przez Rosję. Jedna z najczęściej wykorzystywanych jest przykręcanie gazowego kurka. Przykładem może być sytuacja Ukrainy: - Zmniejszenie dostaw rosyjskiego gazu do państw Unii Europejskiej nastąpiło z winy Rosji, a nie Ukrainy - oświadczył w piątek ukraiński minister ds. energetyki i przemysłu węglowego Jurij Bojko.

- Głównym problemem jest znaczne ochłodzenie w Rosji, które wywołało zmniejszenie tłoczenia gazu na Ukrainę. Umowy mówią o dostawach na poziomie 490 milionów metrów sześciennych na dobę, my tymczasem otrzymujemy 415 milionów metrów sześciennych - powiedział dziennikarzom. Bojko zapewnił, że Ukraina wypełnia wszystkie zobowiązania tranzytowe, które na siebie wzięła.

- Odbieramy gaz zgodnie z istniejącymi kontraktami, ale w związku z tym, że nie nadchodzi on z Rosji, nie otrzymuje go także Europa - podkreślił ukraiński minister.

W czwartek PGNiG i Gaz-System poinformowały, że Gazprom-Export zmniejszył dostawy gazu do Polski o ok. 7 proc. Rosyjska firma oświadczyła ze swej strony, że zwiększyła dostawy i zarzuciła podbieranie gazu Ukrainie.

O ograniczeniu dostaw gazu z Rosji poinformował też wieczorsxc.hu]em główny dystrybutor gazu na Słowacji, spółka SPP. Słowacy podali, że zarejestrowali 30-procentowy spadek dostaw rosyjskiego gazu. Spółka SPP uspokoiła jednak, że jest w stanie zabezpieczyć ciągłość dostaw.

Czy to początek kolejnej "wojny gazowej". (Do poprzedniej doszło na przełomie 2008 i 2009 roku. W jej wyniku na dwa tygodnie wstrzymano dostawy błękitnego paliwa z Rosji przez Ukrainę do państw Europy Zachodniej, w tym do Polski.) Z całą pewnością już dziś można powiedzieć, że to kolejny przejaw rosysjkiego imperializmu energetycznego i dowód na to, że walka o europejskie rynki zbytu trwa i jest bezwzględna.

Niezalezna.pl/PAP
[fot. sxc.hu]

Warto poczytać

  1. slovakia-1413245960720 26.05.2017

    Podpisano umowy na polsko-słowackie mikroprojekty

    W piątek w Rzeszowie podpisano osiem polsko-słowackich umów na realizację transgranicznych mikroprojektów finansowanych z programu Polska-Słowacja 2014-2020. W ramach wspólnych przedsięwzięć powstaną m.in. nowe szlaki rekreacyjne, odbędą się też targi turystyczne.

  2. mid-17526072-stef 26.05.2017

    Jarosław Gowin: Bez rozwoju nauki i uczelni nie ma gospodarki

    Plan przebudowy polskiej gospodarki nie powiedzie się bez rozwoju nauki i uczelni.

  3. ASDSC09534t5742cf97m800x3f4d46bf 26.05.2017

    Niepewne prognozy cen paliw na stacjach

    Analitycy z e-petrol uważają, że w najbliższych dniach ceny paliw na stacjach - z wyjątkiem LPG - mogą nieznacznie podskoczyć. Innego zdania są eksperci z BM Reflex, którzy spodziewają się, przynajmniej na części stacji, utrzymania obniżek.

  4. 26.05.2017

    Polski miks energetyczny w oparciu o własne zasoby

    Podstawowym założeniem polskiego miksu energetycznego jest to, że musimy bazować na własnych zasobach - powiedział w piątek dyrektor departamentu energetyki odnawialnej Andrzej Kaźmierski. Dodał, że chodzi o węgiel i odnawialne źródła energii.

  5. thewitcher1270 26.05.2017

    Na Wiedźminie zarobili miliardy złotych. Ile dostał Sapkowski?

    Popularny pisarz ma prawo czuć się źle z kwotą, którą zapłacono mu za prawa do wiedźmina. Problem w tym, że sam się zgodził na takie pieniądze.

  6. auto-1515464stef 26.05.2017

    Słowacja mogła naruszyć unijne prawo inwestując z fabrykę Jaguara

    KE wszczęła dochodzenie, by sprawdzić m.in., czy grant w wysokości 125 mln euro jest zgodny z prawem UE.

  7. gielda11 26.05.2017

    Spółki naftowe tracą na giełdach

    Londyn, Paryż, Frankfurt (PAP/Bloomberg) - Na giełdach spadki - od Tokio po parkiety w Europie.

CS143fotMINI

Czas Stefczyka 143/2017

PDF (5,50 MB)

pobierz najnowszy numer
archiwum numerów

Facebook